Reklama

Chcesz być moim tatą?

02/04/2013 00:00
Samotne, porzucone, skrzywdzone - dzieci bez rodzin. O tym, jak znaleźć im nowych rodziców mówi dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, Helena Agatowska

Blisko 130 dzieci z terenu powiatu znajduje się w rodzinach zastępczych. Chętnych do opieki nad dziećmi z rozbitych rodzin wciąż jest za mało. Jak zachęcacie Państwo ludzi do podjęcia takiego wyzwania?
Promujemy rodzicielstwo zastępcze. Raz w roku robimy dużą akcję: rozprowadzamy ulotki w szkołach, parafiach, szpitalach – wszędzie, gdzie przebywają ludzie.

Jaki jest odzew?
Kiedyś w telewizji były programy o poszukiwaniu rodziców dla dzieci i pod wpływem emocji ludzie przychodzili do nas, ale jak emocje opadły, to kontakt z nimi się urywał.
Kilkanaście lat temu szkolenia robiliśmy kilka razy w roku, bo byli ludzie chętni do tworzenia rodzin zastępczych. Teraz tego nie ma. Wie Pan, jak ktoś jest dobrze sytuowany, to niekoniecznie ma ochotę poświęcać swój czas innym.
[[reklama]]
To ciekawe, że rodzicem naturalnym zostać może każdy, ale zastępczym już nie.
Za nasze biologiczne dzieci my ponosimy odpowiedzialność. Za dzieci w rodzinie zastępczej odpowiada państwo. Te dzieci już raz przez dorosłych zostały skrzywdzone i byłoby nietaktem umieszczać je w rodzinach, które nie są do tego przygotowane. Nam nie chodzi o to, by zaspokoić potrzeby jakiejś rodziny, ale potrzeby dziecka.

Pieniądze mogą być wabikiem dla rodzin?

Mnie niedobrze się robi, gdy słyszę takie zarzuty, a dostajemy takie donosy. To nie są duże pieniądze – 660 zł miesięcznie dla rodzin spokrewnionych i 1000 zł dla niespokrewnionych. Jest też pensja i świadczenie na przyjęcie dziecka – na przykład wyposażenie pokoju malucha. Czy na tym można zrobić majątek? Ale pieniądze na dziecko nie mogą być dochodem rodziny. Jeżeli z diagnozy wychodzi, że przesłanką do utworzenia rodziny zastępczej są pieniądze, to my takim ludziom dziękujemy.

Zdarzają się takie przypadki?
Zdarzają się. Na przykład pani w wieku 50 lat, niepracująca i po odchowaniu swoich dzieci chciała dopracować sobie do emerytury. Bo za bycie rodzicem zastępczym dostaje się wynagrodzenie i świadczenia emerytalno–rentowe.

Ciężko odmówić osobie chcącej zostać rodzicem zastępczym? W końcu tych chętnych jest jak na lekarstwo.
Nie, bo pieniądze nie mogą być motywem. Taka osoba nie może dostać od nas kwalifikacji.

A Pani zaopiekowałaby się obcym dzieckiem?

Szczerze mówiąc nie, bo jest to bardzo trudne zadanie. Tym bardziej, że dzieci trafiające do systemu zostały już przez los skrzywdzone. W pieczy zastępczej nie chodzi tylko o to, by zaspokoić dziecku potrzeby biologiczne. Ważniejsze są potrzeby psychospołeczne, przede wszystkim miłości. A nawiązać nową więź nie jest łatwo.

A podtrzymać starą? W końcu dzieci zabierane rodzicom często utrzymują z nimi kontakt.
To jest bardzo ważne. Wie Pan, my nawet rozwiązaliśmy rodzinny dom dziecka dlatego, że prowadzący go rodzice nie pozwalali dziecku na kontakt z rodziną naturalną.
Uczymy rodziców zastępczych, by nigdy nie mówili dzieciom, że ich rodzice są patologiczni, tylko że mają problem. Na ten moment. Zapoznajemy ich z przepisami, mówimy o problemach, na jakie mogą natrafić, o stabilizacji życiowej, opowiadamy im o dzieciach, które mają wziąć pod opiekę.

Miłość rodzica do dziecka i odwrotnie jest bezwarunkowa. W rodzinie zastępczej już nie. Miłości można się nauczyć?
Można. Jeśli ktoś kocha dzieci, ma predyspozycje do opieki nad nimi i przede wszystkim chce być rodzicem dla nie swoich dzieci, to sobie poradzi.
[[nowa_strona]]
Kto może zostać rodzicem zastępczym?
To zależy jakim. Rodziny zastępcze dzielą się na spokrewnione, niezawodowe, zawodowe i pogotowia rodzinne. Rodzinę zastępczą ustanawia sąd i zawsze w pierwszej kolejności szuka rodzin spokrewnionych z dzieckiem. Jeżeli to jest niemożliwe, to zwraca się do nas, a my szukamy dla dziecka rodziny.
[[reklama]]
Dlaczego ktoś miałby chcieć wziąć pod opiekę obce dziecko?
Są osoby, które czują takie powołanie. Tak samo jak są ludzie, którzy tworzą stowarzyszenia, bo chcą pomagać innym. Ja podziwiam ludzi, którzy się na to decydują.
Często jest tak, że rodzicami zastępczymi zostają ludzie, którzy mają swoje dzieci. Wychowywać pod jednym dachem dzieci swoje i cudze to pewnie kłopot podwójny.
Tak, to więcej kłopotów. Dzieci w takiej rodzinie porównujemy do róż i stokrotek. Zadam Panu pytanie ze szkolenia dla rodziców: które dzieci są różami, a które stokrotkami?

Stokrotki to te swoje?

Róże. Róże to dzieci naturalne, bo pielęgnowane, a stokrotki to polne kwiatki. I kto wymaga więcej pielęgnacji, by przetrwać? Też róża, bo musi wiedzieć, że w dalszym ciągu jest najważniejsza. Mamy wiele przykładów na to, że małe dzieci naturalne zgadzają się na przyjęcie obcych dzieci, a z wiekiem zmieniają zdanie. I chcą jak najszybciej uciec z domu.

Czy piecza zastępcza może być alternatywą dla par bezdzietnych?

Mieliśmy w programie takie małżeństwo, z dziesięcioletnim stażem. Nie posłaliśmy do niego dziecka powyżej sześciu lat, bo ci Państwo nie mieli doświadczenia w wychowywaniu dzieci. Wzięli jednak młodsze dziecko, bo chcieli się przekonać, czy będą w stanie pokochać malucha, który nie jest ich. Bo wie Pan, że rodzinę zastępczą zawsze można rozwiązać. Oni jednak po pewnym czasie to dziecko adoptowali.

Rodzic zastępczy może się rozmyślić, nie zgodzić na przyjęcie konkretnego dziecka, a dziecko? Ono także ma wybór?
Małe dzieci nie, ale starsze owszem. Nawet w sądzie pada pytanie: gdzie nastoletnie dziecko chce trafić? Mieliśmy ostatnio przypadek, że rozwiązaliśmy rodzinę zastępczą, bo dzieci chciały iść do ojca. Tata odsiedział wyrok, po wyjściu na wolność wynajął mieszkanie i zabrał dzieci do siebie. Znajomi tego ojca tylko dlatego utworzyli rodzinę zastępczą, by pomóc temu ojcu. I taka jest idea rodzicielstwa zastępczego: działanie na rzecz powrotu dzieci do rodzin naturalnych.

Co po takim szczęśliwym powrocie dzieje się z rodziną zastępczą? Domyślam się, że przywiązują się do dzieci.

Był taki dobry przykład w pogotowiu rodzinnym. Umieściliśmy w nim dziecko porzucone na porodówce. Po dwóch tygodniach babcia zdecydowała, że je weźmie do siebie. Nigdy nie zapomnę tego, jak pan z pogotowia płakał, oddając to dziecko. Nie był nawet w stanie wejść do budynku. Zasady są jednak jasne i my na szkoleniach mówimy rodzinom zastępczym, że może być taka sytuacja. Wszyscy musimy myśleć o tym, co jest najlepsze dla dziecka. Jeżeli znikają przesłanki, przez które dzieci zostały rodzicom zabrane (alkoholizm, pobyt w zakładzie karnym) to powinny one wracać do rodziców naturalnych.

W trybie pilnym szukacie Państwo rodziny dla czwórki rodzeństwa. Co PCPR może zrobić, gdy opieka ta potrzebna jest nagle?
My nigdy nie jesteśmy tym zaskakiwani, bo mamy kontakt sądem i wiemy, że w tej rodzinie został ustanowiony kurator i że dzieci mogą być odebrane. Tryb pilny nie znaczy jednak, że oddamy dzieci rodzinie nie zdiagnozowanej i bez przeszkolenia. Jeśli chodzi o tę czwórkę, to mamy rodzinę spoza terenu naszego powiatu, która byłaby skłonna ją przyjąć.

Rozmawiał
Łukasz Opłatek



Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości