Reklama

Burmistrz szuka prawej ręki

28/05/2012 08:49
Stefan Kitela chce powołać nowego zastępcę. Wśród potencjalnych kandydatów pojawia się obecnie kilka osób, burmistrz nie zdradza jednak żadnych nazwisk. Stefan Kitela nie kryje, że już odbiera płynące po partyjnej linii sugestie

Zadecydował już Pan o tym, czy powoła kogoś na stanowisko zastępcy w miejsce Leszka Łochowicza?
Decyzja zapadła, będzie wyłoniony nowy zastępca burmistrza, natomiast otwartą pozostaje kwestia tego, kiedy do tego dojdzie.

Bo dotarła do mnie plotka, że nie chce Pan zastępcy.
Nie zajmuję się plotkami, mamy więcej ważnych spraw na głowie, choćby to, jak przy naszej trudnej sytuacji budżetowej możliwie jak najwięcej zrobić w tej kadencji na rzecz gminy. To jest mój cel, a nie plotkowanie czy dementowanie plotek.

Kiedy najprawdopodobniej poznamy nowego zastępcę?
Sądzę, że pod koniec roku, może jesienią.

Są już jakieś potencjalne nazwiska?
Nie ukrywam, że otrzymuję różne propozycje, nawet anonimowe pisma, w których wskazywani są kandydaci. Natomiast, jak to dotychczas w moim życiu bywało, nikt na moje decyzje nie może wpłynąć i nie wpłynie. Osoba, którą powołam, to przede wszystkim musi być ktoś, do kogo zaufanie będę miał nie tylko ja, ale również mieszkańcy.

Ile nazwisk przewinęło się do tej pory?

Imiennie nie chciałbym nikogo wskazywać, na chwilę obecną są to trzy, cztery osoby.

Znane opinii publicznej?
Różnie.

Wszyscy są mieszkańcami gminy Krajenka?

Nie.

A jest w ogóle Panu potrzebny zastępca?

Jednak tak. Nie ukrywam, że od czasu, gdy nie ma Leszka Łochowicza czuję się bardziej zmęczony, poza tym jestem za bardzo ograniczony czasowo, nie mam możliwości być wszędzie, gdzie mógłbym, a nawet może powinienem. Choćby ostatnio samorządowcy byli na szkoleniu, natomiast ja nie pojechałem, bo nie pozwoliła mi na to zbyt duża liczba obowiązków.

Z tego co słyszałem, akurat na tym szkoleniu merytorycznie niewiele Pan stracił, bo wyjazd miał zdecydowanie bardziej, powiedziałbym... towarzyski charakter.
Nie wiem, nie byłem, natomiast faktem jest, że duża liczba obowiązków bardzo ogranicza działanie, bo są pewne sprawy, które koniecznie trzeba dopilnować na miejscu, w urzędzie, a na wyjazdy nie ma wtedy czasu. Tym bardziej, że w gminie są i będą realizowane duże inwestycje. Wykonywaniu takich zadań zawsze towarzyszą nieprzewidziane problemy, a wtedy trzeba być na miejscu, do dyspozycji ludzi, bo pierwsze kroki zawsze kierują oni wtedy do urzędu i burmistrza czy jego zastępcy.

Pytam o potrzebę powołania zastępcy, bo gdyby takiego etatu nie tworzyć, byłyby jednak z tego określone, konkretne w skali roku, a tym bardziej pozostałej części kadencji, oszczędności w kasie samorządu.
Oczywiście, ale sądzę, że byłyby one raczej iluzoryczne. Należycie wypełniając swoje obowiązki zastępca może tylko przynieść wymierne korzyści gminie, także finansowe, więc gdyby zestawić taki bilans, to dobrze pracujący zastępca na pewno da gminie więcej niż będzie kosztowało opłacenie jego pracy. Dlatego podkreślam, że musi to być merytorycznie dobrze przygotowana osoba, nie z żadnego układu, tylko taka, która naprawdę zna się na samorządzie. Podobnie było z panem Łochowiczem. Powołałem go na stanowisko nie dlatego, że jest członkiem PSL, tylko dlatego, że miał ogromne doświadczenie w pracy samorządowej.

Czyli pojawiają się już sugestie idące po linii partyjnej? Telefony, sms-y?
Tak. Ale to normalne, takie sugestie będą pojawiały się zawsze, niezależnie od tego, czy będzie to samorząd krajeński, czy jakikolwiek inny. Tak to już jest. Owszem, nie może być tak, że przynależność partyjna jest przeszkodą w objęciu stanowiska, bo wyszłoby na to, że osobom takim odmawia się pewnych praw obywatelskich. Niemniej dla mnie kluczem będą kompetencje i doświadczenie.

Z Leszkiem Łochowiczem współpracował Pan kilkanaście miesięcy. Ma Pan zatem już wiedzę, doświadczenie w takiej współpracy. W związku z tym zmieni Pan zakres obowiązków nowego zastępcy w stosunku do tego, czym zajmował się poprzedni wiceburmistrz?
Każda osoba ma określone przymioty, najczęściej oparte na wcześniejszym doświadczeniu zawodowym. Na pewno będę chciał dopasować zakres obowiązków zastępcy pod jego preferencje, pod te działy samorządowej działalności, w których będzie czuł się najlepiej. Kluczem będą zatem kompetencje tej osoby, które będę chciał wykorzystać z pożytkiem dla naszej gminy.

Jak podsumowałby Pan współpracę z dotychczasowym zastępcą?
Sądzę, że obaj skorzystaliśmy nawzajem ze swojej wiedzy. Niemniej przyznać trzeba, że były męskie sytuacje, gdzie trzeba było jasno pewne rzeczy postawić, powiedzieć, że dane rozwiązanie widzę w taki sposób i proszę je realizować w takim kierunku. Mówiąc krótko byłem przełożonym, a pan Łochowicz pracownikiem.

Od początku było wiadomo, że to człowiek o większych ambicjach niż stanowisko zastępcy burmistrza gminy Krajenka. Liczył Pan, że dotrwacie wspólnie do końca kadencji, czy od początku wiedział Pan, że tyle lat na pewno razem nie będziecie pracować?
Spodziewałem się, że pan Łochowicz nie będzie z nami do końca kadencji. Nie ukrywajmy, startował przecież w uzupełniających wyborach parlamentarnych, miał swoje ambicje, aspiracje. Decyzja o rezygnacji ze stanowiska rzeczywiście była tylko kwestią czasu.

Rozmawiał Piotr Steffen
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości