Reklama

Batalia o ulice - mieszkańcy Bocznej i Jedności Robotniczej na posiedzeniu rady

13/12/2017 07:00
Mieszkańcy walczą o swoje czy może stoi za tym jakaś gra polityczna?

Podczas wspólnego posiedzenia komisji rady, na którym burmistrz przedstawił projekt budżetu na 2018 r., pojawili się mieszkańcy ulic Bocznej oraz Jedności Robotniczej. Nie przyszli jednak protestować przeciwko temu, że zostali w tym projekcie pominięci, gdyż na obie drogi zapisano pieniądze. Czego więc chcieli?

Nie fundujcie nam horroru

W imieniu mieszkańców ul. Bocznej przemówił Mieczysław Jezierski. Zaczął od przypomnienia treści pism, które wcześniej skierowali do burmistrza oraz radnych, startujących z jego komitetu. Pod wnioskiem o ujęcie budowy drogi na ich ulicy w planie inwestycyjnym na 2018 r. podpisało się 49 „mieszkańców i użytkowników ulicy Bocznej”. Nawiązując do argumentów, które pojawiły się w treści tych pism, wypominał Piotrowi Wojtiukowi, że zadanie to było jego obietnicą wyborczą, a kadencja dobiega końca.

Reklama

Odsuwanie w czasie przemyślanego programu wyborczego burmistrza i jego zespołu trochę zakrawa albo na oszukanie nas, albo na jakieś żarty niepoważne. Jestem daleki, żeby obrażać kogoś, nie jest to naszą intencją. Tylko chciałbym przemówić, chyba do sumienia już. Ja widzę jakieś traktowanie tych ludzi na Bocznej jako trzeci, czwarty sort, jako tych, którzy kupili działki w obrocie prywatnym, co często burmistrz podkreśla. Co z tego? Płacimy takie same podatki. W danej chwili miasto nie miało innych działek, to te kupiliśmy. Czy to jest jakaś ujma dla nas? Czy mamy za to pokutować?

– mówił rozgoryczony. Odniósł się także do zapisania w projekcie 800 tys. zł na przebudowę ul. Mickiewicza, czemu podczas wcześniejszej dyskusji dziwiło się także wielu radnych.

Reklama

Deklaruję panu i radnym, że gdyby ul. Boczna wyglądała tak jak Mickiewicza, to by nas tutaj na pewno nie było. Trzeba umieć stosować miarę potrzeb i skali zagrożeń

– M. Jezierski nie ma wątpliwości, że to ich droga powinna mieć pierwszeństwo.


Pozostało jeszcze 90% tekstu[[pay]]

Skąd jednak wizyta mieszkańców i zgłaszane obiekcje, skoro burmistrz w projekcie zapisał na przebudowę ich ulicy 250 tys. zł? Otóż ta kwota nie wystarczy na wykonanie całej inwestycji, wycenionej na 800 tys. W 2018 r. miałby się rozpocząć pierwszy jej etap.

Rozkładanie tej inwestycji na trzy lata zafunduje nam horror niesamowity. Może dobrze by było, aby te wolne środki, które się pojawiają, zagospodarować i zrobić od razu, a nie na trzy lata krwawicę fundować mieszkańcom

Reklama

– przedstawiający się jako suweren z ul. Bocznej mówca tłumaczył, że do ul. Bocznej nie ma zbytnio innych dojazdów, a ciężki sprzęt na pewno pogorszy stan drogi. M. Jezierski pokusił się też o analizę budżetu i próbę wskazania, skąd wziąć pieniądze. Zwracał uwagę, że wydatki inwestycyjne to tylko 14% budżetu gminy, a z jego analizy wynika, że gminy średnio po 20% i więcej przeznaczają na ten cel. Wskazywał także, że gminie daleko jest do dozwolonego progu zadłużenia i w jego ocenie w kredycie tkwi potężna rezerwa.

Brać ten kredyt czy nie?

Te 46 mln, które mamy zaplanowane, to są w dużej mierze puste pieniądze

Reklama

– burmistrz, odnosząc się do wypowiedzi M. Jezierskiego, tłumaczył, że większość budżetu to środki, które gmina otrzymuje na konkretne cele, np. blisko 20 mln to pomoc społeczna i nie może ich przeznaczyć na inne rzeczy. Przypomniał także, że gdy obejmował urząd to budżet inwestycyjny był dużo mniejszy i to m.in. dzięki jego działaniom udało się zwiększyć dochody własne gminy, a co za tym idzie możliwości inwestycyjne.

Pewnie w ogóle w budżecie na ten rok ul. Bocznej nie byłoby, bo rzeczywiście, i powiem to z całą odpowiedzialnością, bardziej popieram inwestycje na osiedlu Jedności Robotniczej. Bo tam, sprzedając działki od 2001 r., zawarliśmy kontrakt z ludźmi, którzy kupowali. To był błąd, że sprzedawaliśmy nieuzbrojone działki. Błąd, za który ci ludzie zapłacili. Staramy się to im wynagrodzić

Reklama

– wracał do argumentu kupna działek od gminy. Odpowiedź burmistrza co jakiś czas przerywał przewodniczący rady, upominając, że odbiega od tematu.

Panie przewodniczący. Pan również mieszka na ul. Bocznej i nie powinien w tej sprawie głosu zabierać

– odpowiedział wreszcie poirytowany Piotr Wojtiuk. Głos w sprawie zabrali także inni radni.

Kolego Mieczysławie, mieszkam w Jastrowiu od urodzenia. Mieszkam na ul. 2 Lutego 35 lat i przez 30 lat chodziłam po takiej samej drodze jak wy. Jestem za i moje koleżanki i koledzy, do których wystosowaliście pismo, też są za i dlatego chcemy od czegoś zacząć

Reklama

– mówiła Agnieszka Kazberuk. Stanęła ponadto w obronie ul. Mickiewicza. Według niej brakuje w mieście miejsca, gdzie można by się spotkać, zaprosić gości i właśnie w tym miejscu Jastrowia można stworzyć reprezentatywne centrum. Radna przestrzegała także przed konsekwencjami zadłużania gminy, co z kolei wywołało polemikę ze strony Ryszarda Króla, w którego okręgu ul. Boczna się znajduje. Podobnie jak M. Jezierski zwracał uwagę, że do maksymalnego dopuszczalnego zadłużenia jeszcze wiele brakuje.

Z czego to potem spłacać?

Reklama

– pytał go więc P. Wojtiuk.

Jak pan chce wiedzieć, to proszę zajrzeć tam na koniec ulotki wyborczej

– odgryzł się radny. Pośrednie stanowisko zajął P. Kurzyna, który podkreślił, że wskaźniki finansowe gminy są dobre, a kredyt planuje się co roku i choć nie zawsze jest w pełni wykorzystywany, to pokazuje to możliwości, jakie są w tym zakresie. W bieżącym roku zaplanowano 4 mln kredytu. Jak na razie nie wzięto żadnej pożyczki, ale skarbnik przewidywała, że może to być ostatecznie ok. 1,5 mln zł.

Nie chcę, żeby pan wmawiał radnym i mieszkańcom, że to jest niemożliwe do zrobienia.

Reklama

Wobec takich argumentów burmistrz przypominał, że to on jest odpowiedzialny za budżet.

Radni łatwo podniosą rękę i powiedzą: dobrze, zróbmy 50% zadłużenia. Gdybym ja się na to teoretycznie zgodził, to z czego to spłacimy? Z dochodów własnych? To za chwilę będziemy musieli podnieść podatki ludziom o 20%. Ja na to nie pójdę

– bronił swojego stanowiska.

Czy to że przegłosowaliśmy dwa wozy bojowe za 600 tys. spowodowało podwyżkę podatków?

– przewodniczący rady nawiązał do inwestycji, które nie były zaplanowane w budżecie na 2017 r., ale weszły do niego w trakcie realizacji.

Reklama

Niech pan głupot nie opowiada, że 600 tys. spowoduje podniesienie podatków. Panie burmistrzu, niech pan nie manipuluje

– ostro polemizował.

Zupełnie na co innego wskazał natomiast Krzysztof Bzowski. Radny z Sypniewa przypomniał, że gminę w perspektywie kilku lat czeka w trybie nagłym konieczność budowy kanalizacji do Brzeźnicy i Sypniewa.

To jest około 10 milionów. Nie możemy więc zadłużać gminy, bo w najbliższym czasie przyjdzie nam kredytować te inwestycje w trybie nagłym, bo jeżeli tego nie zrobimy do 2020 roku, to ochrona środowiska nałoży na nas kary

Reklama

– tłumaczył.

Tutaj Krzysio mówi o Sypniewie, a gdzie ty byłeś? 20 lat jesteś radnym

– odpowiadał mu z kolei Adam Dzbuk, za co zebrał gromkie brawa. Radny reprezentujący Samborsko dziwił się burmistrzowi, że jeszcze nie zrobił ul. Bocznej, choćby dla spokoju, gdyż temat ten jest gwoździem programu niemal każdej sesji. Uważa więc, że gmina powinna umiejętnie sterować kredytem i wykonać tę inwestycję, choćby wiązało się to z koniecznością odłożenia o rok początku przebudowy ul. Mickiewicza.

Odpowiedzieć mieszkańcom ul. Bocznej chciał także Łukasz Cyruk, którego nazwisko zostało przywołane w jednym z ich pism. Młody radny skupił się na stronie formalnej i stylistycznej adresowanych do niego i do burmistrza pism. Wskazywał m.in., że podpisani są tam ludzie, którzy nie mieszkają na Bocznej, a z drugiej strony pytał, czy wszyscy mieszkańcy ulicy wiedzieli o tych pismach.

Chciałbym się dowiedzieć, kto jest autorem tego pisma?

– dociekał od R. Króla, który wyjaśniał, że mieszkańcy ul. Bocznej.

Powiem panu tak: ja bym się wstydził podpisać takie pismo. Zero akapitów, zero interpunkcji. Takie pismo od ludzi, którzy tam mieszkają. Tam nie mieszkają ludzie, którzy mają niższe wykształcenie

– słowa Ł. Cyruka wywołały wzburzenie wśród ich adresatów, co skłoniło przewodniczącego rady do ogłoszenia pięciu minut przerwy dla ostudzenia emocji.

Komu dziękować?

Po przerwie przyszedł czas na wystąpienie mieszkańców ul. Jedności Robotniczej. Co ciekawe, nie byli oni obecni od początku spotkania, a ich pojawienie się można odczytać jako próbę dania odporu argumentom mieszkańców ul. Bocznej. Głos zabrała Marzena  Kempska–Cybulska, a jej wypowiedzi towarzyszyła prezentacja zdjęć przedstawiających kompletnie rozmokłą drogę gruntową, z której woda zalewa całkowicie posesję.

Przed każdą burzą musimy stać z łopatami i kopać rowki, żeby nas nie zalało

– obrazowała, w jak trudnej są sytuacji. Dziękowała więc burmistrzowi, że ujął w projekcie 350 tys. zł na budowę kolejnego odcinka drogi na ich osiedlu.

Dzięki nam, mieszkańcom, do gminy weszło ok. 600 tys. zł [ze sprzedaży działek – przyp. red.]. Te pieniądze zostały przeznaczone w tamtych latach na inwestycje, a teraz my prosimy was o zaakceptowanie tego

– zwracała się do radnych. 

I jeszcze jedno pytanie, bo nie wiem, czy Boczna wie: pan radny Król jest również radnym Jedności Robotniczej. Czy pan się naszą ulicą interesuje? Kiedy ja pana widziałam na naszej ulicy?

Radny zapewniał o swoim zainteresowaniu i wskazywał, że przecież jest w projekcie 350 tys. zł.

Ale to dzięki panu burmistrzowi. Mieszkańcy pisali petycje, podanie, prosili o to, żeby burmistrz przyjechał, a pan się na nas wypiął, bo pana interesuje ul. Boczna

– M. Kempska–Cybulska nie odpuszczała swojemu przedstawicielowi w radzie. Ten więc poinformował, że za pośrednictwem komisji rolnictwa i ochrony środowiska złożył do budżetu wniosek dotyczący ul. Jedności Robotniczej. Taką deklarację szybko zweryfikował P. Wojtiuk, który wygrzebał z segregatora pismo od tej właśnie komisji i z satysfakcją zaprezentował, tak R. Królowi jak i przybyłym na zebranie mieszkańcom, że nie ma w nim mowy o wskazanej ulicy. Ze strony części radnych podniosły się krzyki, że to manipulacja, a sam R. Król próbował, już w kuluarach, przekonać mieszkańców, że zabiegał o ich interesy. Obiecał, że pokaże im zapisy z protokołów posiedzeń komisji, które to potwierdzą.

Awantura na pokaz?

Przewodniczący musiał po raz kolejny apelować o ostudzenie emocji, załagodzić sprawę próbował także P. Wojtiuk.

Wy jesteście trochę kibicem w tej sprawie. Macie wrażenie, że my tu zaraz nożami będziemy wycinać. Nie, my za chwilę będziemy razem pić herbatę. Trochę jak w Sejmie jest

– tłumaczył przybyłym na posiedzenie mieszkańcom, że mimo kłótni rozmawia z radnym i nie raz udaje im się dogadać.

Do budżetu wprowadziliśmy i jedną, i drugą ulicę i tak naprawdę R. Król w swoim okręgu zyskał najwięcej, bo inni z niektórych okręgów nie mają nic

– mówił burmistrz.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gusia - niezalogowany 2017-12-29 21:57:18

    Nie znam się na ścianach kolankowych,ale zgadzam się z tym,ze w Jastrowiu chyba nikt nie zajmuje sie urbanistyka a o wyglądzie miasta nikt nawet nie myśli.Dlaczego Złotów tak pięknieje? Można? Można.Tylko trzeba miec odpowiednich ludzi i trzeba chcieć.A u nas nikt nie chce i nikt nie widzi,ze miasto jest po prostu brzydkie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Znajomy - niezalogowany 2017-12-16 22:25:51

    Pan były dyrektor zawsze miał ambicje do rządzenia z "drugiego rzędu" czy to za PZPR czy PO. Dopiero PiS wysłał go do lamusa historii.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Znajomy - niezalogowany 2017-12-16 22:25:51

    Pan były dyrektor zawsze miał ambicje do rządzenia z "drugiego rzędu" czy to za PZPR czy PO. Dopiero PiS wysłał go do lamusa historii.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama