Po dwunastu latach pełnienia funkcji sołtysa przegrała niedawne wybory. Choć po ludzku było jej przykro, idzie dalej. – Z workiem pokutnym nie muszę chodzić – ocenia ponad dekadę swojej działalności
To już definitywny koniec z pracą w Radzie Sołeckiej czy spróbuje Pani wrócić na tę funkcję?
Nie, trzy kadencje zdecydowanie wystarczą. Życie zaczyna się po 70. (śmiech). Wolny czas poświęcę sobie i rodzinie. Mam na razie jedną prawnuczkę i chcę z nią spędzać cały swój wolny czas. Mam dla kogo żyć!
Jak Pani sądzi – dlaczego Pani sołtysowanie skończyło się na tych dwunastu latach, skoro była ochota na więcej?
Ochota była, ale przyszłą pora na zmiany. To jest czas, aby młodzi włączyli się z życie wsi. Jestem pewna, że Edyta [Edyta Andrzejewska – nowa sołtys wsi – przyp. red.] da radę i pociągnie za sobą ludzi!
Jednak skoro Pani startowała w tych wyborach, widocznie musiała uznawać, że czas na odejście jeszcze nie nadszedł…
Kiedy wójt zapytał mnie na zebraniu, czy nadal chciałabym pełnić tę funkcję, powiedziałam, że według metryki mam wprawdzie już swój wiek, ale to nie o niego w tym wszystkim chodzi. Czułam wewnętrzną siłę do dalszego działania. Tym bardziej, że miałam jeszcze pewne plany na Łąkie, zgodne zresztą ze strategią opracowaną dla naszego sołectwa na całe kolejne pięć lat.
To pytanie wójta było jednocześnie propozycją – chciał Pani na tym stanowisku? Jak Pani sądzi?
Tego nie potrafię powiedzieć. Traktuję to raczej jako ludzkie zapytanie. Bez podtekstów. Jedynie tyle, że dwanaście lat pracowaliśmy razem i wójt na pewno zdołał mnie już poznać. Ja jego również i muszę przyznać, że nigdy nie było momentu, żeby powiedział: NIE. Wiele pomógł naszej wsi. Pamiętam, jak mieliśmy z nim spotkanie przedwyborcze w świetlicy, zanim jeszcze pierwszy raz został wójtem. Wiedziałam, że jest prawnikiem, dlatego zapytałam, czy pomoże nam odzyskać nasze jezioro. I rzeczywiście z determinacją walczyliśmy o to przez lata: on, my i PZW.
Żałuje Pani, że w ogóle zdecydowała się wystartować?
Tak. Znając już wynik wyborów, żałowałam, że zgodziłam się wystartować. Powinnam była zauważyć i wyczuć, że ponieważ na sali jest sporo młodzieży, która wcześniej nigdy nie przychodziła na żadne zebrania, mogą chcieć wybrać kogoś innego… Jednak jako długoletni społecznik chciałam zwyczajnie robić swoje.
Znała Pani wcześniej swoją kontrkandydatkę? Spodziewała się Pani, że to może być właśnie ta a nie inna osoba?
Tak, Edytę znam od lat, ale byłam zaskoczona, że jest kandydatką. Wcześniej cały czas po wsi chodziła informacja, że kandydować będzie inna osoba.
Kto?
To już nieistotne.
Uśpiono Pani czujność, szykując silnego kontrkandydata?
Tak. I to się udało. No trudno, Boże kochany. Takie życie. Takie prawo wyborców. Przyszedł czas na zmiany, już się z tym pogodziłam.
Jak Pani sądzi – skąd akurat ta kontrkandydatka?
Nie wiem. Ale Edyta przez cały poprzedni rok jeździła ze mną na różne wyjazdy, szkolenia, angażowała się przy projektach, przy imprezach. Podobało jej się to. Mnie również, zwłaszcza że Edyta dotychczas nie była członkinią rady sołeckiej. Dobrze ostatecznie, że to właśnie Edyta objęła funkcję sołtysa. Jest młoda, bardzo lubiana, pociągnie ze sobą młodych. Ze mną współpracowała głównie grupa starszych mieszkańców wsi.
Nigdy to Pani nie zastanawiało?
Nie. Sama pomyślałam, że w przyszłości może być dobrym sołtysem. Nie sądziłam jednak, że już teraz. Jeszcze trzy dni przed zebraniem wyborczym rozmawiałam z nią. Proponowałam jej funkcję w Radzie Sołeckiej.
Co Pani pomyślała po odczytaniu wyników?
Że mieszkańcy mogli mi dać do zrozumienia lub wprost powiedzieć, żebym nie startowała, że mają nową osobę. To byłoby w stosunku do mnie bardziej w porządku.
Na zebraniu wyborczym padły jakieś komentarze?
Nie. Tylko wójt podziękował mi za lata pracy. Reszta osób nie. Przepraszam, dostałam kwiaty, ale to już kilka dni później, gdy stara rada spotkała się z nową, żeby przekazać komisyjnie sołeckie sprawy.
Na gorąco, podczas zebrania wyborczego, nie padły żadne podziękowania od mieszkańców?
Nie. Nie ukrywam, że było mi wtedy bardzo przykro. Tak zwyczajnie, po ludzku…
Może czymś Pani sobie nagrabiła?
Chyba jedynie za dużo zrobiłam i za mocno się starałam. Bo nie sądzę, żebym aż tak nadepnęła komuś na odcisk. Z nikim nigdy się nie pokłóciłam, z nikim nie zadarłam. Przez tych dwanaście lat wolny czas poświęcałam wsi. W 2017 roku docenił to Urząd Marszałkowski w Poznaniu, wręczając nam wyróżnienie. Po wyborach dostaję telefony z innych miejscowości, nawet z gminy Zakrzewo, z pytaniami i podziękowaniami, a tutaj nic. Tak to najczęściej jest, że inni bardziej dostrzegają i doceniają pracę.
Przez te trzy tygodnie po wyborach trochę chodziła Pani zapewne po wiosce – choćby do sklepu. Ludzie zagadywali o wybory?
Nie. Tak jakby nigdy nic się nie zadziało.
Co powiedziała Pani nowa sołtys?
Na zebraniu było dużo osób, gwar. Co miałam – przekazałam, wyjaśniłam, wszystko odbyło się bardzo grzecznie. Bardzo szanuję tę dziewczynę, dlatego nie rozwodzę się już nad tym. Funkcja sołtysa nie jest wieczna. Teraz przyszedł czas, że wreszcie poświęcę się sobie. Czas się wyluzować, jak mówi młodzież.
Całkowicie wyłącza się Pani z publicznego życia?
W naszym sołectwie tak.
A gdzie indziej chce Pani działać?
Dwa dni po wyborach dostałam telefon z innej wsi: „słuchaj, masz takie doświadczenie, czy nam pomożesz?”
Skąd?
Ze Scholastykowa.
Po sąsiedzku.
Sołtysem została tam Dorota Wizner, która kiedyś prowadziła zajęcia z dziećmi w tamtejszej świetlicy. Zadzwoniła, poprosiła, powiedziałam, że jak tylko będę mogła, pojadę pomóc. Otrzymałam też zaproszenie do Koła Gospodyń Wiejskich ze Starej Wiśniewki.
Nawet w sąsiedniej gminie dostrzegli Pani zaangażowanie. A jak nowa rada sołecka z Łąkie zwróci się o pomoc?
Tutaj są tak młode osoby, że na pewno sobie poradzą.
To może ta zmiana była jednak dobrą decyzją?
Wcale nie mówię, że nie. Tylko okoliczności były nie takie. Tym bardziej, że swoje przez te lata zrobiłam. Mamy nawet swoje logo. Która inna wioska, poza Lipką, od której byliśmy zresztą w tym względzie pierwsi, może się tym pochwalić? Dlatego myślę, że z workiem pokutnym nie muszę po wsi chodzić.
Rozmawiał P. Steffen
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Łąkie to trudna wieś. Robią imprezy, na które nikt ze wsi nie przychodzi, tylko zjeżdżają sie z okolicznych miejscowości. A miejscówka nad jeziorem świetna. Pani Lach na tarczy wyszła Pani z tej batalii. Powodzenia dla nowej Pani Sołtys.
Fakt. To dziwna wies. Mlodzi nie traktuja stąd starszych powaznie. Ciagle tylko podsmiewuja sie. Ciekawe czy nowa soltys będzie jezdzic do tych starszych schorowanych ludzi pytac czy cos pomoc czy bedzie totalna zlewka i starsi brda musieli sami jezdzic prosic sie o rozmowy i pomoc. Wiele biednych tam rodzin potrzebuje pomocy np w porabaniu opalu, przywiezieniu zakupów ze wsi ciekawe czy soltys pomoze takim osobom. 4 lata zleci szybko. Potem zobaczymy czy znow ja ktos wybierze jesli sie nie bedzie spraedzac. Bo imprezy to nie wszystko. Imprezę kazdy głupi moze zrobic
Byłem kiedyś świadkiem tego, jak była p. Sołtys "obgadywała" niektórych mieszkańców swojej wsi, czekając na autobus w Złotowie. Trochę przykro było to słyszeć. Minęło od tego czasu już ponad 10 lat, ale w pamięci wciąż mam obraz dwóch kobiet, w tym żywo opowiadającej o tym, co zastała w domach poszczególnych osób p. Sołtys. Przecież nie o to chodzi w zbieraniu podatków czy odwiedzinach mieszkańców w innych celach, żeby zlustrować ich kąty i nadawać innym... Mam nadzieję, że to była tylko chwila słabości, i że pozostały okres pełnienia funkcji nie upłynął w podobny sposób, bo to przykre - wpuścić kogoś do domu, a potem wysłuchiwać plotek o tym, co to się w nim ma, a czego nie ma... Niemniej, uważam, że to była dobra Sołtysowa, tylko - jak to często u kobiet bywa - lubiła ploteczki... ;-) Życzę wszelkiej pomyślności, radości życia i zdrowia - zarówno dla zasłużonej Pani Lach, jak i dla Jej Następczyni. A Łąkie niech się nadal pięknie rozwija!
No i popatrzcie, byłam widziałam, słyszałam i podsłuchiwałam a teraz obgaduję. Ot, jestem przeciw jednej pani i za drugą panią przy czym obu życzę jak najlepiej. Jest i portret niezależnej kobiety polskiej wsi, twarda, ustępliwa i zawsze ma rację.
Bardzo dużo młodzieży pomaga w tej wsi. A nigdy nie widziałam aby poprzednia Pani Sołtys wozilam komuś zakupy albo drewno rąbała.
Nie wszyscy potrafią pogodzić się z porażką i wylewają swoje żale w prasie.
Nowa nie musi drewna rabac ale przyjsc spytac czy ktos starszy schorowany nie potrzebuje pomocy w roznych czynnosciach by wypadało. Wtedy moze zlecic pijaczkom zeby przyszli pomogli takim osobom
Sorry a jak mlodziez pomaga wsi??? Raz dea razy do roku pomachac lopata kolo skalniaka czy poskakac na dozynkach to pomoc????
Chyba przeceniacie rolę sołtysa ..., dlaczego „pijaczek” ma się słuchać sołtysa i rąbać komuś drewno ??? W tym przypadku nie ważne czy sołtys nowy czy z doświadczeniem nikogo zmusić nie może. Sołtys ma dbać o dobro wsi a od pomagania potrzebującym są inne instytucje. Jak dla mnie wywiad z panią sołtys Lach to niestety po raz kolejny wyszukany na sile temat żeby pisać o czymkolwiek, nie tylko Łąkie ma nowego sołtysa w sąsiednich wsiach tez nastąpiły zmiany po latach i jakoś nikt o tym nie pisze... a z tym plotkowaniem to się zgadzam pani Lach świetnie się w tej roli odnajduje od lat , oczywiście ma z kim plotkować ;)
Widzę znalazło się kilka osób, które wypowiadają się na temat mojej wsi. Mam takie pytanie: skąd macie takie informacje, że młodzież nic nie robi? Moja wieś jest zadbana i o to dbają właśnie ludzie. Dbali za kadencji Starej Sołtys, dbają teraz ale z większą przyjemnością. Polecam skupić się na swoim podwórku a nie robić sensacje z żalu starszej Pani, która niestety sama sobie zapracowala na to, że ludzie na nią nie głosowali.
Podaj przyklady co robi ta wasza mlodziez oprocz skakania na dozynkach
I polaczki cwaniaczki dorwali się do komentarzy.
Tez sie chetnie dowiem co takiego wow jest w Lakiem. Oprócz calej wsi w dziurach na drodze, obdartrj szkoly, balaganu wokol jeziora, nudy i braku ogolnego zycia
Młodzi ludzie są bardzo chętni do prac dla dobra naszej miejscowości. Nowa sołtys umie ich zaangażować. Mam nadzieje że plany naszej sołtys zostaną zrealizowane.
A do czego aktualnie zaangazowla a nowa soltysowa mlodziez?
Młodzież jest chętna do prac dla dobra naszej miejscowości. Odpowiednia osoba Ich poprowadzi. Był najwyższy czas na zmianę.
Trzeba umieć przegrać a nie obrażać się.
Zmiana bardzo potrzebna ,byla pani soltys zadufana w sobie.klamiaca na kazdym kroku dalej tak niemoglo buc.ta pani sama chyba nie wie co mowi.
Fajnie ze nowa jest tylko niech się do roboty bierze
Podziękowania dla bylej pani soltys byly w dniu wyborow zlozone przez wojta w imieniu mieszkancow, przez prezes stowarzyszenia (choc nie przyjęte), przez conajmniej kilku mieszkańców ( nie rozumiem dlaczego p. Lach klamie w tej kwestii). Nie zostala wybrana przez młodą czesc mieszkancow chociazby dlatego ze nie docenila ich pracy, czesto przypisujac sobie lub co gorsza pracownikom gminy rzeczy zrobione przez mieszkancow. Nie oklamujmy sie zadna pani soltys sama nic nie zdziala musi miec pomoc mieszkancow i gminy, a obecnie jeszcze pomagaja środki pozyskiwane z roznych dotacji!!! (A nie z prywatnej kieszeni pani soltys i moze warto zaznaczyc ze te srodki tez pomagaja pozyskac osoby trzecie). Przykre jest tylko zachowanie -"nie wybraliscie mnie to juz nic wam nie pomoge". Gdzie tu profesjonalizm? Edyta byla prawa reka bylej soltys moze warto byloby sie teraz odwdzieczyc za jej pomoc w poprzednich latach i przekazac swoje doswiadczenie chocby na poczatku tej drogi.
Ale siara co za zgryzliwa wies. Zawsze jak tamtedy jade to siedzi ta tzw mlodziez pod sklepem albo na przystanku i patrzy sie w auta jak szpak w gnat. Jakoś nigdy nie widze zeby tam ktos prxy czyms pracowal. Z resztą widac jaki syf nad jeziorem albo w rowach. Trn wasz mostek miedzy transformatorem a szkola tez sie niedlugo zarwie jak nikt nie kapnie sie ze trzeba powolac sluzby do jego naprawy. W rzeczce pod nim zarosniete jak w niejednym ogrodku w tej wsi. Generalnie brzydka zaniedbana wies. Spojrzcie na blekwit i święta.
Pegierusy ;-)
Łąkie to trudna wieś. Robią imprezy, na które nikt ze wsi nie przychodzi, tylko zjeżdżają sie z okolicznych miejscowości. A miejscówka nad jeziorem świetna. Pani Lach na tarczy wyszła Pani z tej batalii. Powodzenia dla nowej Pani Sołtys.
Fakt. To dziwna wies. Mlodzi nie traktuja stąd starszych powaznie. Ciagle tylko podsmiewuja sie. Ciekawe czy nowa soltys będzie jezdzic do tych starszych schorowanych ludzi pytac czy cos pomoc czy bedzie totalna zlewka i starsi brda musieli sami jezdzic prosic sie o rozmowy i pomoc. Wiele biednych tam rodzin potrzebuje pomocy np w porabaniu opalu, przywiezieniu zakupów ze wsi ciekawe czy soltys pomoze takim osobom. 4 lata zleci szybko. Potem zobaczymy czy znow ja ktos wybierze jesli sie nie bedzie spraedzac. Bo imprezy to nie wszystko. Imprezę kazdy głupi moze zrobic
Byłem kiedyś świadkiem tego, jak była p. Sołtys "obgadywała" niektórych mieszkańców swojej wsi, czekając na autobus w Złotowie. Trochę przykro było to słyszeć. Minęło od tego czasu już ponad 10 lat, ale w pamięci wciąż mam obraz dwóch kobiet, w tym żywo opowiadającej o tym, co zastała w domach poszczególnych osób p. Sołtys. Przecież nie o to chodzi w zbieraniu podatków czy odwiedzinach mieszkańców w innych celach, żeby zlustrować ich kąty i nadawać innym... Mam nadzieję, że to była tylko chwila słabości, i że pozostały okres pełnienia funkcji nie upłynął w podobny sposób, bo to przykre - wpuścić kogoś do domu, a potem wysłuchiwać plotek o tym, co to się w nim ma, a czego nie ma... Niemniej, uważam, że to była dobra Sołtysowa, tylko - jak to często u kobiet bywa - lubiła ploteczki... ;-) Życzę wszelkiej pomyślności, radości życia i zdrowia - zarówno dla zasłużonej Pani Lach, jak i dla Jej Następczyni. A Łąkie niech się nadal pięknie rozwija!