I stanął okoniem. Albo ona, albo ja – zdaje się mówić Andrzej Jasiłek.
W większości jest ruda, choć miejscami też czerwona, a nawet biała. Jest też trochę brązowa, popękana i chropowata. Rustykalna.
Od kilku tygodni jest jednym z głównych tematów w gminie Okonek.
– A słyszałeś o ścianie? – pytają się nawzajem mieszkańcy. Ci, którzy nie słyszeli, dostają mms–em zdjęcie.
– Nie chciałbym, żeby moja działalność odnosiła się do tego, czy ściana jest odkryta, czy nie. Żeby gmina nie żyła tym, że Jasiłek nie chce się wprowadzić – mówi włodarz gminy. Nic jednak nie poradzi na to, że trwającą od końca listopada sagę mieszkańcy obserwują z coraz większym rozbawieniem. Przeprowadzi się czy nie? ZGKiM zakryje ścianę, czy nie zakryje?
Od zaprzysiężenia Andrzej Jasiłek przyjmuje interesantów w budynku na zapleczu magistratu. W klitce z rurami na wierzchu i kratami w oknie. I choć jego gabinet jest już gotowy, on nie zamierza się teraz przenieść. Mówi, że w oborze czy stajni urzędować nie będzie. Wszystko przez dwie kobiety – Małgorzatę Sameć i Mariolę Mosiądz–Śmigiel. Pierwsza, jako burmistrz, zleciła odkrycie cegieł i belek na ścianie, druga, rękami pracowników Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Okonku, zadanie to wykonała.
– Mnie nie interesują wcześniejsze jakieś ustne czy inne uzgodnienia. Czy ktoś to zrobił samowolnie, czy nie. Jeżeli mam odebrać to zadanie i zapłacić, a widzę coś, co jest niezgodne ze zlecenie, to domagam się poprawienia – A. Jasiłek obstaje przy swoim. Wygląd gabinetu mu się nie podoba i koniec. A że i inne osoby go krytykują, to chce gładkich ścian i żadnych ekstrawagancji.
– To jest miejsce publiczne i powinno charakteryzować się czystością i skromnością – wyjaśnia swój punkt widzenia.
– Chcę uniknąć sytuacji, w której mieszkaniec przyjdzie i powie, że my sobie w urzędzie gniazdka wijemy, a on nie ma wody czy kanalizacji...
Skoro mowa o pieniądzach... Mariola Mosiądz–Śmigiel twierdzi, że odkrycie cegieł, uzupełnienie ubytków w ścianie i pozostałe prace związane z realizacją zlecenia M. Sameć były droższe niż pierwotny plan. Zakładał on uzupełnienie ubytków w ścianie, położenie płyt gipsowo–kartonowych, szpachlowanie i dwukrotne malowanie. Teraz zaś ukrycie cegieł i belek też tanie nie będzie. Dyrektor wycenia to zadanie na 4400 złotych. Tyle kosztować ma m.in. wycięcie wykładziny, wstawienie nowej ościeżnicy, przerobienie instalacji. Sęk w tym, że burmistrz zapłacić za to nie zamierza.
– Wykonawca dostał zlecenie na określoną kwotę, a że wyszedł przed szereg, to mnie nie interesuje. Muszę być wymagający w stosunku do firmy, bo to ja odbieram jej pracę – mówi włodarz gminy. Poza tym dołożenie pieniędzy dla ZGKiMu kłóciłoby się z jego ideą taniego samorządu. Tym bardziej, że gmina już dokładała do tego remontu ok. 200 tys. złotych.
Pat jest nie tylko finansowy, ale też kompetencyjny. Zlecenie od M. Sameć dla dyrektor Mosiądz–Śmigiel na ścianę z cegieł było ustne – ZGKiM zadanie wykonał. Natomiast od obecnego burmistrza M. Mosiądz–Śmiegiel chce dyspozycji na piśmie. To kolejny dowód na to, że własny zakład remontowy to dla gminy nie tylko pomoc. ZGKiM ma problemy z terminowym wywiązywaniem się ze zleconych zadań, a i jego ceny nie są tak konkurencyjne jak oczekiwano. Przykład ściany pokazuje, że gmina zapędza się w kozi róg. Z jednej strony burmistrz chce być wymagający wobec wykonawcy, a z drugiej jak ma nie zapłacić komunalnej firmie?
– To zależy od ZGKiMu, kiedy to zrobią. A że pani dyrektor od początku jest ze mną w dużym konflikcie, to nie wiem, czy chce pokazać, że swojego przełożonego nie będzie słuchała? – mówi Andrzej Jasiłek.
Znamy odpowiedź na pytanie, kto wyjdzie z tego klinczu zwycięsko. Padnie remis ze wskazaniem na burmistrza. W ubiegłym tygodniu włodarz gminy doszedł z dyrektor ZGKiMu do porozumienia. Do końca marca Mariola Mosiądz–Śmigiel wykona bilans zakładu, po czym uda się na urlop. Zaś 1 maja A. Jasiłek zwolni ją z obowiązku świadczenia pracy na rzecz gminy. Ostatecznie strony rozejdą się z końcem lipca.
Będzie to kolejna odsłona, po zwolnieniu głównej księgowej i szefa Wydziału Infrastruktury Technicznej, Rolnictwa i Ochrony Środowiska, zmian kadrowych w gminie Okonek. W końcu lutego poznać mamy nowego dyrektora Okoneckiego Centrum Kultury, a później kierownika ww. wydziału.
Łukasz Opłatek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bardzo fajny gabinet włodarz żyje jeszcze w komunie nie wie i nie zna się na architekturze wnętrz
obrzydliwie to wygląda
Nie dość że dostał "ciepły stołek" w świeżo wyremontowanym gabinecie to jeszcze humory pokazuje że nie będzie tam siedział bo jak to wygląda , kolor krawata nie będzie pasował do czerwonej cegły , gorzej jak dziecko , śmiech na sali...
Pasuje do reszty Okonka.
ochydnie wygląda, a przede wszystkim jakiś impotent esteta wmontował te brzydkie i niepasujące drzwi do równie brzydkiej i w zupelnie innym stylu ściany. Stół też niepasujacy. Ma rację burmistrz, paskudztwo i brak elementarnego poczucia smaku.
Panie Andrzeju, sam na Pana głosowałem. Ale to był ostatni raz, po co Panu te remonty, mówi Pan o skromności? Wydawanie pieniędzy w błoto, ciągle to samo. Teraz żałuję że nie oddałem głosu na Pana Jana Węglowskiego, mam nadzieje że będzie jeszcze okazja.
Jak już to "ohydnie", a nie "ochydnie". Jak piszesz, pisz porządnie. Poza tym, pisząc że burmistrz ma rację, przypominam ci powiedzenie Piłsudskiego: Racja jest jak du.pa, każdy ma swoją. Niezależnie od tego zadziwiające jest, w jaki sposób na podstawie prostego i bardzo ograniczonego w sumie zdjęcia jesteś w stanie ocenić, co jest w tym gabinecie "pasujące", a co paskudne. Taką ocenę, subiektywną zresztą, można przedstawić jedynie w kontekście całego wyposażenia i stylistyki gabinetu.
Ta ściana pasuje do reszty jak wół do karety.
Zapłacisz mi za wykład, to Ci wyjaśnię dlaczego piękno jest obiektywne, a nie subiektywne, oraz dlaczego można, a nawet należy budując całość wiedzieć o tym, że droga wiedzie od kazdego szczegółu, do ogółu. I na podstawie tego zdjęcia można wytknąć błędy, oraz brak elementarnego poczucia smaku, nieznajomość łączenia barw i form. Brak wyczucia miejsca i jego funkcji. Ale chyba nie o poszerzenie wiedzy Ci chodziło, nieprawdaż? I nie chwal sie cudzymi powiedzonkami, sam coś wymysl. Może uda Ci się bardziej zabłysnąć. Elokwentniej na przykład.
Mialo być tak - " I nie chwal sie cudzymi powiedzonkami z d.u.py, sam coś wymysl"
komu nasrać na plecy?
Przysłowia są mądrością narodów.
Niech sobie pani sameć w domu tak zrobi bo to wydlada ja w chlewie
Robi sobie jaja za nasze PIENIĄDZE!!!
To dobre do karczmy albo baru piwnego ale nie do gabinetu burmistrza.Ma rację.
No to pracownicy ZGKiM teraz odetchną z ulgą po ponad trzech latach tyranii Mariolki. Ja odetchnąłem gdy uciekłem stamtąd.
Ej, pewnie już wiadomo, kto będzie nowym dyr w ZGKiM.. Zatem kto, oby nie cham obecny kierownik.
Miałam wrażenie że jestem na strychu,pan Jasiłek ma rację .
osmolone drzwi do kibla w obskurnym zajezdzie, typu swojska chata
Niech Jasiłek walnie łbem w tę ścianę z rozbiegu i wtedy się przekonacie, jaką ma naprawdę głowę. Ściana na 100% wygra z nim.
Przecież te dwie Panie aranżując taki wystrój, przewidziały dla kogo będzie przeznaczony. Czy to są najważniejsze problemy gminy ?
Złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy :)))))))
Panie Jasiłek, trzeba widzieć te dobre strony. Do obory czy stajni to w gumofilcach można. To jest z troski, Pani Burmistrz to przewidziała, a Pan taki zapracowany, to nie będzie trzeba obuwia zmieniać.
Bardzo fajny gabinet włodarz żyje jeszcze w komunie nie wie i nie zna się na architekturze wnętrz
obrzydliwie to wygląda
Nie dość że dostał "ciepły stołek" w świeżo wyremontowanym gabinecie to jeszcze humory pokazuje że nie będzie tam siedział bo jak to wygląda , kolor krawata nie będzie pasował do czerwonej cegły , gorzej jak dziecko , śmiech na sali...