Reklama

Bardzo się starałam - mówi była sołtys, która przegrała niedawne wybory

07/04/2019 08:00

Po dwunastu latach pełnienia funkcji sołtysa przegrała niedawne wybory. Choć po ludzku było jej przykro, idzie dalej. – Z workiem pokutnym nie muszę chodzić – ocenia ponad dekadę swojej działalności

To już definitywny koniec z pracą w Radzie Sołeckiej czy spróbuje Pani wrócić na tę funkcję?
Nie, trzy kadencje zdecydowanie wystarczą. Życie zaczyna się po 70. (śmiech). Wolny czas poświęcę sobie i rodzinie. Mam na razie jedną prawnuczkę i chcę z nią spędzać cały swój wolny czas. Mam dla kogo żyć!

Jak Pani sądzi – dlaczego Pani sołtysowanie skończyło się na tych dwunastu latach, skoro była ochota na więcej?
Ochota była, ale przyszłą pora na zmiany. To jest czas, aby młodzi włączyli się z życie wsi. Jestem pewna, że Edyta [Edyta Andrzejewska – nowa sołtys wsi – przyp. red.] da radę i pociągnie za sobą ludzi!

Reklama

Jednak skoro Pani startowała w tych wyborach, widocznie musiała uznawać, że czas na odejście jeszcze nie nadszedł…
Kiedy wójt zapytał mnie na zebraniu, czy nadal chciałabym pełnić tę funkcję, powiedziałam, że według metryki mam wprawdzie już swój wiek, ale to nie o niego w tym wszystkim chodzi. Czułam wewnętrzną siłę do dalszego działania. Tym bardziej, że miałam jeszcze pewne plany na Łąkie, zgodne zresztą ze strategią opracowaną dla naszego sołectwa na całe kolejne pięć lat.

To pytanie wójta było jednocześnie propozycją – chciał Pani na tym stanowisku? Jak Pani sądzi?
Tego nie potrafię powiedzieć. Traktuję to raczej jako ludzkie zapytanie. Bez podtekstów. Jedynie tyle, że dwanaście lat pracowaliśmy razem i wójt na pewno zdołał mnie już poznać. Ja jego również i muszę przyznać, że nigdy nie było momentu, żeby powiedział: NIE. Wiele pomógł naszej wsi. Pamiętam, jak mieliśmy z nim spotkanie przedwyborcze w świetlicy, zanim jeszcze pierwszy raz został wójtem. Wiedziałam, że jest prawnikiem, dlatego zapytałam, czy pomoże nam odzyskać nasze jezioro. I rzeczywiście z determinacją walczyliśmy o to przez lata: on, my i PZW.

Reklama

Żałuje Pani, że w ogóle zdecydowała się wystartować?
Tak. Znając już wynik wyborów, żałowałam, że zgodziłam się wystartować. Powinnam była zauważyć i wyczuć, że ponieważ na sali jest sporo młodzieży, która wcześniej nigdy nie przychodziła na żadne zebrania, mogą chcieć wybrać kogoś innego… Jednak jako długoletni społecznik chciałam zwyczajnie robić swoje.

Znała Pani wcześniej swoją kontrkandydatkę? Spodziewała się Pani, że to może być właśnie ta a nie inna osoba?
Tak, Edytę znam od lat, ale byłam zaskoczona, że jest kandydatką. Wcześniej cały czas po wsi chodziła informacja, że kandydować będzie inna osoba.

Reklama

Kto?
To już nieistotne.

Uśpiono Pani czujność, szykując silnego kontrkandydata?
Tak. I to się udało. No trudno, Boże kochany. Takie życie. Takie prawo wyborców. Przyszedł czas na zmiany, już się z tym pogodziłam.

Jak Pani sądzi – skąd akurat ta kontrkandydatka?
Nie wiem. Ale Edyta przez cały poprzedni rok jeździła ze mną na różne wyjazdy, szkolenia, angażowała się przy projektach, przy imprezach. Podobało jej się to. Mnie również, zwłaszcza że Edyta dotychczas nie była członkinią rady sołeckiej. Dobrze ostatecznie, że to właśnie Edyta objęła funkcję sołtysa. Jest młoda, bardzo lubiana, pociągnie ze sobą młodych. Ze mną współpracowała głównie grupa starszych mieszkańców wsi.

Reklama

Nigdy to Pani nie zastanawiało?
Nie. Sama pomyślałam, że w przyszłości może być dobrym sołtysem. Nie sądziłam jednak, że już teraz. Jeszcze trzy dni przed zebraniem wyborczym rozmawiałam z nią. Proponowałam jej funkcję w Radzie Sołeckiej.

Co Pani pomyślała po odczytaniu wyników?
Że mieszkańcy mogli mi dać do zrozumienia lub wprost powiedzieć, żebym nie startowała, że mają nową osobę. To byłoby w stosunku do mnie bardziej w porządku.

Na zebraniu wyborczym padły jakieś komentarze?
Nie. Tylko wójt podziękował mi za lata pracy. Reszta osób nie. Przepraszam, dostałam kwiaty, ale to już kilka dni później, gdy stara rada spotkała się z nową, żeby przekazać komisyjnie sołeckie sprawy.

Reklama

Na gorąco, podczas zebrania wyborczego, nie padły żadne podziękowania od mieszkańców?
Nie. Nie ukrywam, że było mi wtedy bardzo przykro. Tak zwyczajnie, po ludzku…

Może czymś Pani sobie nagrabiła?
Chyba jedynie za dużo zrobiłam i za mocno się starałam. Bo nie sądzę, żebym aż tak nadepnęła komuś na odcisk. Z nikim nigdy się nie pokłóciłam, z nikim nie zadarłam. Przez tych dwanaście lat wolny czas poświęcałam wsi. W 2017 roku docenił to Urząd Marszałkowski w Poznaniu, wręczając nam wyróżnienie. Po wyborach dostaję telefony z innych miejscowości, nawet z gminy Zakrzewo, z pytaniami i podziękowaniami, a tutaj nic. Tak to najczęściej jest, że inni bardziej dostrzegają i doceniają pracę.

Reklama

Przez te trzy tygodnie po wyborach trochę chodziła Pani zapewne po wiosce – choćby do sklepu. Ludzie zagadywali o wybory?
Nie. Tak jakby nigdy nic się nie zadziało.

Co powiedziała Pani nowa sołtys?
Na zebraniu było dużo osób, gwar. Co miałam – przekazałam, wyjaśniłam, wszystko odbyło się bardzo grzecznie. Bardzo szanuję tę dziewczynę, dlatego nie rozwodzę się już nad tym. Funkcja sołtysa nie jest wieczna. Teraz przyszedł czas, że wreszcie poświęcę się sobie. Czas się wyluzować, jak mówi młodzież.

Reklama

Całkowicie wyłącza się Pani z publicznego życia?
W naszym sołectwie tak.

A gdzie indziej chce Pani działać?
Dwa dni po wyborach dostałam telefon z innej wsi: „słuchaj, masz takie doświadczenie, czy nam pomożesz?”

Skąd?
Ze Scholastykowa.

Po sąsiedzku.
Sołtysem została tam Dorota Wizner, która kiedyś prowadziła zajęcia z dziećmi w tamtejszej świetlicy. Zadzwoniła, poprosiła, powiedziałam, że jak tylko będę mogła, pojadę pomóc. Otrzymałam też zaproszenie do Koła Gospodyń Wiejskich ze Starej Wiśniewki.

Reklama

Nawet w sąsiedniej gminie dostrzegli Pani zaangażowanie. A jak nowa rada sołecka z Łąkie zwróci się o pomoc?
Tutaj są tak młode osoby, że na pewno sobie poradzą.

To może ta zmiana była jednak dobrą decyzją?
Wcale nie mówię, że nie. Tylko okoliczności były nie takie. Tym bardziej, że swoje przez te lata zrobiłam. Mamy nawet swoje logo. Która inna wioska, poza Lipką, od której byliśmy zresztą w tym względzie pierwsi, może się tym pochwalić? Dlatego myślę, że z workiem pokutnym nie muszę po wsi chodzić.

Reklama

Rozmawiał P. Steffen

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-04-07 08:30:22

    Łąkie to trudna wieś. Robią imprezy, na które nikt ze wsi nie przychodzi, tylko zjeżdżają sie z okolicznych miejscowości. A miejscówka nad jeziorem świetna. Pani Lach na tarczy wyszła Pani z tej batalii. Powodzenia dla nowej Pani Sołtys.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gosc - niezalogowany 2019-04-07 09:39:06

    Fakt. To dziwna wies. Mlodzi nie traktuja stąd starszych powaznie. Ciagle tylko podsmiewuja sie. Ciekawe czy nowa soltys będzie jezdzic do tych starszych schorowanych ludzi pytac czy cos pomoc czy bedzie totalna zlewka i starsi brda musieli sami jezdzic prosic sie o rozmowy i pomoc. Wiele biednych tam rodzin potrzebuje pomocy np w porabaniu opalu, przywiezieniu zakupów ze wsi ciekawe czy soltys pomoze takim osobom. 4 lata zleci szybko. Potem zobaczymy czy znow ja ktos wybierze jesli sie nie bedzie spraedzac. Bo imprezy to nie wszystko. Imprezę kazdy głupi moze zrobic

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    D. - niezalogowany 2019-04-07 10:05:27

    Byłem kiedyś świadkiem tego, jak była p. Sołtys "obgadywała" niektórych mieszkańców swojej wsi, czekając na autobus w Złotowie. Trochę przykro było to słyszeć. Minęło od tego czasu już ponad 10 lat, ale w pamięci wciąż mam obraz dwóch kobiet, w tym żywo opowiadającej o tym, co zastała w domach poszczególnych osób p. Sołtys. Przecież nie o to chodzi w zbieraniu podatków czy odwiedzinach mieszkańców w innych celach, żeby zlustrować ich kąty i nadawać innym... Mam nadzieję, że to była tylko chwila słabości, i że pozostały okres pełnienia funkcji nie upłynął w podobny sposób, bo to przykre - wpuścić kogoś do domu, a potem wysłuchiwać plotek o tym, co to się w nim ma, a czego nie ma... Niemniej, uważam, że to była dobra Sołtysowa, tylko - jak to często u kobiet bywa - lubiła ploteczki... ;-) Życzę wszelkiej pomyślności, radości życia i zdrowia - zarówno dla zasłużonej Pani Lach, jak i dla Jej Następczyni. A Łąkie niech się nadal pięknie rozwija!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości