Klaudia Skotarczak wystąpi w finale Festiwalu Zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty. Poznała Annę Dymną, zaśpiewa z Katarzyną Groniec, ale po koncercie niczego nie obiecuje, zwłaszcza sobie
Pierwszy raz złotowiankę będziemy mogli zobaczyć w telewizyjnej dwójce 8 czerwca. O 7:30 wyemitowany zostanie koncert półfinałowy, nagrany w długi majowy weekend w Warszawie. Klaudia Skotarczak zaśpiewała tam „Brzydkich” z repertuaru Grażyny Łobaszewskiej. Dzięki tej piosence jury pod kierownictwem Wojciecha Malajkata zwróciło uwagę na mieszkankę Złotowa.
Klaudia Skotarczak śpiewała odkąd pamięta. – Zawsze pchałam się na scenę, czy mnie tam chciano, czy nie – żartuje dziś absolwentka Politechniki Poznańskiej. W podstawówce trochę występowała, czasem coś zdobyła (I miejsce na Festiwalu Piosenki Tłumaczonej w Bydgoszczy), ale nie wiązała przyszłości ze śpiewaniem. – Trzeba było zdobyć konkretny zawód, a nie opierać się na fanaberiach – podkreśla właścicielka pracowni architektonicznej.
Na spot zachęcający do udziału w dziewiątej edycji Festiwalu Zaczarowanej Piosenki trafiła przypadkiem. Na dwa dni przed upływem terminu nadsyłania zgłoszeń. - Gdybym zastanawiała się dłużej, to pewnie bym tego nie zrobiła – śmieje się, patrząc przez okno na przechodzących ludzi.
[[reklama]]
Coś jestem warta
Widać miłość do śpiewania jej nie przeszła. Wygrzebała w szufladzie stare podkłady, ustawiła aparat na statywie, zasłoniła rolety w biurze i nagrała swój występ. Gotowe dvd wysłała na adres Telewizji Polskiej. W kwestionariuszu napisała, że nie komponuje, na niczym też nie gra. Po prostu czasem sobie śpiewa. - Na nutach znam się tyle, że wiem, że to jest „do, re, mi, fa” i mogę to jakoś na klawiszach wystukać. Chociaż pamiętam, że kiedyś w dobrym tonie było wysyłanie dzieci do szkoły muzycznej. Też miałam takie pytanie od rodziców – przyznaje kobieta, która nie lubi robić czegoś na siłę.
Konkurencja w konkursie, do którego się zgłosiła, była bardzo silna. Spośród dwustu dwudziestu dwóch zgłoszeń jury wybrało trzydzieści dwa. Szesnaście w kategorii do szesnastu lat i szesnaście powyżej tego wieku. Klaudia Skotarczak znalazła się w gronie szczęśliwców. I co teraz? - Teraz dopiero się zacznie. Trzeba powiedzieć znajomym i bliskim, że w długi weekend majowy muszę jechać do Warszawy. Że mam wystąpić w Łazienkach Królewskich. A dlaczego? Bo Klaudia zaszalała i teraz trzeba się z tym zmierzyć – złotowianka mruży oczy. Przyznaje, że zgłaszając się do Festiwalu chciała się sprawdzić, czy jeszcze coś potrafi.
[[nowa_strona]] Anna Dymna na żywo
W maju najlepiej wychodzili jej wciąż „Brzydcy”. Pani Klaudia nie była rozśpiewana, więc na półfinale zaśpiewała na żywo właśnie tę piosenkę. Na duchu podtrzymywały ją koleżanki ze studiów. - Bałam się, że zapomnę słów, bo kiedyś mi się to zdarzyło. Wskazano mi krzyżyk na desce, dostosowano statyw z mikrofonem i zaśpiewałam, patrząc w jeden punkt – stres złotowianki potęgowały światła i włączone kamery. Także obecność Wojciecha Malajkata, Eweliny Flinty, Anny Dymnej i Anny Popek. - Opiekunem artystycznym festiwalu jest Irena Santor. Była tam też Monika Kuszyńska – kobieta wymienia ich jednym tchem.
Wykonanie piosenki przez Klaudię Skotarczak spodobało się jurorom na tyle, że zaprosili ją do finałowej szóstki. I wtedy zaczęły się wywiady, nagrania w telewizji. Finaliści musieli zostać w Warszawie, by nagrać spot z Anną Dymną, reklamujący Festiwal oraz opowiedzieć o sobie. – Z Anną Dymną rozmawialiśmy indywidualnie, bo chciała się przygotować do mini wywiadów z nami. Będą one puszczane przed naszymi finałowymi występami. Pani Anna jest bardzo spokojna i naturalna. Pyta o wiele rzeczy bardzo otwarcie, ale nie wykorzystuje tych odpowiedzi potem, żeby szukać sensacji czy taniego wzruszenia – pani Klaudia splata ręce. Chce ukryć podniecenie, z jakim czeka na finał.
[[reklama]]
Śpiew po omacku
Koncert finałowy Festiwalu Zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty odbędzie się 8. czerwca na rynku w Krakowie. Pani Klaudia zaśpiewa tam dwie piosenki: solo „Jaka róża taki cierń” z repertuaru Edyty Geppert (ta będzie oceniana) oraz „Jeżeli miłość jest” Ewy Błaszczyk. Tę drugą wykona wspólnie z Katarzyną Groniec. – Bardzo się cieszę, że trafiłam właśnie na nią, bo bardzo ją cenię. Nasz występ z gwiazdami jest po to, by przyciągnąć ludzi na rynek i promować ten festiwal – zauważa niepełnosprawna kobieta.
W grupie Klaudii Skotarczak jest dziewczyna, która nie słyszy niskich dźwięków, a mimo to śpiewa bez cienia fałszu. W Festiwalu udział biorą też osoby niedowidzące czy jeżdżące na wózkach. Ludzie, dla których wygrana nie jest najważniejsza. - Na festiwalach, w których brałam udział dzieci się kotłowały, matki prostowały im włosy, malowały usta. To był jakiś żart. Tutaj jedyną rzeczą, o której myśli dziewczynka wychodząca na scenę jest to, czy obok niej będzie wolontariusz, który ją poprowadzi, bo ona niedowidzi – finalistka przeglądu daleka jest od myślenia o zwycięstwie. – Najpierw półfinał, teraz finał to już są dla mnie największe osiągnięcia – dodaje.
Jej popisy w Krakowie oceniać będą m.in. Jacek Cygan (uczestnicy śpiewać będą piosenki z jego tekstami) i Jerzy Stuhr. Retransmisja koncertu finałowego zaplanowana jest na 15 czerwca.
Czy ten sukces sprowokuje Klaudię Skotarczak do trwałego powrotu na scenę? - Może teraz będę bardziej chętna do próbowania swoich sił gdzie indziej? Nic nie obiecuję, przede wszystkim sobie – pani Klaudia skromnie spuszcza oczy.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze