Po dary rozdawane w parafii ustawiają się kolejki. Ludzie krzyczą, kłócą się i dziękują za mleko, makaron, mielonkę. - O, robi z nas biedaków - mówią, gdy próbuję zrobić im zdjęcie. Niektórzy żyją za trzysta złotych miesięcznie
Jeść się należy
- Nie dostanę nic?! Mam zaświadczenie, że mam pierwszą grupę. Nowotwór złośliwy.
- Nie mam Pana na liście.
- Byłem na Rocha i tu miałem dostać pomoc...
- Ja rozumiem, ale ja mam wykonywać tylko zarządzenia Kurii.
Wysoki mężczyzna miota piorunami zza drucianych oprawek małych okularów. Góruje nad towarzyszkami niedoli. Stoi na czele kolejki i czeka na wyrok. Dostanie kaszę czy nie dostanie? Niecierpliwie ściska w dłoni kawałek celulozy potwierdzający chorobę.
Za ogrodzeniem szkolnej ławki pięć kobiet z podobnie utlenionymi włosami rozważa możliwość złamania nakazu Kurii. Zasada jest prosta: kogo nie ma na liście, temu jedzenia dać nie wolno. [[reklama]]
- To co, jak nie mamy numerka to nie dostaniemy?! – tłum kobiet podchwytuje słowa pań z Caritasu i sam się napędza. Krzyczą jedna przez drugą.
- Weźmie mnie pani sprawdzi, bo nie wiem, czy mam stać! – wspólny przeciwnik łączy na chwilę kolejkowiczów.
- Gdzie są stare zeszyty?! Ludziom się należy!
Sens kolejce złotowian nadaje Unia. Nie jej dotacje na otwarcie działalności. Ludzie w ogonku nie mają też ziemi, do którą mogliby dostać dopłaty. Ale chcą jeść jak inni.
Maria Kawa pracuje w Caritasie od ponad dwóch lat: - Niektórych mi szkoda, a niektórzy się awanturują, potrafią być okropni.
Wolontariuszki zastanawiają się, czy mogą obejść prawo. Czy rak to wystarczający powód, by złamać nakaz Kurii?
- Nie można Pana wpisać, bo produktów jest tyle ile było ludzi na liście. Jak mu damy, to kosztem tych, którzy już są ewentualnie – zastanawiają się kobiety.
- To ja nie dostanę?! Po co mam stać bez sensu? – kolejkowicz domaga się odpowiedzi.
W końcu trafia na listę, dostaje przydział żywności. Dziękuje grzecznie i wychodzi. Pewnie wróci za tydzień.
Do zeszytu wpisuje go Jadwiga Reguła. W parafii p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Złotowie robi to od 21 lat. Nie traktuje tego jak pracy. - To nie jest praca, to jest udzielanie się, bo za pracę dostaje się pieniądze, a tutaj najwyżej się dostaje Bóg zapłać albo kłótnię – emerytowana nauczycielka na chwilę odrywa wzrok od grubych linii zeszytu. Jest pięć po dziesiątej. Czas otwierać kartony. [[nowa_strona]] Będzie nas więcej
Pierwszeństwo mają kobiety z dziećmi. W ciemnym korytarzu jest ich kilka. Co chwilę potwierdza to donośny płacz. – Jak nie mają gdzie ich zostawić, to przychodzą z nimi – J. Reguła odnajduje nazwisko parafianki na liście. Pyta o dochód i ilość osób w rodzinie. Szybki rachunek daje wynik: dwie konserwy, trzy dżemy, cztery makarony, trzy kasze. Ciemne, proste włosy zasłaniają twarz kobiety, która błyskawicznym zamkiem rozdziera sportową torbę. Ręce trzech wolontariuszek krzyżują się przy podawaniu szeleszczących toreb. Nieświadomie tłumią dźwięk monet uderzających o dno metalowego pudełka. Dwa złote od osoby w rodzinie to cena za pomoc. Transport darów kosztuje.
Korpulentna kobieta z dzieckiem na ręku dziś płaci sześć złotych. – Niedługo będzie nas czwórka – chwali się przy podpisywaniu listy. Zbiera gratulacje, a J. Reguła obiecuje: dopiszemy dziecko do listy. Słoiczki z posiłkami dla niemowląt stoją w kącie, tuż obok umywalki.
Pół tony wrażliwości
Kilka dni wcześniej działaczki Caritasu przyjmują pudła z żywnością. Samochód z Bydgoszczy zrzuca ciężar w złotowskich parafiach. Najświętsza Maria Panna dostaje około pół tony złocistych płatków, brązowej kaszy, mielonki ukrytej za biało-czerwoną etykietą z napisem „Pomoc UE”. [[reklama]]
Wolontariuszki, panie na emeryturach, w większości nauczycielki, ustawiają kartony w salce przy kościele. Dżemy pod okno, makarony pod ścianę. - Najczęściej ludzie szukają mleka, masła, sera – mówi Maria Kawa. Kuchennym nożem rozcina kartony, wyciąga dary. Stoi na rosnącej stercie złożonych kartonów. - Kaszy ludzie nie chcą, płatków na ogół nie chcą. Przedtem była kasza jęczmienna, też jej nie chcieli. A czasem zdarza się, że kasza wyrzucana jest do śmieci – kobieta wzrusza ramionami. Przywykła.
A co z tymi produktami, których ludzie nie biorą? - Tak długo to stoi aż wyjdzie. Jak już nie ma nic innego, to i to ludzie wezmą – twierdzi M. Kawa.
Na razie nikt nie mówi, że czegoś nie chce, darów nie było przez cały sierpień.
Renta z Holandii
Grażyna Grochowska nie pamięta, jak długo korzysta z pomocy Caritasu. Nie była w nim od kilku miesięcy, bo mąż dostał wyrównanie renty. 1900 zł na jakiś czas wystarczało.
W pierwszy czwartek września złotowianka znowu stoi na końcu kilkudziesięcioosobowej kolejki. Do jasnej bawełnianej torby nie włoży całego dzisiejszego asortymentu. - Ja nie mogę wszystkiego jeść: pomidorów nie mogę, płatków nie za bardzo – ściszonym głosem kobieta dopowiada, że w domu ma jeszcze zapasy żywności z czerwonym logo Caritasu. Dziś jest w potrzebie. Od listopada ubiegłego roku nie ma renty. Stara się o jej przedłużenie, teraz w sądzie. Twierdzi, że pracować nie może. - Mam migotanie przedsionków, chory kręgosłup i jeszcze inne sprawy skórne, alergiczne – była szwaczka skrywa oczy za zasłoną grubych szkieł. Pracy nie ma także jej mąż. Stara się o przyznanie holenderskiej renty, zasiłku z kraju tulipanów nie ma od dwóch lat. Państwo Grochowscy żyją z zaliczki rentowej. Polskiej. – To jest 660 złotych, a jeszcze do opieki trzeba spłacać 380 zł, bo tam braliśmy od nich zasiłek celowy – wylicza podopieczna Caritasu. Kolejka wolno przesuwa się do przodu. Rowerami, pieszo przybywają kolejni potrzebujący. Grażyna Grochowska patrzy przed siebie: - Ciężko jest przeżyć. Trochę oszczędności mieliśmy, teraz pożyczamy pieniądze. Gdyby nie tu, to nie wiem, gdzie bym się zwróciła. I tak nie wiem, co teraz będzie, bo leki trzeba kupić...
[[nowa_strona]] Bieda na sprzedaż
Caritas przy parafii p.w. WNMP w Złotowie działa od 1989 roku. – Kiedyś nazywał się Zespołem Charytatywnym i miał pomieszczenie w salkach katechetycznych, potem w miejscu gdzie teraz jest hospicjum, potem gdzie żłobek – wspomina Jadwiga Reguła.
Dziś działalność Caritasu polega głównie na rozdzielaniu żywności dostarczanej z Kurii Biskupiej w Bydgoszczy. Rocznie jest jej kilkanaście ton.
Ksiądz Dariusz Chabraszewski, proboszcz: - Jest to pomoc na miarę naszych możliwości, bo Kościół utożsamia się z biednymi. Akcja ta prowadzona jest w całej Polsce.
Działania organizacji uzupełniają akcje celowe jak przedświąteczne zbiórki żywności czy wakacyjna akcja przekazywania przyborów szkolnych. Parafianie przychodzą do Caritasu także po odzież, choć rzadziej niż przed laty.
J. Reguła: - Kiedyś ludzie przychodzili do salki, rzeczy były porozkładane na stołach, ławach i każdy sobie wybierał co chciał. Zapisywało się tylko do księgi, że byli i sobie wzięli. A co wzięli, tego nie zapisywaliśmy. Chyba że jak były buty i ktoś brał ich pełno, to mu zwracaliśmy uwagę. Były i takie panie, co nam wtedy mówiły: a pani to chodzi na rynek i sprzedaje, a nam nie pozwala... [[reklama]]
Handel używaną odzieżą to w Złotowie świetny interes.
Potrzeby rosną w miarę ubożenia
- Numer?
- Nie mam numeru – kobieta w średnim wieku tłumaczy, że dawno po dary nie była, a w ogóle to ostatnie trzy tygodnie spędziła w szpitalu. – Wodę w płucach miałam – twierdzi. Jadwiga Reguła odnajduje ją po nazwisku. Zresztą jak miałaby odmówić komuś, kto ma 370 zł renty?
Numerów nie pamięta więcej osób. Wolontariuszki cierpliwie podają je na nowo i każą zapamiętać. Jedna z kobiet marze długopisem po dłoni. 138 – do domu go doniesie.
Dary szybko znikają z kartonów. W kolejce czeka jeszcze kilkadziesiąt toreb. Szansa na pomoc jest tylko w czwartki od dziesiątej do dwunastej. W sumie na liście Caritasu parafii p.w. WNMP widnieje ponad trzysta nazwisk. Prawie każde należy pomnożyć. Przez dwa, trzy, cztery i więcej. Pomoc przysługuje tym, której dochody nie przekraczają pięciuset złotych na członka rodziny lub siedmiuset na osobę samotną
Jadwiga Reguła: - Przedtem było mniej biedy niż teraz, zresztą sam pan widzi - coraz gorzej jest, to coraz więcej ludzi przychodzi. A darów jest coraz mniej…
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze