Temat sytuacji w Szkole Podstawowej w Wiktorówku został poruszony podczas grudniowej sesji Rady Miejskiej w Łobżenicy.
Przepracowałam w szkole 34 lata. Miałam szczęście do wspaniałego dyrektora, którym był pan Jerzy Senska. Nauczył mnie wiele, robiąc to w sposób kulturalny
– rozpoczęła Ewa Kaczmarek, była dyrektor SP w Wiktorówku. Wspomniała też o czasach, gdy to jej, przez prawie dwanaście lat, dane było kierować szkołą oraz o rzetelnie wykonywanych obowiązkach, nawet pomimo coraz większych trudności w ostatnich latach.
Zarzucono mi, że nie starałam się o pieniądze z budżetu gminy, dlatego nie było żadnych remontów. To nieprawda. Zawsze wszystko było „ścinane”. Nawet dwa lata temu, gdy wystąpiłam o 10 tys. zł na meble dowiedziałam się, że to jest rzecz zbędna, niepotrzebna
Chciałabym się dowiedzieć od pana wiceburmistrza, co jest priorytetem w szkole? Pytam ponieważ powiedziano mi, że głównym celem w SP w Wiktorówku jest czystość i estetyka. To było moje pierwsze spotkanie z nową panią dyrektor. Zawsze myślałam, że na pierwszym miejscu stawiamy uczniów, ich rodziców, a nie czystość i estetykę, choć to też ważny element wychowawczy w szkole. Tego samego dnia dowiedziałam się również, że jestem osobą niekompetentną, że nie nadaję się do pracy w szkole, że koło turystyczno–krajoznawcze i teatralne są do niczego, nic nie warte. Sposób traktowania mnie przez panią dyrektor był niedopuszczalny, mnie, starego nauczyciela
Reklama
– mówiła Ewa Kaczmarek. Ponadto poinformowała radnych, że na dziesięciu nauczycieli będących na urlopach dla poratowania zdrowia czworo jest z SP w Wiktorówku.
Może daje to do myślenia? To nie jest zemsta, panie burmistrzu. To jest forma zastanowienia się mojego, a może i państwa nad tym, co się dzieje. To są koszty i to wcale niemałe. Jest mi bardzo przykro, że po tylu latach pracy potraktowano mnie jak śmiecia. Odeszłam na świadczenie kompensacyjne, bo nie pozwolę sobie, żeby ktoś, kto nie reprezentuje moralnego poziomu, traktował ludzi w ten sposób
Reklama
– kontynuowała Ewa Kaczmarek. Stwierdziła również, że sprawę musiała poruszyć publicznie, bo gdyby zrobiła to w zaciszu gabinetu burmistrza nie ujrzałaby ona światła dziennego.
Otrzymałabym kolejne obiecanki, które by sobie powolutku spłynęły, tak jak informacja przekazana przez pana zastępcę, że pan nie wie, dlaczego ja nie przystąpiłam do konkursu. Pan bardzo dobrze wiedział. Nigdy nikogo nie gnębiłam i nigdy nikomu nie zrobiłam przykrości. Pracowałam przez prawie 12 lat jako dyrektor i mieliśmy sukcesy. Mogę z całą odpowiedzialnością i czystym sumieniem odpowiedzieć, że na miarę możliwości, które mi dano, utrzymałam szkołę na dobrym poziomie. To upoważnia mnie do tego, że mogę chodzić z podniesioną głową
Reklama
– skwitowała była dyrektor.
Co jest priorytetem w szkole? Myślę, że wystarczy przejrzeć naszą strategię oświaty. Zgodnie z nią najważniejszy jest uczeń. On jest jądrem wszystkich naszych działań, które służą uczniom. Ponadto doradztwo metodyczne co do jakości kształcenia, co jest rzadkością w gminach. Dalej, podejmowane sprawy związane z dodatkowymi zajęciami. Różnymi w różnych szkołach. Ja bardzo żałuję, że nie udało się pani przejść z pozycji dyrektora na pozycję nauczyciela. Nie chcę się zagłębiać, dlaczego tak się stało. To jest być może jakaś porażka nas wszystkich. To powinno się udawać, bo to się zdarza, to jest spotykane i trzeba sobie z tym jakoś radzić
Reklama
– odpowiedzi udzielał wiceburmistrz Józef Lewandowski. Wrócił też do tematu konkursu na dyrektora SP w Wiktorówku.
Sprawa była omawiana. Był wymóg formalny, którego nie udało się w pani wypadku spełnić. Nie mogła pani przystąpić i pani nie przystąpiła. To koniec, nie ma się nad czym rozwodzić. To jest fakt. Ocena, że była pani niekompetentna? Ja absolutnie nie znam takiej oceny. To są być może pani odczucia. Takiej oceny nie ma i nie było. Dla nas problemem jest wprowadzenie nowego dyrektora. W komisji konkursowej, dziewięcio–, dwunastoosobowej burmistrz ma trzy głosy. Reszta to kurator, rodzice, związki zawodowe. Komisja zdecydowanie zaaprobowała kandydaturę pani Pacholec i pani Pacholec weszła w środowisko, gdzie, uważam, udało się na samym starcie nie zburzyć pracy szkoły, tylko dodać coś do tego co już było. Bardzo podkreślaliśmy pani współpracę z rodzicami, ze środowiskiem. To było silną stroną szkoły. Myślę, że to zostało podtrzymane
Reklama
– dodał wiceburmistrz.
Nawiązał też do pisma, datowanego na koniec listopada, podpisanego „Rodzice ze Szkoły Podstawowej w Wiktorówku”, które trafiło do Kuratorium Oświaty w Poznaniu i na biurko przewodniczącego Rady Miejskiej w Łobżenicy. W dokumencie, do którego treści dotarliśmy, autorzy wskazują na nieprawidłowości w zarządzaniu placówką. Używając mocnych słów przedstawiają sytuacje, do jakich miało dochodzić w SP w Wiktorówku z udziałem nowej dyrektor. W finale proszą o pilną interwencję.
Przeprowadziliśmy postępowanie w związku z anonimem z panią dyrektor, z radą rodziców i z radą pedagogiczną. Pan burmistrz zdecydował, że to ma być tak przeprowadzone. Te wyssane z palca, wydumane sprawy się nie potwierdziły. Kurator oświaty także przeprowadził kontrolę. Mam tutaj jej wyniki. Najważniejsze, co mnie w nich zainteresowało, to anonimowa ankieta przeprowadzona wśród rodziców, dzieci i nauczycieli, która nie potwierdza stawianych zarzutów. Jeśli ktoś ma odwagę, niech się podpisze, a takie anonimy to my możemy na siebie w środowisku rzucać i na pewno nie pójdziemy do przodu, tylko się zamotamy. Niczemu to nie służy
Reklama
– mówił Józef Lewandowski. Dodał, że jest zadowolony z pracy dyrektor Wioletty Pacholec.
Spotkaliśmy się z radą rodziców. Potwierdzali, że dobrze im się współpracuje. Czegoż więcej chcieć? Zostały tam dokonane remonty, również rodzice się tam dołożyli. No same plusy. Należy cieszyć się, że dokładają do tego, co pani tam pozostawiła. Nie zmieniają tego, nie przekreślają. Uważam, że pani powinna być zadowolona z tych swoich dwunastu lat dyrektorowania, a że tak się stało... Tak to jest
– odniósł się jeszcze do Ewy Kaczmarek. Była dyrektor stwierdziła, że nie wiedziała o przesłanym anonimie i nie należy tego wiązać z jej sprawą. W rozmowę włączył się Antoni Kapeja. Przewodniczący Rady Miejskiej w Łobżenicy wskazał, że nie w taki sposób należy określać przesłane pismo. Stoją bowiem za nim konkretne osoby, które kontaktowały się z nim. Zastrzegły, że nie chcą ujawniać swoich nazwisk ze względu na dobro dzieci, jednak jeśli będzie taka potrzeba – zrobią to. Wiceburmistrz stwierdził, że w takim razie Antoni Kapeja jest jedyną osobą, która zna autorów pisma.
Do 26 września przebywałam na urlopie uzupełniającym. 31 sierpnia wysłałam pismo do pani dyrektor z prośbą o informacje na temat tego, kiedy są rady, kiedy mam przyjechać, jaki jest mój przydział obowiązków itd. Nie otrzymałam żadnej informacji. Nie uczestniczyłam w żadnych posiedzeniach rad. Nie dostałam przydziału obowiązków. Z przykrością stwierdzam, że kiedy 27 września wróciłam do pracy, zgłosiłam się, pani dyrektor nie powiedziała mi, jaki jest mój zakres obowiązków. 28 września dowiedziałam się, że całą dokumentację mam dostarczyć na 2 października. Z całym szacunkiem – tak postępuje dyrektor? 2 października dowiedziałam się natomiast od pani dyrektor tego wszystkiego, o czym już mówiłam. Jest mi bardzo przykro. Proszę nie mówić, że nie umiałam przejść z funkcji dyrektora na nauczyciela, bo normalnie chodziłam na lekcje, normalnie wykonywałam swoje zadania, a łapanie mnie za słówka wywołuje dyskomfort dla pana i dla mnie
– dodała na koniec Ewa Kaczmarek.
O komentarz w związku z zaistniałą dyskusją poprosiliśmy obecną dyrektor SP w Wiktorówku.
Nie zgadzam się z zarzutami przedstawionymi przez byłą dyrektor tej placówki, panią Ewę Kaczmarek. Przeprowadzona kontrola w szkole również nie potwierdziła informacji zawartych w anonimowym zgłoszeniu. W związku z tym, że nie mam pewności co do intencji anonimowych autorów pisma, mając na uwadze dobro uczniów, rodziców oraz pracowników nie będę odnosić się i rozwijać poszczególnych wątków tej sprawy
– odpowiada Wioletta Pacholec.
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze