Bilety to jedyne rozwiązanie ? na spotkaniu z rodzicami przekonywał burmistrz Cerlak. Afera wokół dojazdów dzieci nieobjętych dowozem przez gminę znalazła finał. Ustalenia są jasne, a opiekunowie z autobusów szkolnych znaleźli się na cenzurowanym
Skończyły się dojazdy na dzikim bilecie. Rodzice wszystkich dzieci dojeżdżających do szkoły spoza obwodu szkolnego, do którego przypisane jest dziecko zgodnie z miejscem zamieszkania, będą zobowiązani wykupić bilet miesięczny. Taką decyzję w ubiegłym tygodniu podjął burmistrz Łobżenicy Eugeniusz Cerlak. – Albo wszyscy, albo nikt – argumentował na spotkaniu z rodzicami burmistrz. Rodzice mają czas do 15 października, a w każdym kolejnym miesiącu do 10.
Bilety – jedyne rozwiązanie
Burmistrz spotkał się z zaniepokojonymi rodzicami po tym, jak w połowie września przed grupką dzieci dojeżdżających z Witrogoszczy do szkoły podstawowej w Łobżenicy zamknięto drzwi szkolnego autobusu. Nie uprzedzeni o tym fakcie rodzice musieli sami zadbać o to, by dzieci na czas trafiły do szkoły. Wokół sprawy zrobiło się głośno.
Incydent stał się przyczynkiem do poważnej dyskusji nad organizacją dojazdów dzieci do szkół znajdujących się na terenie gminy i problemów, które od lat narastały wokół sprawy. Po pierwsze dzieci, które dojeżdżały do szkół spoza obwodów tak jak uczniowie objęci dowozem nie płacili za dojazdy. Po drugie takich uczniów w tym roku było wielu, stąd problemy z brakiem miejsc w autobusie, a po trzecie dopiero teraz zaczęto się zastanawiać nad bezpieczeństwem dzieci, które bez biletu dojeżdżały do szkoły poza swoim obwodem, a że nie były objęte obowiązkiem dowożenia, nie były też ubezpieczone.
Na czwartkowe spotkanie burmistrz Eugeniusz Cerlak przyszedł z gotową propozycją, którą rodzice zaakceptowali i, sądząc po reakcji, przyjęli ze spokojem. – Proszę zrozumieć, nie wiem, czy znalazłby się wśród Państwa ktoś, kto wziąłby na siebie odpowiedzialność za bezpieczeństwo dzieci nie objętych dojazdem. Zgodnie z ustawą gmina musi zapewnić dojazd dziecka do szkoły, ale tylko w jego obrębie szkolnym, a że Państwo wybrali dla swoich dzieci inne szkoły, do czego macie pełne prawo, musieliście liczyć się też z tym, że za dojazd dziecka do szkoły trzeba będzie zapłacić – tłumaczył burmistrz, przypominając rodzicom, że dzięki biletom ich dziecko będzie ubezpieczone w razie wypadku albo innych zdarzeń, do których przecież może zawsze dojść podczas jazdy autobusem. [[reklama]]
Burmistrz zaznaczył jednak, że bilety nie mogą być droższe niż te sprzedawane przez sieć liniową PKS, która zresztą do większości miejscowości wcale nie dociera. – Nie widzę innego rozwiązania, bo przecież nie możemy zostawić waszych dzieci, zwłaszcza, że nie ma innej alternatywy. Autobusy liniowe nie kursują, bo tam liczy się wynik ekonomiczny. Wszystkie dzieci są nasze, z jednej gminy i jeśli jest miejsce, to dlaczego ich nie zabrać – zwracał się do rodziców burmistrz. Inna sprawa że, jak zauważył włodarz gminy, w najbliższym czasie należy zastanowić się na obwodami szkolnymi i przyjrzeć się, czy kiedyś ustawione granice dzisiaj nie powinny być zaktualizowane.
Opiekunowie na cenzurowanym
Osobne spotkanie burmistrz obiecał zorganizować dla dyrektorów i opiekunów szkolnych autobusów, ze szczególnym naciskiem na opiekunów, do których burmistrz Cerlak ma sporo uwag.
– Nie wyobrażam sobie sytuacji, aby opiekunowie po kilku latach nie znali dzieci, które zabierają. To do mnie nie dociera – mówił wprost burmistrz Cerlak, który zapowiedział, że będzie baczniej przyglądał się ich pracy, zwłaszcza, że rodzice wnioskowali o zmianę opiekuna z trasy Witrogoszcz – Łobżenica. – Jeśli będzie jakiś sygnał to nie tylko zamienię, ale zmienię opiekuna, ludzi chętnych do pracy jest dużo – mówił wprost.
Zbyt późna rozmowa
Rodzice nie mieli innego pomysłu na rozwiązanie problemu, ale nie ukrywali, że do decyzji i spotkania doszło zbyt późno. Słusznie zwrócili uwagę, że takie decyzje powinny być podejmowane przed rozpoczęciem roku szkolnego, co pozwoliłoby uniknąć nerwowych sytuacji. Na spotkaniu obecni byli również rodzice dzieci przedszkolnych, którzy są zainteresowani dowożeniem dziecka do przedszkola w Łobżenicy. Burmistrz wyraził na to zgodę, ale tylko pod warunkiem, że dziecko będzie podróżowało w obecności opiekuna.
Anna Nowak, właścicielka firmy przewozowej poinformowała z kolei, że nie powinno być już problemu z miejscem, bo od 4 października jeżdżą autobusy przygotowane na 56 miejsc.
Pieniądze pozyskane ze sprzedaży biletów nie mogą trafić do gminnego budżetu, dlatego, zgodnie z porozumieniem zawartym z przewoźnikiem, będą wykorzystane na przewóz dzieci na wycieczki szkolne.
Rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej mogą ubiegać się w Miejsko-Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej o dofinansowanie dojazdów albo stypendium szkolne, które również pokrywa koszty dojazdów.
A. Głyżewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze