Kolejny rok z rzędu woda w Jeziorze Zaleskim nie nadaje się do kąpieli. Jaka jest przyczyna? Jak zmienić tę sytuację?
Przed kilkoma dniami Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna wydała komunikat o zakazie kąpieli przy obu plażach Jeziora Zaleskiego – zarówno od ulicy Wioślarskiej, jak i Jeziornej. Czy Sanepid czyni starania o to, ażeby poprawić stan jakości wody? - Nasza instytucja nie jest od tego, żeby zabiegać o takie rzeczy. Jesteśmy od przeprowadzania badań i informowania, jak wygląda sytuacja. Nawet nie jesteśmy zobligowani do tego, żeby dochodzić przyczyn. Jeśli organizator kąpielisk otwiera je, chce, żeby ludzie z nich korzystali, powinien zabiegać o to, żeby woda była jak najlepszej jakości. Organizator kąpieliska powinien dbać o tę jakość, powinien się tym interesować – wyjaśnia Monika Skowrońska ze złotowskiego Sanepidu. Miasto powinno też dochodzić przyczyny problemu.
- W zeszłym roku o tyle można było mówić, że przyczyną jest pogoda, że było mało opadów, było gorąco i duszno. To były dobre warunki to zakwitu sinic. Ale w tym roku? Tylko w ostatnich tygodniach jest bardzo dużo opadów. Jeśli nie pada, to wieje, jest więc spory ruch wody – podkreśla. - Kiedy przed sezonem sprawdzana jest jakość wody w jeziorze, jest w porządku, dlatego kąpielisko zawsze jest dopuszczone do użytku. Później jednak zaczynają pojawiać się sinice i robi się kłopot. Nie można tego lekceważyć, bo korzystanie z kąpieli w takich warunkach może wiązać się z dolegliwościami żołądkowymi, skórnymi. Sytuacja jest szczególnie nasilona w ostatnich dwóch latach – zauważa Monika Skowrońska. Jej zdaniem miasto zdecydowanie powinno zainteresować się tym problemem. Mamy bowiem dwie miejskie plaże i ani jednego kąpieliska, gdzie woda nie sprawiałaby w sezonie problemów. - Nasze pracownice oznajmiły nam już, że przynajmniej na plaży od strony Wioślarskiej co najmniej przez najbliższe dni kąpielisko nadal będzie zamknięte – usłyszeliśmy od niej w piątek.
Skontaktowaliśmy się ze Złotowskim Centrum Aktywności Społecznej, które odpowiada za przygotowanie kąpielisk. - Cały czas mamy tę sprawę na uwadze – zapewnia dyrektor Tadeusz Drobczyński. - Wiosną tego roku mieliśmy spotkanie z przedstawicielami firmy, która trudni się polepszaniem jakości wody na zamkniętych akwenach, jak jeziora i stawy. Firma określiła, że w pierwszym rzędzie należy wykonać badania struktury złoża, które znajduje się na dnie jeziora. Ma to pomóc określić, co się tam znajduje. Dopiero wtedy będzie można podjąć działania. Najpierw musi być diagnoza, dopiero do niej dobrana metoda działania – obrazuje.
Przyznaje, że ewentualne prace byłyby bardzo kosztowne. - Potrzeba na to przysłowiowego worka pieniędzy. Z budżetu ZCAS nie jesteśmy w stanie tego zrealizować. Jeśli już, musiałyby być do tego zaangażowane pieniądze bezpośrednio z budżetu miasta – jego zdaniem nie można wykluczyć, że na całość nie wystarczyłby milion złotych. Tadeusz Drobczyński podkreśla bowiem, że ewentualne prace musiałyby dotyczyć nie tylko kąpielisk, ale możliwie jak największego obszaru jeziora. - Są przecież prądy wodne, do tego woda przemieszcza się z wiatrem – Drobczyński zauważa, że związane z tym działania musiałyby być prowadzone systematycznie na przestrzeni przynajmniej dwóch-trzech lat.
Pojawiają się komentarze, że jednym z problemów może być ograniczenie ruchu motorowodnego na jeziorze – zakazy podjęto w 2018 roku, od tego czasu problemy z wodą zaczęły się na dobre. - Coraz bardziej jestem skłonny do tej teorii. Jedno jest bowiem pewne, zastój wody nie jest dla niej sprzyjający. Moim zdaniem należy rozważyć zwolnienie z obostrzeń w tym zakresie. Należałoby wyznaczyć strefy umożliwiające pływanie w bezpiecznej odległości od plaży. Poza tym kąpielisko jest czynne od rana do godziny 18:00. Ruch motorowodny, który był wcześniej, natleniał wodę. Jeśli go nie ma, woda zaczyna się kisić. Warunki do zakwitu sinic stają się idealne – podkreśla T. Drobczyński.
Czy jest możliwość, że z osiedlowej zabudowy bądź z pobliskich działek do jeziora trafiają ścieki? - Jeśli chodzi o działki, głowy za nikogo nie można oczywiście dać, ale nie sądzę. Ludzie mają na działkach szamba – mówi prezes Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Piast” Henryk Dąbrowski. W ocenie prezes Miejskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Złotowie Edyty Iwańskiej, absolutnie nie można też mówić o problemie nielegalnego odprowadzania ścieków z osiedlowej zabudowy przy Jeziornej. - Mamy doskonale rozeznaną sytuację w mieście. Wiemy, ile posesji nie jest podłączonych do kanalizacji. To dziewiętnaście gospodarstw domowych, które posiadają jednak szamba lub przydomowe oczyszczalnie – wyjaśnia.
Inna, bardzo poważnie brana pod uwagę przyczyna to spływające z pól nawozy. Zwłaszcza od strony ulicy Jeziornej. - Przez działki prowadzi rów, który odprowadza wodę z pól od strony Nowin. Jego część znajduje się pod ziemią, na końcówce, także przechodząc przez nasze ogrody działkowe, idzie naziemnie i wpada do jeziora – opisuje Henryk Dąbrowski. - Ja na swojej działce również daję nawozy, ale wsiąkają w ziemię. Po pierwsze, są tego małe ilości, a po drugie są to nawozy organiczne. Resztę nawozów używa się z kompostownika – odpowiada na nasze pytanie o nawozy spływające z obszaru ogrodów działkowych.
Sanepid także jest skłonny przystać na tę teorię. Wręcz przekonana do niej, jako do źródła problemu, jest również Edyta Iwańska. - Na podobny temat pisałam pracę dyplomową. Główny problem wynika z tego, że z pól spływają nawozy. Zakwity sinicowe powstają wtedy, kiedy jest za dużo fosforu i azotu. Rośliny dostają nawóz NPK, w którym jest za dużo substancji odżywczych. Woda z tym sobie nie radzi i zakwita – wyjaśnia. W ubiegłym roku nie było jednak tak intensywnych opadów, więc z czym nawozy miałyby spłynąć do jeziora? - No właśnie. Gdyby deszcz systematycznie tylko siąpił, zostałoby to wchłonięte w glebę, tymczasem wszystko utrzymuje się na powierzchni. Wystarczy jeden bardzo intensywny deszcz i powierzchniowo to wszystko spływa – wyjaśnia.
Edyta Iwańska nie ma wątpliwości, że intensywniejszy ruch motorowodny to podstawa w utrzymaniu lepszej jakości wody. - Gdy w Szczecinku ratowano jezioro, punktem wyjścia też była trzecia klasa. Udało się przejść na drugą. Raz, że zastosowano pływające po jeziorze aeratory, do tego środki chemiczne, a dwa, że przede wszystkim miasto poszło w stronę wodnej turystyki. M.in. dlatego zrobiono wyciąg do nart wodnych, pływają łodzie czy tramwaj wodny.
Piotr Steffen
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Moze a nawet napewno dobrym rozwiązaniem byla by melioracja oczyszczenie, powiekszenie dopływów wody, od strony Gorznej jak i od strony zacisza, którędy woda biegnie do miejskiego, pomoglo by to na lepszy przeplyw wody. Moze warto tym sie zaintetesowac, moze udalo by sie uzyskac na to pieniazki z uni...
Większej bzdury nie słyszałem. Polecam kanał:. Wolne Rzeki na Y tube. Żadne melioracje. Wystarczyłby 2 urządzenia napowietrzające i oczyszczające wodę zlokalizowane w pobliżu kąpielisk.
W dodatku poprzednia wladza - w ZCAS ograniczała ruch motorowodny, bo komuś przeszkadzały motorówki etc. Nic tylko usiąść i rozłożyć ręce, brak słów.
Sinice atakują na zaleskim. Zlikwidują całą ludzką populację.
Co tam opowiada Dąbrowski. Niech siądzie z Czesiem i zatopi swoje opowieści w tym co zawsze. Ogrody rekreacyjne zawsze były choć wcześniej tylko jako ogrodowe i nic wielkiego do jeziora nie spływało. Jezioro Zaleskie przez ingerencję miasta oraz w pozostałe jeziora i rzekę spowodowało że stało się ono jeziorem zastałym. Woda w jeziorze ma tylko ruch powierzchniowy, jest ciepła co powoduje że pożyteczne do tej pory rośliny denne zaczynają gnić. To szłam z wydzielanych się z procesów gnilnych roślin wydostających się na powierzchnię powoduje jej zakwit. Ten proces jak i nadmierna eksploatacja przez sprzęt motorowodny spowodował iż zwierzęta wodne i ptactwo oraz populacja ryb zmniejszyła się do minimum. Stan wody oznacza że mamy do czynienia z nieudolną gospodarką wodną realizowaną przez miasto. Ile można mówić, ile pisać że lata temu przy ul Jeziornej były pola natomiast na plaży przy ul Wioślarskiej wypoczywało setki ludzi. Był też całkowity zakaz używania sprzętu z silnikami benzynowymi a woda w sezonie i nie tylko zawsze była czysta. O tym Sanepid powinien też pamiętać. Pani z Sanepidu ma rację że oni nie są od szukania przyczyny lecz od potwierdzenia że be jest be. A tak na poważnie to co mogła by stwierdzić skoro miasto zamiast budować mieszkania komunalne, ulice, chodniki wszystkie pieniądze ładuje w szeroko pojętą rozrywkę i ingerencję w środowisko naturalne. Tego nie robi się nawet w dużych miastach bo jezioro, rzeka, ogrody działkowe sa dobrem natury dla okalającego je miasta przez co powinny zostać nienaruszone poza wydzieleniem dobrego miejsca na plażę. Wydzielenie plaży powinno nastąpić w miejscu sprawdzonym przez dziesięciolecia a w przypadku naszego miasta wręcz odtworzone co do joty. Napewno stadion nie przynosi miastu tyle zysku ile przyniosła by odtworzona z domkami kempingowymi plaża. Tym co nie wiedzą lub nie pamiętają, przypominam że w latach świetności plaża przy ul Wioślarskiej była ogrodzona z symboliczną całodzienną oplatą. Coś dziwnego dzieje się z naszymi jeziorami które jak nie kwitną to śmierdzą. Tego za niechcianej komuny nie było a dlaczego bo nikt nie zezwalał na zabudowę ich brzegów jeziora i to jeszcze budynkami handlowo gospodarczymi. Teraz najpilniejszym jest odmulenie ujścia rzeki do jeziora Miejskiego.
Odmul się sam. Bo zamulasz.
No to coś wam powiem. Kukurydza i jabłonie od strony Pieczynka. Nawożone bardzo intensywnie. A jakie opryski intensywne pod jabłonki. Kąpiecie się w Szambie.Niech Sanepid ruszy dupy i zbada wodę w rowach, które ciągną sié kilometrami i potem wpadają do Zaleskiego. I to nie raz a kilka bo zabiegi w polach są kilka razy do roku.
Ty z Pieczynka chyba za młodu dużo nawoziłeś pod siebie dlatego teraz szukasz rowu do podmycia. Rów z Pieczynka ma tyle do sinic w Zaleskim co samo jezioro do morza. Co do oświeconego z czystością wody w jeziorze uzależnionej od ilości sprzętu motorowodnego to widać że głupota bezstresowego wychowania zrobiła swoje. Powyżej słusznie napisano że nie wolno ingerować w jeziora po całych ich brzegach niszcząc ich naturalne środowisko. Ludzie mogą pomóc ale w melioracji pól, pogłębiając odpływy rzek, czy w utrzymaniu drożności rowów wokół jezior odprowadzających deszczówkę. Powyżej też słusznie podkreślono że miejsce na plażę powinno być wolne od osiedli mieszkaniowych. Co do działek to temu zazdrośnikowi należy wtopić że działkowcy od sześćdziesięciu lat podlewają swoje działki i nikt nigdy z tak durnymi zarzutami odnośnie sinic w jeziorze pod ich adresem nie występował. Tak głupota nie zna granic i wiz nie potrzebuje, jak już to numerka do odpowiedniego lekarza.
Od paru lat idzie zaobserwować niski stan wód w okolicy co przeklada sie na zarastanie doplywow i odplywow jeziora- powinno sie odmulic te rowy. Sprzet motorowodny jak na ta chwile bardzo wskazany nada troche ruchu wodzie. Powinno sie ogrody dzialkowe zasilic w wode z miasta a nie jak teraz z zaleskiego co wplywa rowniez na deficyt wody, poziom maleje i woda traci ruch przeplywowy. W wielu miastach ogranicza sie pobory wody bo stany sa tak niskie. Jak wiemy dzialkowcy juz od marca przez koronawirusa przesiaduja na dzialkach i korzystaja z duzych ilosci wody...
Niedoinformowany, Ogrody działkowe mają wodę z miasta od kilkudziesięciu lat. Nie wiesz nie pisz a zazdrość to cię zeżre od środka. Działkowcy płacą za wodę, ty trując środowisko wodne silnikami spalinowymi za nic nie płacisz tylko niszczysz naturalne życie jeziora. Jestem za tym aby sprzęt motorowodny mógł pływać po jeziorze Zaleskim za podobną opłatę co płacą wędkarze tj. ok 280 zł na sezon. Poza tym sprzęt powinien mieć aktualne badanie techniczne zezwalające na jego eksploatację. Może miasto wreszcie pomyśli o konkretnym dochodzie za korzystanie z jeziora przez motorowodniaków. Pozyskane pieniądze można by wykorzystać na rozwój plaży i poprawę jej infrastruktury dającej bezpieczne dojście dla plażowiczów. Na turystyce też się zarabia !!!!!!
Polecam:https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Aerator_(urz%C4%85dzenie_hydrotechniczne)
A co w tym mieście działa ????
Myszla koncertowa.
Sinice nie lubią promieniowania UV, giną od niego. Kilka ozdobnych lamp na pomostach z lampami UV świecących w nocy dodało by atrakcyjności na plaży wieczorami a sinice unikałyby tego miejsca jak ognia.
https://www.teraz-srodowisko.pl/reportaze-promocyjne/ultrafiolet-ekonomiczna-ekologiczna-metoda-dezynfekcji-wody-15.html
Moze a nawet napewno dobrym rozwiązaniem byla by melioracja oczyszczenie, powiekszenie dopływów wody, od strony Gorznej jak i od strony zacisza, którędy woda biegnie do miejskiego, pomoglo by to na lepszy przeplyw wody. Moze warto tym sie zaintetesowac, moze udalo by sie uzyskac na to pieniazki z uni...
Większej bzdury nie słyszałem. Polecam kanał:. Wolne Rzeki na Y tube. Żadne melioracje. Wystarczyłby 2 urządzenia napowietrzające i oczyszczające wodę zlokalizowane w pobliżu kąpielisk.
W dodatku poprzednia wladza - w ZCAS ograniczała ruch motorowodny, bo komuś przeszkadzały motorówki etc. Nic tylko usiąść i rozłożyć ręce, brak słów.