Wójt z nami nie rozmawia, radni się boją, a my żądamy... - oto demokracja po tarnowiecku
Zając musiał się tłumaczyć. W zebraniu sołeckim w Tarnówce, zorganizowanym 17 kwietnia, nie uczestniczył ani wójt, ani żaden z pracowników urzędu gminy. To znaczy Jan Zając z referatu komunalnego przyszedł na zebranie, ale jako radny powiatu. Zasiadł za stołem prezydialnym i odpowiadał na pytania mieszkańców, jednak nie był to głos gminy.
- Przez pół kadencji władze nie zaszczyciły nas swoją obecnością. Gdzie jest wójt?! To jest podstawa – grzmiał sołtys Sylwester Sławski, a zebrani reagowali pomrukiem niezadowolenia. Wójt mieszka kilkaset metrów od klubu Bakcyl, w którym odbywało się zebranie. Zaproszenie od sołtysa na spotkanie z mieszkańcami wsi dostał 9 kwietnia. Nie przyszedł.
- On mnie po to zaprasza, żeby z moimi przeciwnikami jakąś idiotyczną politykę prowadzić - uważa Ireneusz Baran. - Oni trzy lata wałkują te same tematy. A to, że jeden przegrał ze mną wybory, to przecież nie jest moja wina.
Włodarzowi styl rozmowy oponentów może nie odpowiadać, ale od trudnych sporów uciekać nie powinien. - Społeczeństwo oczekuje zmian, jeśli władza nas nie chce zaszczycić – sołtys Sławski ostro atakował wójta. A to, że ten nie chce realizować wniosków wypracowanych podczas zebrań wiejskich, a to że nie chce wydzielić funduszu sołeckiego, a na propozycje sołtysa odpowiada „nie ma pieniędzy, dziękujemy za inicjatywę”.
A Sylwester Sławski słowo „demokracja” traktuje dosłownie. Przygotowuje propozycje działań, poddaje je pod głosowania i uważa, że wójt jest od tego, by je realizować. Jak widać, niekoniecznie.
- Chłopie, przecież ja mam budżet. Ten ustrój już się skończył, że to co komitet dyktował to ma być zrobione – I. Baran regularnie odsyła szefa wsi z kwitkiem. [[reklama]] Sołtys nie płaci
Odprawieni czują się też radni. W środowym zebraniu udział wzięli Jerzy Sławski i Kazimierz Cybulski. Skarżyli się, że niewiele mogą. – Jesteśmy w mniejszości, ręce nam opadają, szczęki też – żalił się z ręką w kieszeni radny Sławski. I agitował. – Jeżeli byście chcieli zobaczyć, jak radni o Was dbają, to przychodźcie na komisje. Tam się dyskutuje, broni się Was lub nic się nie robi i bierze się 270 zł za pół godziny komisji – J. Sławski udowadniał, że na komisje powinno przychodzić nie pięć czy dziesięć osób, ale dwieście. – Radni będą piekielnie się bać – te słowa obecni skwitowali brawami.
Tarnówka ma pięciu radnych w radzie gminy. Na trzech nieobecnych sołtys Sławski nie zostawił suchej nitki. – Po co będą tu przychodzić jak sołtys nie płaci? – dopytywał inicjator zebrania. - Trzeba zmienić radnych! – rzucił ktoś z zebranych.
- Obowiązkiem radnego jest spotykać się z wyborcami – dodał pan z pierwszego rzędu. W radzie gminy wójt Baran ma większość. Zdaniem opozycji dziewiątka radnych głosuje jak zechce tego włodarz gminy. Decyzje podejmowane mają być w ich gronie, a pozostali niewiele wiedzą.
- Na całym świecie jest taka procedura, że społeczeństwo wybiera sobie radnego i radny ma obowiązek zapytać wójta czy merytorycznego pracownika i iść z tym do ludzi – odpiera zarzuty Ireneusz Baran. - A nie oni będą tu demokrację robili, ja jestem za stary na to. Nie ma żadnych problemów z uzyskaniem informacji.
Sołtys jednak swoje wie. Od teraz ogłoszenia o terminach posiedzeń komisji rady będzie wywieszał u siebie i we wsi. – Możecie tam nawet zadawać pytania – Sylwester Sławski zachęcał ludzi do uczestnictwa w obradach.
Najbliższa komisja odbędzie się 24 kwietnia (środa) o godz. 14.00 w klubie Bakcyl. Komisja Budżetu, Rozwoju Gospodarczego, Rolnictwa, Gospodarki Gminnej i Ochrony Środowiska będzie rozmawiać o zaawansowaniu prac związanych z budową chodnika w Węgiercach.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze