Reklama

Będą wyciągnięte konsekwencje

20/06/2016 06:00
Rada Miejska w Łobżenicy odrzuciła skargę kierowniczki WTZ na burmistrza i dyrektora MGOPS. Komisja rewizyjna stwierdziła, że większość zarzutów musi rozstrzygnąć sąd. Paweł Kachel nie szczędził ostrych słów pod adresem włodarzy. Ma za to odpowiedzieć

Komisja badała

Burzliwa dyskusja w kwestii zmian kadrowych w Warsztacie Terapii Zajęciowej w Liszkowie rozpoczęła się na poprzednich obradach (pisaliśmy o tym w jednym z ostatnich wydań AL). Już wówczas Irena Kachel, kierownik WTZ, która 15 marca otrzymała wypowiedzenie krytycznie odnosiła się do podjętej przez jej pracodawcę decyzji. Wyliczała też błędy, przekroczenia prawa i manipulacje, których, jej zdaniem, mieli się dopuścić burmistrz Łobżenicy Piotr Łosoś oraz Anna Gryniewicz, dyrektor Miejsko–Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, by jej zaszkodzić i usunąć ze stanowiska. Mowa była też o zastraszaniu, zmowie przestępczej i mobbingu. Riposta drugiej strony konfliktu była wówczas krótka: „to są oszczerstwa”. Uzupełniało ją stwierdzenie, że sprawa zostanie szczegółowo zbadana. Przypomniano też Irenie Kachel, że otrzymała propozycję innej pracy w MGOPS, za to samo wynagrodzenie, z czego nie skorzystała.

Temat powrócił w ubiegły wtorek. Podczas obrad Rafał Tomala, przewodniczący komisji rewizyjnej przedstawił protokół z blisko dwóch miesięcy prac komisji rozpatrującej skargę. Odczyt siedmiu stron raportu trwał prawie pół godziny. We wnioskach końcowych radni zasiadający w komisji stwierdzili, że większość zarzutów związanych ze skargą musi rozpatrzyć sąd pracy i prokuratura.

Reklama

W kwestiach, w których komisja była władna do rozstrzygania, nie dopatrzono się uchybień lub te zostały naprawione.

Zdaniem komisji dyrektor Gryniewicz miała prawo zwolnić skarżącą z racji pełnionej funkcji zwierzchniej, jednak sposób i okoliczności, w jakich dokonano zwolnienia, budzą poważne wątpliwości

– przedstawiał R. Tomala. Dodał, że skoro były informacje o tym, że w WTZ ma miejsce konflikt, powinno się przeprowadzić mediacje, by go załagodzić, czego nie zrobiono[[pay]].

Zróbcie z tym, co uważacie

Dyskusję rozpoczął Paweł Kachel. Mąż kierowniczki WTZ zwrócił się z pytaniem do włodarzy i dyrektor MGOPS, co mają do powiedzenia w temacie zastrzeżeń, które się potwierdziły. Odpowiadał mu wiceburmistrz Józef Lewandowski, wskazując na efekty prac dodatkowej, poza rewizyjną, komisji.

Reklama

Został sporządzony wniosek o podjęcie czynności dyscyplinarnych wobec dyrektor MGOPS

– mówił J. Lewandowski. Dodał, że w kwestii wniosku do burmistrza, w którym pada stwierdzenie o możliwości popełnienia przestępstwa zalecono skierowanie sprawy do prokuratury. Wskazał także, że komisja rozpatrywała wątek propozycji pracy dla Ireny Kachel.​

Paweł Kachel, mąż byłej kierowniczki WTZ w Liszkowie nie krył emocji. Za słowa, które kierował podczas sesji pod adresem włodarzy, ci postanowili złożyć doniesienie do prokuratury

Reklama

​Skarżąca również zabrała głos. Podziękowała radnym za sumienne podejście do sprawy.

Poinformowała, że skierowała sprawę także do Rejonowego Sądu Pracy w Pile, gdzie domaga się uznania wypowiedzenia za bezskuteczne. Ponadto w uzupełnieniu pozwu wniosła o zasądzenie kwoty 46.950 złotych tytułem zadośćuczynienia za utratę zarobków za dwanaście miesięcy. Była kierownik WTZ złożyła również powiadomienie o popełnieniu przestępstwa do Prokuratury Rejonowej w Złotowie oraz skargi do starosty pilskiego i Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Pile. Irena Kachel zapewniała również, że rodzice uczestników WTZ i pracownicy nie muszą bać się likwidacji placówki. Za niedorzeczność uznała stwierdzenia o konfliktach pomiędzy nią a pracownikami.

Reklama

Nie jest prawdą, że byliśmy ze sobą skonfliktowani. Nawet po otrzymaniu przeze mnie wypowiedzenia współpracowaliśmy ze sobą, organizując zajęcia jak zawsze. Przez lata budowaliśmy pozytywny wizerunek WTZ w powiecie i gminie nie po to, by to teraz niszczyć

– mówiła. Wspomniała raz jeszcze o braku księgowej na pełnym etacie, przez co na nią spadała dodatkowa, administracyjna praca. Wróciła też do wizyt burmistrza oraz braku wymaganych na piśmie zleceń z urzędu na świąteczne kartki, które także były przedmiotem sporu.

Reklama

Jeśli chodzi o postępowanie dyrektor MGOPS w Łobżenicy to jest całkowita bezczynność. Niech pan, panie burmistrzu, sobie kpin nie urządza, bo urząd miasta czy gmina to nie jest pana prywatny folwark. Wkraczanie na teren placówki, ingerowanie, czy też później zaprzeczanie faktom jest jednoznaczne. Wcale się nie dziwię, że pan tak postępuje. To typowe dla osób o charakterze przestępczogennym

– mówił jako następny Paweł Kachel. Tę wypowiedź tonował przewodniczący Kapeja.

Proszę dać mi skończyć! A jeśli ktoś będzie uważał, że jest coś nie tak może z tym zrobić co uważa. Wcale nie dziwię się, że pan tak postępuje. Przecież otacza się pan osobą, swoim zastępcą, który wielokrotnie stawał na ławie oskarżonych. Zapadały wyroki...

Reklama

– kontynuował P. Kachel.

Burmistrz Łosoś odniósł się do słów Ireny Kachel, której wystąpienie uznał za zupełnie odmienne od poprzedniego, sugerujące, że możliwe byłoby polubowne rozwiązanie problemu. W odniesieniu do wypowiedzi jej męża stwierdził, że doszło do nadużycia z jego strony. W dyskusji niemal z minuty na minutę padały coraz mocniejsze słowa. W końcu debatę zamknął przewodniczący Antoni Kapeja. Radni stanęli przed decyzją, jak zagłosować w kwestii skargi. Przy dwóch głosach wstrzymujących uznano ją za bezzasadną.

Reklama

Już po sesji burmistrz Piotr Łosoś skomentował, że słowa Pawła Kachla nie pozostaną bez echa, bo mogło dojść do znieważenia urzędnika publicznego. Łobżeniccy włodarze zamierzają zwrócić się w tej sprawie do prokuratury. [[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości