Reklama

Była okazja - wróciłem

16/09/2012 00:00
Co było, minęło. Szymon Średzki nie chce wracać do przeszłości. Nie chce jej roztrząsać i mieć do kogoś żalu przez całe życie. Była okazja, to wrócił do szkoły, ale nie będzie uczył. Uważa, że rola dyrektora - menedżera jest o wiele zdrowszym rozwiązaniem

Dlaczego zdecydował się Pan startować na stanowisko dyrektora Zespołu Szkół w Tarnówce? Pewnie zdawał Pan sobie sprawę, że już sam Pana udział w konkursie będzie wiązał się z pewnymi emocjami i komentarzami.
Ale dlaczego czyjeś emocje miałyby mnie powstrzymać przed startem w konkursie? To co było, minęło i nie ma co do tego wracać. Posiadam pełne kwalifikacje i kompetencje do tego, żeby prowadzić szkołę. Pracowałem w niej prawie całe swoje zawodowe życie i nie widzę powodu, dla którego nie miałbym znowu startować na stanowisko dyrektora. Była okazja, aby wrócić do szkoły, więc skorzystałem z niej. Druga taka mogłaby się już nie zdarzyć. Zresztą później okazała się ona słuszna, bo wygrałem konkurs.
[[reklama]]
Pana wyrok jest zatarty i z formalnego punktu widzenia zgodnie z prawem objął Pan funkcję dyrektora w szkole, ale fakt pozostał. Jak to było z tymi filmami w szkolnym komputerze?
O tym nie będziemy rozmawiać. Nie mam ochoty do tego wracać i na ten temat rozmawiać. Sprawa została zakończona, sąd wydał wyrok, wyrok wypełnił się, został zatarty. Dysponuję zaświadczeniem o niefigurowaniu w odpowiednich rejestrach i uważam, że nawet jakby poczytać wykładnię zatarcia to nie wiem, czy nie jest naruszaniem prawa wracanie do tego.

Jedną z pierwszych zmian w szkole, o których mówił Pan radnym podczas komisji, jest zastąpienie trzech etatów z obsługi szkoły zewnętrzną firmą sprzątającą. Dlaczego?
Taki mam zamiar i będę do tego dążył. Podstawową przyczyną są warunki ekonomiczne. Czekam na pełne wyliczenie kosztów. Decyzję podejmę, gdy dostanę takie informacje. Bo trzeba pamiętać, że nie są to tylko płace pań, które sprzątają, ale także środki czystości. Chciałabym wyprowadzić to z części osobowej budżetu szkoły. Panie mogą sobie założyć firmę i świadczyć usługi, to będzie zależało od nich. Wiele też będzie zależne od tego, czy jakaś firma zechce sprzątać za takie pieniądze, które będę w stanie zaoferować. Nic nie jest jeszcze przesądzone.

Kiedy ma to nastąpić?
Wrzesień to będzie czas na podjęcie decyzji i wyliczenie, jaki jest rachunek ekonomiczny przedsięwzięcia.

Duże zmiany planuje Pan również jeśli chodzi o szkolną kuchnię. Proponuje Pan wprowadzenie firmy cateringowej lub wydzierżawienie kuchni. I tu przesądza wynik ekonomiczny?
Tak. Trzeba policzyć, ile to nas naprawdę kosztuje, trzeba skalkulować, jakie byłyby koszty po ewentualnym wydzierżawieniu kuchni bądź ile kosztowałaby nas współpraca z firmą cateringową. Trzeba uzgodnić z sanepidem, czy mamy odpowiednie warunki, aby takie zmiany wprowadzać.

Chciałbym, aby kuchnia nie była elementem składowym szkoły. Ostateczne decyzje podejmę dopiero po wszystkich kalkulacjach. Nie chciałbym wylać dziecka z kąpielą.
[[nowa_strona]]
Jaki czas jest Panu na to potrzebny?
Podejrzewam, że decyzja będzie podjęta do końca miesiąca, ale realizacja pewnie trochę potrwa. Należy zachować wszystkie ustawowe terminy. Być może uda się wszystko wprowadzić z początkiem nowego roku kalendarzowego.

Ma Pan pomysł na wykorzystanie starej sali gimnastycznej. Miałaby ona pełnić rolę auli, a jej remont ma się odbyć bez udziału środków z budżetu gminy. Gdzie zamierza Pan pozyskać pieniądze?

Mam pewne uzgodnienia ze sponsorami. Trochę włożymy pracy własnej, mamy konserwatora, który wiele potrafi sam zrobić. W tej chwili powstaje koncepcja, co chcemy i jak to chcemy zrobić. Nie określam terminu, w którym to ma być zakończone. Chcę zacząć jak najszybciej.
[[reklama]]
Poukładał Pan już wszystkie sprawy związane z rozdziałem godzin nauczycielskich?
3 września był datą graniczną, po tej dacie nie może być wielkich zmian. Wszystko jest uzgodnione i działamy.

Ten rok jest zabezpieczony jeśli chodzi o pracę dla wszystkich nauczycieli w Zespole Szkół w Tarnówce, ale wspominał Pan radnym, że już w przyszłym roku liczba oddziałów może zmniejszyć się o dwa. Będzie Pan musiał zmierzyć się z tym problemem.
Zdaję sobie sprawę, że ten temat mnie nie ominie. Nie będzie już co dzielić i łatwo policzyć, że dwa oddziały mniej to jest około 40 godzin, czyli około dwóch etatów nauczycielskich mniej. Nic nie zmieni sytuacji demograficznej. Na pewno dojdzie do takiego stanu, że nie da się utrzymać wszystkich nauczycieli. W tym roku udało się te godziny podzielić, chociaż kwietniowy arkusz organizacyjny wskazywał, że jest to niemożliwe.

Miał Pan do niego sporo zastrzeżeń.

Wielokrotnie o tym mówiłem. Nie zgadzam się z tym co przedstawił pan Wyrwa w waszej gazecie [pełnomocnik Zofii Stupkiewicz, byłej dyrektor szkoły - przyp. red.]. Mówił między innymi, że wójt najpierw zatwierdził arkusz organizacyjny ze zmniejszoną liczbą oddziałów, a teraz z nowym dyrektorem dokonał zmian. Nie. Nowy dyrektor zaproponował zmiany, ponieważ zgodnie ze statutem szkoły klasa nie powinna liczyć więcej niż 30 uczniów. Więc albo trzeba zmienić statut szkoły, albo podzielić klasę, która liczy ponad 30 uczniów. Klasa, o której mówimy, była połączona już po klasie III i liczyła wtedy 32 uczniów, również niezgodnie ze statutem. Z tego co wiem, bardzo ciężko pracowało się w tej klasie i efekty, które osiągała, nie były specjalnie wysokie, a biorąc pod uwagę wyniki sprawdzaniu po szkole podstawowej, które wypadły w zeszłym roku kiepsko (byliśmy na przedostatnim miejscu w województwie), jesteśmy zobowiązani do podjęcia działań, które pomogłyby w osiągnięciu lepszego wyniku. Ten podział jest między innymi jednym z takich działań. To nie jest tak, że poprzednia pani dyrektor nie mogła tego zrobić, mogła, tylko trzeba było to zaproponować organowi prowadzącemu. Mechanizm działa w ten sposób, że to dyrektor pisze arkusz organizacyjny, przedstawia go organowi prowadzącemu do zatwierdzenia, a ten tak naprawdę nie ma innego wyjścia jak arkusz zatwierdzić albo wnieść uzasadnione zastrzeżenia i poprosić o ich uwzględnienie. Nigdy nie byłem w takiej sytuacji, aby organ prowadzący nie chciał się zgodzić na rozwiązania przyjęte w arkuszu organizacyjnym. Organ prowadzący nie sprawdza arkusza pod względem merytorycznym, od tego jest organ nadzorujący, który czyni to, gdy przyjeżdża na kontrolę, wizytację, ewaluację. Wtedy może się okazać, że występują jakieś niezgodności między rozporządzeniem a obowiązującym w szkole planem nauczania. Takie niegodności w kwietniowym arkuszu były, poprawiłem je. W związku z podzieleniem klasy przybyło nam tylko 12,5 godziny. To nie jest ilość godzin wystarczająca do uzupełnienia zmniejszonych etatów nauczycielskich. Arkusz napisany przez poprzednią panią dyrektor, z którego wynikały ograniczenia etatów pięciu nauczycielkom, jeszcze raz powtarzam i będę powtarzał, mógł być napisany w taki sposób, żeby dla tych wszystkich starczyło godzin. Mam opracowane dwa warianty przydziału tych 510 godzin wynikających z kwietniowego arkusza i każdemu mogę pokazać, że tak można było zrobić. Niepotrzebne były te sprawy w sądzie i napięta atmosfera. Nie mogę zgodzić się ze stwierdzeniem, że pani dyrektor czegoś nie mogła zrobić. Mogła.
[[nowa_strona]]
Powołał Pan już wicedyrektora?
Tak. Pani Brygida Łój jest wicedyrektorem.

Jaką ma Pan wizję tej szkoły?
To ma być szkoła, w której najistotniejsze będą efekty. Wszystkie podejmowane działania mają przynosić oczekiwane efekty. Efektem może być na przykład wynik egzaminu czy wynik sprawdzianu. O ile w gimnazjum większych zastrzeżeń do wyników egzaminów nie można mieć, o tyle w szkole podstawowej jest tak jak jest. Nasza praca musi być ukierunkowana na to, aby ten wynik poprawić. To ma być szkoła, w której najważniejszy jest uczeń. Podejmowane działania mają iść w kierunku wszechstronnego i jak najbardziej zoptymalizowanego rozwoju ucznia. Chodzi o to, aby dotrzeć do każdego ucznia. To jest trudne zagadnienie, ale trzeba sobie taki cel postawić.

A współpraca z rodzicami. Planuje Pan jakieś zmiany w tym kierunku?
Trzeba pamiętać przede wszystkim, że dziecko jest rodzica. Spotkamy się z radą rodziców, ustalimy, jak to ma wyglądać, ale zasadniczo nie będę zmieniał sposobu kontaktu z rodzicami.
[[reklama]]
Będzie Pan uczył?
Nie. W konkursie startowałem jako dyrektor - menedżer, chociaż wszelkie uprawnienia do tego, aby uczyć, mam. Myślę, że jest to lepsze rozwiązanie niż dyrektor - nauczyciel, ponieważ obowiązki nauczyciela trochę kłócą się z obowiązkami dyrektora. A poza tym patrzę na działalność szkoły trochę zewnątrz, mam na nią ogląd bardziej obiektywny niż wtedy, gdy byłem nauczycielem.

Nie ciągnie Pana do nauczania? W końcu większość życia zawodowego spędził Pan w klasie z uczniami?
Nie zastanawiałem się nad tym. Nie uczę już sześć lat, co nie znaczy, że nie przekazuję tej wiedzy, choćby poprzez korepetycje. Na razie nie odczuwam strasznej tęsknoty, żeby wejść do klasy. Prawie przez całe swoje życie byłem bardziej dyrektorem niż nauczycielem. Uczyłem, ale praca dyrektora była istotniejsza w moim odczuciu niż samo uczenie. Lubiłem uczyć, ale nie brakuje mi tego. To jest mój wybór.

Rozmawiała Agnieszka Głyżewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości