W ubiegłym tygodniu w Jastrowiu odbywał się 33. Międzynarodowy Festiwal Folklorystyczny "Bukowińskie Spotkania". Przeżyjmy go jeszcze raz
Festiwal Bukowińskie Spotkania można śmiało określić jako najbardziej wyjątkowy w Europie i chyba jedyny taki o charakterze folklorystycznym. Organizatorzy znowu pokazali, że warto i przyciągnęli sporą rzeszę mieszkańców.
Zbigniew Kowalski, czyli pomysłodawca i organizator Spotkań, może być dumny, że Festiwal od 33. lat przyciąga do siebie Bukowińczyków, nie tylko z Polski, ale również Ukrainy i Rumunii. Niestety w związku z agresją Rosji na Ukrainę część ukraińska Festiwalu musiała zostać odwołana.
Tym niemniej w czwartek i piątek ulice Jastrowia wypełniły się kolorowym i smakowitym folklorem. W czwartkowy poranek zespoły Junist (Ukraina) i Flori Vicovene (Rumunia) wyszły na ulice miasta przy Ośrodku Kultury i swoim śpiewem oraz tańcem przyciągnęły ciekawskich Jastrowian. Była to tylko zapowiedź wieczornych występów.
Wtedy na placu Jana Pawła II w pełni zaprezentowali się wszyscy uczestnicy. Oprócz Jastrowiaków i wspomnianych wcześniej zespołów zagranicznych, na scenie pokazały się inne folklorystyczne grupy z Polski: Dawidenka, Podgrodzianki, Dunawiec, Echo Bukowiny, Jutrzenka, kapela Warta, Rosa oraz Dolina Nowego Słońca.
Kto przegapił, mógł w piątek nadrobić ich występy i dodatkowo skosztować najlepszych Smaków Bukowiny. Na stołach nie zabrakło potraw i ciast regionalnych, a każdy znalazł dla siebie coś pysznego.
Mieszkańcy spragnieni wiedzy zostali zaproszeni na VII Bukowiński Festiwal Nauki, podczas którego zaproszeni prelegenci przeprowadzali wykłady popularno-naukowe z serii Bliscy Nieznajomi czy Kultura – Natura. Odbyły się również promocje książek i Bukowiński Klub Filmowy. Tu również nie mogło zabraknąć prelegentów z Ukrainy i Rumunii.
Fot.: OKJ
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A może po prostu zrezygnować w występów scenicznych i przenieść ten festiwal, całkowicie, do zamkniętego ośrodka nad jeziorem? Przecież tam się on de facto odbywa. Popisów na scenie nie chcą słuchać nawet sami Bukowińczycy, którzy czekają tylko do swojej części widowiska, by natychmiast po zejściu ze sceny odjechać tam, gdzie przebiega rzeczywista zabawa.
A może po prostu zrezygnować w występów scenicznych i przenieść ten festiwal, całkowicie, do zamkniętego ośrodka nad jeziorem? Przecież tam się on de facto odbywa. Popisów na scenie nie chcą słuchać nawet sami Bukowińczycy, którzy czekają tylko do swojej części widowiska, by natychmiast po zejściu ze sceny odjechać tam, gdzie przebiega rzeczywista zabawa.