Wtorkowe obrady rozpoczął Antonii Kapeja, wydając oświadczenie dotyczące stanu swojego zdrowia.
Jak widzicie jestem razem z Wami. Jest to ten sam Antoni Kapeja. Mówię to dlatego, żeby przerwać serię pomówień, że coś ze mną jest nie tak. Dochodziły do mnie nawet informacje, że już raczej nie wrócę do pracy, że jestem sparaliżowany, mam wykrzywione usta itd.
– mówił przewodniczący Rady Miejskiej w Łobżenicy. Dodał też, że wie, iż tego typu plotki były rozpowszechniane m.in. przez osoby pełniące funkcje publiczne, na co ma dowody.
Nie jest tajemnicą, że byłem u lekarza, robiłem też badania. Nie dzieje się ze mną nic złego, co uniemożliwiałoby mi uczestniczenie w pracy rady. Wyniki, jakie mam, chciałby mieć każdy. Zapisano mi jedynie witaminy, żeby wzbogacić moją dietę. Powodem, dla którego znalazłem się w szpitalu, było poważne przeziębienie ucha, które zaniedbałem
– mówił A. Kapeja. Dziękował też tym, którzy pomogli mu oraz pamiętali o nim w chorobie.
Następnie Magdalena Gdaniec, kierownik Referatu Gospodarki Przestrzennej poinformowała radnych o sukcesach gminy i Towarzystwa Miłośników Łobżenicy w konkursie „Działania proekologiczne i prokulturowe w ramach strategii rozwoju województwa wielkopolskiego”. Samorząd województwa docenił realizację projektu wybudowania w Witrogoszczy Osadzie wiaty integracyjnej i rewitalizacji terenu zielonego wokół niej, wykonanej przez mieszkańców. To przedsięwzięcie zyskało nagrodę 7000 zł. Z kolei TMŁ otrzymało nagrodę w wysokości 3000 zł za projekt: „Krajka na Krajnie” i stworzenie sekcji średniowiecznej.
Śledziłem wszystkie naprawy dróg. Prace przy nich zakończyły się w mojej miejscowości
– rozpoczął Antoni Kapeja. Poprosił burmistrza o pełną informację w tym zakresie i zasugerował, że do tematu remontów należałoby powrócić.
Pojawiają się zastrzeżenia co do jakości wykonania tych prac. Zarówno w terenie, jak i w moim sołectwie słyszę głosy niezadowolenia
– kontynuował. Wskazał też, że w momencie wykonywania remontów zabrakło konsultacji z sołtysami. Głos w sprawie dróg zabrał też Aleksander Tadych.
Mam zastrzeżenia do wykonania drogi w Kruszkach i Trzeboniu. Z moich informacji wynika, że szerokość pasa drogowego w tych miejscach to dwanaście metrów. Po naprawach drogi uległy zwężeniu. Ciężki transport, którego na wsi nie brakuje i którego będzie coraz więcej ma problemy, żeby się na tych drogach zmieścić
– mówił A. Tadych. Dodał, że oprócz zwężenia traktów wykonano też zbyt wąskie zjazdy na pola i rowy odwadniające w pasie drogowym, co dodatkowo utrudnia minięcie się ciężkiego sprzętu.
Jest to źle wykonane. Mam prośbę, żeby odtworzyć drogę w Trzeboniu w takim kształcie, jak była, bo będzie tam stała woda na wiosnę
Reklama
– stwierdził. Pod koniec obrad poprosił o udostępnienie do wglądu starych map geodezyjnych dróg, by zweryfikować określoną na nich szerokość.
Nie sądzę by mieszkańcy Trzebonia chcieli drogi w takim kształcie, w jakim była. Po to robiliśmy przed remontami wszystkie prace geodezyjne, żeby wytyczyć, jaki jest faktyczny pas drogowy i określić, co możemy zrobić. Mieliśmy sytuacje, kiedy nie zostało to zrobione i prace weszły w czyjeś pole
– ripostował burmistrz Piotr Łosoś. Dodał też, że przy remontach dróg gruntowych zawsze ma miejsce konsultacja z miejscowym sołtysem bądź radnym. Zaproponował też spotkanie i objazd dróg, żeby wskazać uwagi i przygotować plan poprawek. Do dyskusji włączył się Edmund Szcześniak.
A ja chciałbym z tego miejsca podziękować panu burmistrzowi za zainteresowanie się drogami w Liszkowie. Codziennie był i żeśmy się wspólnie dogadywali
– rozpoczął radny.
Pozazdrościć
– stwierdził Antoni Kapeja.
Podczas sesji radni podejmowali również temat zimowego utrzymania dróg.
Zakres standardu czwartej kategorii utrzymania dróg, obejmującej miasto i piątej kategorii – określającej drogi w gminie sugeruje, że podczas dużych opadów śniegu działania skupią się tylko w mieście. Otóż nie. Będzie tak jak zostało to zapisane, że interwencja będzie podjęta na terenie wszystkich ciągów komunikacyjnych w gminie
Reklama
– mówił wiceburmistrz Józef Lewandowski. Dodał, że gmina, przy współpracy z ZGKiM, odpowiedzialnym za odśnieżanie, stworzy mapkę określającą główne szlaki, np. pokrywające się z trasą dowozów do szkół.
W tym temacie z prośbą zwróciła się Bronisława Mazurek.
Zdaję sobie sprawę z różnicy w kosztach pomiędzy toną soli a toną piasku, jednak w mieście mamy zwartą zabudowę, domy są bardzo blisko chodników i ulicy. W momencie sypania na nich piasku ląduje on aż pod drzwiami, niszczy rolety
– mówiła radna. Zwróciła uwagę, że przy mocnej i długiej zimie jest w stanie zrozumieć używanie piasku, jednak miniony sezon zimowy nie był ciężki, a i tak używano jedynie żwiru.
Ani my, ani prezes ZGKiM nie jesteśmy zainteresowani sypaniem piasku. Po pierwsze dlatego, że zapychają się studzienki kanalizacyjne. Po drugie robi się błoto, które wszyscy roznosimy po całym mieście. Zgadza się, że sól jest droga, ale zapewniam, że piasku będziemy używać tylko tyle ile trzeba
– stwierdził burmistrz.
Aleksander Tadych miał zastrzeżenia do remontów dróg gminnych. Jego zdaniem odtwarzane trakty są zbyt wąskie dla ciężkiego transportu
Planowane jest zaciągnięcie kredytu na 4 mln złotych. Spłata jego rat wygląda bardzo ciekawie. W pierwszym roku nie spłacamy nic, w kolejnym około 350 tys. zł. Późnej te raty różnie się kształtują. W latach wyborczych rata jest niższa. Rozumiem, że wtedy nie chcecie mieć tak dużego zadłużenia, by realizować inwestycje i pokazać się z jak najlepszej strony. Ciekawi mnie natomiast coś innego. W ostatnich dwóch latach planujecie państwo spłacać kredyt po 128 tys. zł miesięcznie. Z czego to się wzięło?
Reklama
– z pytaniem zwróciła się Irena Kachel.
W każdym roku chcielibyśmy pokazywać się z jak najlepszej strony. Rok wyborczy nie ma większego znaczenia
– odpowiedział Piotr Łosoś i o dalsze wyjaśnienia poprosił skarbnik Danutę Dubicką.
Harmonogram spłat został tak opracowany, by gmina mogła spłacać zadłużenie, spełniając rygor Ustawy o Finansach Publicznych, tj. tzw. indywidualny wskaźnik zadłużenia, obowiązujący od 2014 roku. Spłata kapitału w ratach 128 tys. zł nie jest kwotą niewyobrażalną, ponieważ obecnie spłacamy kwartalnie raty kapitałowe na poziomie 440 tys. zł, tj. sam kapitał, do tego dochodzą odsetki w kwocie 40 tys. zł
Reklama
– mówiła D. Dubicka. Wskazała też, że banki niechętnie udzielają karencji, a jeśli już tak się dzieje, to wynosi ona maksymalnie 2–3 lata.
Na początku ustalamy niższe raty, gdy nie możemy korzystać z karencji i te raty dostosowane są do możliwości spłaty. W tym samym czasie spłacamy raty innych kredytów. W sumie mamy ich dziesięć, z czego tylko jeden, na 2,35 mln zł, był zaciągnięty w obecnej kadencji, w grudniu ubiegłego roku. Tak jak my planujemy ten harmonogram spłaty, tak planowali go nasi poprzednicy. Odsuwali w czasie spłatę kapitału. Nie wynika to z niezdrowego podejścia. Istnieją obwarowania wynikające z ustawy i w danym roku gmina nie może spłacić więcej niż pozwalają na to wartości wskaźników
Reklama
– mówiła skarbnik.
Od czasu rozwiązania przeze mnie umowy o pracę z panią Ireną Kachel jesteście Państwo świadkami oskarżania mnie o niewłaściwe wykonywanie przeze mnie obowiązków służbowych. Wręcz o naruszanie przepisów prawa. W roku 2016 pani Kachel złożyła zawiadomienie do prokuratury w sprawie popełnionych przeze mnie przestępstw na szkodę interesu publicznego i jej interesu prywatnego. Pozwoliłam sobie wystąpić do prokuratury w Chodzieży o postanowienie wspomnianego postępowania w śledztwie
– na koniec obrad głos zabrała Anna Gryniewicz, dyrektor MGOPS w Łobżenicy. Dodała, że wszystkie śledztwa zostały umorzone ze względu na to, że zgłaszane czyny nie nosiły znamion czynu zabronionego.
Było dla mnie ważne, żeby to przedstawić. Zostałam oczyszczona przez prokuraturę ze stawianych mi zarzutów
– kilkuminutowe wystąpienie zakończyła A. Gryniewicz.
To, że czyn nie stanowi znamion czynu zabronionego zgodnie z prawem karnym, nie oznacza, że za ten czyn nie odpowiada się np. dyscyplinarnie. Jeśli nie uznano, że czyn był czynem zabronionym, nie zwolniło to ani pani dyrektor, ani pana burmistrza od odpowiedzialności. To jest zapisane w uzasadnieniu postanowienia
– ripostowała Irena Kachel. Przypomniała ponadto o istnieniu kodeksu pracy i regulaminów wewnętrznych. Wskazywała też, że w postępowaniu prokuratury nie został przesłuchany kluczowy świadek oraz że nie wzięto pod uwagę protokołu pokontrolnego PCPR w Pile z następnego roku.
Przy wsparciu tych dokumentów można by odnieść inne wrażenie. Odpowiedzialność karna i dyscyplinarna, w tym przypadku, niestety nie nałożyły się na siebie
– mówiła I. Kachel. Dodała, że wyciągnięcie odpowiedzialności dyscyplinarnej jest istotne z tego względu, że dotyczy osób i sytuacji, które mają wpływ na kształtowanie prawa i atmosfery w miejscach pracy.
W mojej sytuacji może znaleźć się każda inna osoba. Wówczas zapewne taka osoba też chciałaby, żeby uczciwie były rozpatrywane jej sprawy. Chciałby, żeby ktoś zrozumiał jej sytuację. Jednak i pani Gryniewicz, i pan burmistrz nie czują się winni. Burmistrz nie będzie wyciągał odpowiedzialności od p. Gryniewicz, radni też nie chcą wyciągać odpowiedzialności od burmistrza. Pozostaje mi tylko czekać do końca tej kadencji i liczę na to, że wiele z tych spraw zostanie uregulowanych
– wskazała Irena Kachel.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze