W życiu prawie każdego mężczyzny istnieją motoryzacyjne marzenia. Najwięksi szczęściarze je spełniają. Wśród nich jest 18-letni Kacper Szpakowicz ze Skórki, posiadacz 25-letniego fiata 125p
Gdy zwany dziś pieszczotliwie „kantem” lub „kredensem” duży Fiat (nazwa równie nieoficjalna co poprzednie) opuszczał taśmę montażową warszawskiej Fabryki Samochodów Osobowych pod koniec 1967 roku, musiał robić ogromne wrażenie na tle ówczesnych warszaw i syren. Oparta o włoskie wzorce i licencję, nowoczesna linia nadwozia przez które, choć trudno w to dziś uwierzyć, przemawiała smukłość i lekkość, była krzykiem mody. Chromowane wykończenia atrapy chłodnicy, lakierowana deska rozdzielcza, radio Safari, wyprodukowane przez Unitrę i ekskluzywna skajowa tapicerka budziły porządanie. Był drogi, niedostępny, reglamentowany i miał hamulce tarczowe na wszystkich kołach, o czym świadczyła naklejka na tylnej szybie. Początkowo piękny i wielbiony, przez lata, do końca swej kariery w 1991 roku, zbrzydł i spowszedniał. Dziś dzięki takim ludziom jak Kacper powraca na drogi.
To tylko fragment artykułu Szymona Chwaliszewskiego z AL 49/2013, s.28
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze