Do 11 marca do klas pierwszych w szkołach podstawowych w Złotowie zgłoszono czterdziestu pięciu uczniów. Po trzynastu do „Jedynki” i „Dwójki” oraz dziewiętnastu do „Trójki”. Jak to niewiele pokazuje przykład ostatniej szkoły. Obecnie działają w niej cztery klasy pierwsze, a od września będzie jedna. Jeśli burmistrz zdecyduje, że to dyrektor Karol Wójcik „dostanie” tę klasę.
Albo stworzymy dwie klasy w mieście
[jedna na pewno powstanie w „Dwójce” – przypis red.],
albo poszukamy uczniów w przedszkolachReklama
– mówi burmistrz Złotowa Adam Pulit.
Miasto szuka rozwiązania, bo stworzenie trzech niekompletnych oddziałów będzie zbyt drogie. W roku 2015 do utrzymania szkół gmina dołożyła ponad 2 mln złotych.
Podczas narady z dyrektorami szkół i przedszkoli, która odbyła się w piątek 11 marca, burmistrz Pulit oraz inspektor Danuta Szewczuk omówili różne możliwości rozwiązania problemu. Pierwsza to próba zatrzymania w klasach pierwszych dzieci, które właśnie się w nich uczą. To jest decyzja rodziców i samorząd przekonuje ich, by ją rozważyli. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne, bo jednak rok wcześniej rodzice, a nierzadko także psychologowie uznali, że dzieci te do szkoły się nadają. Czy zatrzymywanie ich teraz w klasie pierwszej byłoby rozsądne? Część pedagogów uważa, że mogłoby to zniechęcić dzieci do nauki i zatrzymać ich postępy[[pay]].
Druga możliwość to nakłonienie rodziców dzieci sześcioletnich, by, mimo braku obowiązku, posłali swe pociechy do szkół.
Planowane są w szkołach dni otwarte, podczas których rodzice i dzieci będą mogli uczestniczyć w zajęciach, spędzić czas w świetlicy, bibliotece, zobaczyć jak bawią się i uczą ich starsi koledzy i koleżanki. Natomiast w przedszkolach organizowane będą spotkania z przedstawicielami szkół i pracownikami poradni psychologiczno–pedagogicznej, którzy odpowiedzą na wszystkie pytania rodziców
Reklama
– podaje inspektor Szewczuk.
Ten rok jest nietypowy, w związku z przywróceniem obowiązku szkolnego od 7 roku życia, dzieci sześcioletnie mogą zostać jeszcze rok w przedszkolu
– dodaje.
Zachętą dla rodziców ma być to, że szkoła upodobni się do przedszkola. W zakresie opieki.
Od 6:45 do 8:00 dziecko będzie mogło przebywać w świetlicy, następnie będzie uczestniczyć w zajęciach edukacyjnych do około 12:00 i później w tej samej sali zajmie się nim nauczyciel wychowawca, do czasu odbioru przez rodzica. Dziecko będzie mogło korzystać ze śniadania, obiadu, darmowego mleka i owoców
Reklama
– Adam Pulit zachęca rodziców do rozważenia tej opcji.
To jest nasz apel. Chcemy, by rodzice wzięli pod uwagę posłanie dziecka sześcioletniego od września do szkoły, uwzględniając oczywiście jego dobro. Myślimy tu o dzieciach, które sobie świetnie radzą w przedszkolu i osiągnęły dojrzałość szkolną. Szkoda marnować potencjał najzdolniejszych
– samorządowiec zwraca się bezpośrednio do rodziców sześciolatków.

Dyrektorzy szkół i przedszkoli szukają wyjścia, które zadowoli wszystkie strony. Będzie to jednak bardzo trudne
To stwierdzenie oznacza, że samorząd może już liczyć, ile straci na odwróceniu przez rządzących reformy oświatowej. Subwencja na ucznia wynosi 5300 zł rocznie. Dotacja z ministerstwa na przedszkolaka, na realizację zadań wychowania przedszkolnego, to niespełna 1400 zł rocznie.
Utrzymanie jednego dziecka w przedszkolu publicznym wynosi ponad 8220 zł rocznie
– wylicza D. Szewczuk.
Znacznie zmniejszona ilość klas pierwszych to dla gminy konkretna strata. Jej wysokość będzie rosnąć wraz z przechodzeniem dzieci do kolejnych klas.
Po przeciwnej stronie co szkoły są przedszkola. Do nich jest więcej chętnych niż miejsc. Do Przedszkola Publicznego nr 3 na przykład zgłoszono trzydzieści czworo dzieci, a miejsc jest dziewięć.
W sumie na dzień 11 marca mamy sto dwadzieścia cztery zgłoszenia do wszystkich przedszkoli w mieście, a przyjąć możemy pięćdziesiąt jeden dzieci
– A. Pulit podsumowuje dane z przedszkoli.
A rekrutacja trwa do końca marca, więc wniosków będzie więcej
– dodaje inspektor Szewczuk.
Z tym jednak miasto jest w stanie sobie poradzić. W planach jest stworzenie dwóch dodatkowych oddziałów w przedszkolach nr 2 i 4 oraz jednego prawdopodobnie w salce do gimnastyki Szkoły Podstawowej nr 1.
Będziemy w tej sprawie rozmawiać z odpowiednimi służbami w celu uzyskania akceptacji
– zapowiedziała Danuta Szewczuk.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie obchodzą mnie upodobania polityczne. Ale pytam: co mam zrobić gdy moje trzyletnie dziecko nie dostanie się do przedszkola??
Nikt nie mówi o powtarzaniu klasy dzieciom z pierwszych klas tylko o posłaniu sześciolatka do szkoły...A to już decyzje rodziców tych dzieci,nie nasze....Co do komentarza pana ANI PIS ANI PO,to się całkowicie zgadzam PIS rozwala politykę komunistyczną albo starszą,którą wprowadziło PO,a to ludziom się nie podoba,nie przemyślą tylko zaraz psioczą na PIS bo oni tacy źli,Tylko że oni myślą o narodzie i o tym nas informują naprzód a PO co robił dowiadywaliśmy już się po fakcie ,a PIS najpierw informuje naród..A ludzie nie przemyślą sprawy tylko wyłażą,bez sensu na ulicę..PIS taki niedobry a w mopsie,po 500+ kolejka aż na dworze..Ja jestem za rozwalaniem czasów komuny,wreszcie raz i na zawsze,Niech młodzi dochodzą do władzy,oni widzą świat takim jaki sie wredny robi a starzy nie chcą zostawić tamtych lat a mamy 21 wiek..Pozdr.Emeryt..
Nie do końca jest dobra reforma zmuszająca posyłanie sześcioletnich dzieci do szkoły. PO wpadło na taki pomysł, a jednocześnie przedłużyło czas pracy do 67 roku życia, aby dobrze było państwu, a nie obywatelom. Sześcioletnie dziecko w szkole musi być odprowadzane i odbierane przez osoby dorosłe, bo samo nie może się poruszać po ulicach (dopiero od 7 roku życia). Do przedszkola prowadzisz na 7 i odbierasz o 15, a do szkoły na 8, 9 lub 10 i musisz odebrać o 12, 13 lub 14. Dla części rodziców to jest problem. Poza tym już dawno udowodniono, że matematyczna część mózgu dorasta do nauki około 7 roku życia, a sześciolatki jak u naszego syna w klasie nie radzą sobie tak dobrze. To samo jest z pisaniem, czytaniem. Takie gadanie, że szkoły są przystosowane do sześciolatków, że program nauczania daje możliwość łączenia zabawy z nauką to brednie wyssane z palca. W której klasie, gdzie są obecne sześciolatki dzieci choć raz mogły w czasie lekcji odejść od ławki i pójść się pobawić. Na placach jednej ręki można by policzyć takie zdarzenia. Reforma zmuszająca dzieci do pójścia o rok wcześniej do szkoły spowodował mnóstwo nienormalności, w tym także te, że rodzice starali się o decyzje odwoławcze, bo "niby" ich dziecko się nie nadaje. To chore. Kiedyś to rodzic czując, że jego dziecko jest wybitne szukał możliwości, aby dziecko mogło pójść do szkoły rok wcześniej. A teraz wróciło to do normalności i nagle PIS zły. To PO nawaliło i głupie reformy wprowadziło - PIS poprawia te błędy. Poza tym problem istnieje tylko w tym roku. Za rok, już taki problem nie będzie istniał.
To jest chore !!! Jak można namawiać rodziców , żeby zostawili swoje dzieci w pierwszej klasie na następny rok szkolny !!!!! Co wy z tych dzieci chcecie zrobić ??!! Brak słów co wy chcecie zrobić , burmistrzu opamiętaj się !! Tak to jest jak się głosowało na PIS -- szkodników Polski -- to jest ich -- damy radę , popsujemy wszystko co się da . Zostawcie dzieci w spokoju ......
Nie obchodzą mnie upodobania polityczne. Ale pytam: co mam zrobić gdy moje trzyletnie dziecko nie dostanie się do przedszkola??
Nikt nie mówi o powtarzaniu klasy dzieciom z pierwszych klas tylko o posłaniu sześciolatka do szkoły...A to już decyzje rodziców tych dzieci,nie nasze....Co do komentarza pana ANI PIS ANI PO,to się całkowicie zgadzam PIS rozwala politykę komunistyczną albo starszą,którą wprowadziło PO,a to ludziom się nie podoba,nie przemyślą tylko zaraz psioczą na PIS bo oni tacy źli,Tylko że oni myślą o narodzie i o tym nas informują naprzód a PO co robił dowiadywaliśmy już się po fakcie ,a PIS najpierw informuje naród..A ludzie nie przemyślą sprawy tylko wyłażą,bez sensu na ulicę..PIS taki niedobry a w mopsie,po 500+ kolejka aż na dworze..Ja jestem za rozwalaniem czasów komuny,wreszcie raz i na zawsze,Niech młodzi dochodzą do władzy,oni widzą świat takim jaki sie wredny robi a starzy nie chcą zostawić tamtych lat a mamy 21 wiek..Pozdr.Emeryt..
Nie do końca jest dobra reforma zmuszająca posyłanie sześcioletnich dzieci do szkoły. PO wpadło na taki pomysł, a jednocześnie przedłużyło czas pracy do 67 roku życia, aby dobrze było państwu, a nie obywatelom. Sześcioletnie dziecko w szkole musi być odprowadzane i odbierane przez osoby dorosłe, bo samo nie może się poruszać po ulicach (dopiero od 7 roku życia). Do przedszkola prowadzisz na 7 i odbierasz o 15, a do szkoły na 8, 9 lub 10 i musisz odebrać o 12, 13 lub 14. Dla części rodziców to jest problem. Poza tym już dawno udowodniono, że matematyczna część mózgu dorasta do nauki około 7 roku życia, a sześciolatki jak u naszego syna w klasie nie radzą sobie tak dobrze. To samo jest z pisaniem, czytaniem. Takie gadanie, że szkoły są przystosowane do sześciolatków, że program nauczania daje możliwość łączenia zabawy z nauką to brednie wyssane z palca. W której klasie, gdzie są obecne sześciolatki dzieci choć raz mogły w czasie lekcji odejść od ławki i pójść się pobawić. Na placach jednej ręki można by policzyć takie zdarzenia. Reforma zmuszająca dzieci do pójścia o rok wcześniej do szkoły spowodował mnóstwo nienormalności, w tym także te, że rodzice starali się o decyzje odwoławcze, bo "niby" ich dziecko się nie nadaje. To chore. Kiedyś to rodzic czując, że jego dziecko jest wybitne szukał możliwości, aby dziecko mogło pójść do szkoły rok wcześniej. A teraz wróciło to do normalności i nagle PIS zły. To PO nawaliło i głupie reformy wprowadziło - PIS poprawia te błędy. Poza tym problem istnieje tylko w tym roku. Za rok, już taki problem nie będzie istniał.