Reklama

Ależ książka!

31/10/2020 18:30

Po ukazaniu się nieszczęsnego „Leksykonu Krajny” miałem długi okres frustracji, której zresztą daliśmy wyraz – ostro i po kilkakroć – z moim Przyjacielem, profesorem Joachimem Zdrenką. Niestety, ale rzetelność w nauce i jej popularyzacji jest w zdecydowanym odwrocie, zasłonięta koniunkturalizmem i serwilizmem. Myśleliśmy więc, że długo nic się na tym polu nie zmieni

Dobry Bóg jest jednak sprawiedliwy i na starcze głowy zesłał znakomite antidotum w postaci książki Andrzeja P. Kowalskiego „Dzieje Złotowa. Kultura miasta w okresie staropolskim” (Złotów, Gdańsk 2020, 248 ss.). Efektowne wydanie idzie w parze ze staranną redakcją, opatrzone jest dbałością o język polski, a przede wszystkim szacunkiem i miłością do Złotowa. O znakomitym warsztacie naukowym Autora świadczą tłumaczenia tekstów dokumentów i perfekcyjnie zestawiona bibliografia. Dzieło mojego młodszego Kolegi, na co dzień profesora w Uniwersytecie Gdańskim, przeczytałem z przysłowiowego marszu, bez odrywania się, a potem zdążyłem jeszcze kilkakrotnie odświeżyć sobie jej fragmenty. Stanęło też ono natychmiast na „najważniejszej półce” w mojej bibliotece, a to oznacza, że będę sięgał po nie często. To od publikacji znakomitego dzieła Otto Goerkego „Kreis Flatow” z 1918 roku najlepsza próba opowiedzenia historii naszego miasta, z inteligentnym wyłuskaniem tematów i temacików, które na co dzień umykają naszej uwadze. Po przeczytaniu rozdziału „Cnoty i przywary złotowian” – głęboko się zadumałem. Po przestudiowaniu „Pamięci zapisanej w nazwach” – z pokorą pochyliłem głowę. Natomiast „Kalendarium” wieńczące książkę jest pełne tylu smaczków, że aż prosi się o pisanie scenariuszy filmowych.

Dzięki tej lekturze zobaczyłem moje Miasto jakby od nowa, ze wszystkimi niuansami złożonej jego historii. Moja duma z bycia złotowianinem wzrosła, ale też dumny jestem z dokonania mojego Szanownego Krajana. Chcę też podkreślić niespotykaną wrażliwość władz Uniwersytetu Gdańskiego, które nie tylko że doceniły wartość książki, ale wsparły finansowo jej realizację. To przykład właściwego rozumienia nie tylko regionalizmu, ale również funkcjonowania nauki w społeczeństwie. Natychmiast wykorzystałem ten przykład w rodzimej uczelni… (ha!).
Książka Andrzeja P. Kowalskiego winna znaleźć się w każdym domu, każdego przedstawiciela złotowskiej inteligencji; w biblioteczkach tych, którzy z daleka od swojego rodzinnego miasta czują bliską z nim więź. „Dzieje Złotowa” muszą trafić do złotowskich szkół, bo nic tak nie ułatwi budowania emocjonalnego związku z miastem jak ta lektura. No i jest to też znakomity prezent pod przysłowiową choinkę!
Wznoszę więc radosny toast – za Autora, za moje Miasto, za Złotowian. Gratulacje są tutaj bowiem zbyt trywialną formą okazania satysfakcji z tego dokonania.

Reklama

Andrzej Kokowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Złotowianka - niezalogowany 2020-10-31 19:07:14

    Gdzie można kupić ta książkę, chciałabym ją mieć?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    DaBorizz - niezalogowany 2020-10-31 19:57:34

    Dołączam się do komentarza powyżej - gdzie tą książkę można zakupić? Skoro ją polecacie/opisujecie, to warto by taką informację umieścić... (ojj, schodzicie delikatnie na psy z waszymi artykułami)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jan - niezalogowany 2020-10-31 21:44:48

    Książkę można kupić w muzeum. Ja już ją mam, co więcej - jestem po lekturze. Kapitalna!!! Długo czekałem na taki syntetyczny i kompleksowy opis historii mojego miasta. Gratulacje dla Autora. Panie Profesorze - wielkie dziękuję.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama