Reklama

Chciałem się zabić

27/02/2012 00:00
Pracownik Zespołu Szkół Ekonomicznych oskarżył dyrektora o mobbing, a sprawę łamania praw pracowniczych skierował do Państwowej Inspekcji Pracy. Sytuacja w szkole miała wywołać u niego myśli samobójcze, więc z pracy rezygnuje. - Moje życie i zdrowie jest ważniejsze - mówi złotowianin. Dyrektor ZSE zarzuty mężczyzny uważa za absurdalne

Litania skarg
27. grudnia 2011 Robert S. wystosował pismo do pilskiego oddziału Państwowej Inspekcji Pracy. Podniósł w nim 23 zagadnienia, które, jego zdaniem, nie były w szkole realizowane właściwie bądź też realizowano je z jawnym naruszeniem prawa. Szkolny woźny wskazał m.in. na mobbing i dyskryminację w zatrudnieniu, nakaz wykonywania prac bez odpowiednich zabezpieczeń i uprawnień czy nieuzasadnione zmiany w funduszu płac.
[[reklama]]
Nowy dyrektor, nowe traktowanie
Robert S. pracę woźnego w Zespole Szkół Ekonomicznych rozpoczął 2. kwietnia 2002 roku. Niejako przejął ją po teściu, który również był tzw. złotą rączką w popularnym Ekonomie. - Z początku, jak był dyrektor Kuźmicz, to było bardzo dobrze – mężczyzna wspomina wydarzenia sprzed 10 lat. – Później, jak nastał pan Skórcz, z początku szło się dogadać. Był szacunek i za wykonaną pracę było zapłacone – woźny ma na myśli prace dodatkowe na terenie szkoły. Problemy w kontaktach z Markiem Skórczem miały się rozpocząć 6 lat temu. - Obiecywał na przykład, że za daną pracę zapłaci i nie płacił. Miała być premia za 3 miesiące, a była za 2. Już o 1 miesiąc było oszukane – pracownik z II stopniem niepełnosprawności wskazuje na aspekty ekonomiczne owych nieporozumień. - Jak chciałem godzinę wcześniej wyjechać np. do lekarza, to tę godzinę później odrobiłem. A nasz dyrektor udawał cwaniaka. Wiedział, że odrobiłem, a jeszcze wspominał, że jest nieodrobione – mieszkaniec Złotowa ma takich uwag wiele. Najbardziej jednak doskwierać miał mu brak szacunku. - Mój pracodawca do człowieka takiego jak ja czy sprzątaczka nie umie powiedzieć „dziękuję” – utrzymuje woźny zatrudniony w ZSE. Marek Skórcz stanowczo zaprzecza tym twierdzeniom. – Świadkowie mogą powiedzieć, że to nieprawda. Uważam, że ten Pan miał tu bardzo dobrze – dyrektor powyższe oskarżenia odrzuca w całości.

Praca bez uprawnień
Podobnie większości zarzutów podniesionych przez Roberta S. nie uznała Państwowa Inspekcja Pracy. Z pisma datowanego na 13. lutego tego roku wynika, że kontrolerzy za zasadne uznali skargi na: brak w komisji socjalnej pracownika obsługi, błędnie opisywany czas pracy (Robert S. jako osoba niepełnosprawna pracuje 1 h krócej), brak napojów dla pracownika w okresie letnim, a także źle określone ryzyko zawodowe. Najpoważniejszym zarzutem jest jednak praca woźnego na wysokościach bez stosownych uprawnień. - Jak przychodził śnieg, to szedłem z synem o 5 rano i odśnieżałem. Dyrektor powiedział: wejdzie Pan na dach i będzie Pan odśnieżał. Ja odpowiedziałem, że mogę, ale nie tam… - mężczyzna miał bronić się przed pracą na wysokości, którą miał wykonywać od 2010 roku. – Dachy zacząłem odśnieżać jak się ta hala zarwała w Katowicach - wspomina podwładny M. Skórcza. Dyrektor przyznaje, że prawo w tym zakresie zostało złamane. – Ten Pan miał pewne dokumenty, które wskazywały, że jest niepełnosprawny. Wychodziłem więc z założenia, że jeśli wyślę go na badania do pracy na wysokości, to on ich nie dostanie i straci pracę – mówi wprost pedagog. – Bo ja potrzebowałem kogoś, kto wejdzie na te 2-3 metry.

Mimo to, co zauważyła także inspekcja pracy, dyrektor nie zakupił sprzętu, który gwarantowałby podwładnemu bezpieczeństwo przy pracy na wysokości.

Co z tym mobbingiem?
O ile Marek Skórcz przyznał, że Robert S. wykonywał pracę bez wymaganych prawem zezwoleń, o tyle z oskarżeniem o mobbing nie może się już zgodzić. – Nigdy nie stosowałem mobbingu i wiele osób to potwierdza – przekonuje dyrektor. – Jest mi przykro, że taka sytuacja zaistniała, bo ja zawsze staram się bardziej ludziom pomagać niż szkodzić. Woźny jednak odwraca sytuację. - Dyrektor powiedział, że jak mogłem napisać, że dyskryminacja, mobbing pracowników. No jak nie, jak tak. Powiedziałem mu: Pan to widzi tak, a ja inaczej. Niech Pan spojrzy z innej strony jak to wygląda… - pracownik szkoły wspomina niedawną rozmowę z przełożonym i dodaje: - Odstawiano nas na boczny tor. Jak zebrania były, jakieś wyjazdy, to myśmy nigdy nie wiedzieli. Nie byliśmy równo traktowani – mężczyzna mówi o pracownikach obsługi Ekonoma.

Wypowiedzenie ze strachu o życie
23. grudnia Robert S. wypowiedział umowę o pracę z zachowaniem 3–miesięcznego okresu wypowiedzenia. - Wystraszyłem się o własne życie – twierdzi człowiek, który przez 10 lat wykonywał w szkole prace budowlane, kładł instalacje elektryczne i centralnego ogrzewania. - Miałem dość wykorzystywania. Chociaż nie mam tego wykształcenia, ale nie jestem głupi – dorzuca.

Strach, o którym mówi pracownik gospodarczy ZSE w Złotowie tylko pośrednio wynika z wykonywanych bez uprawnień zadań. Wpływ na niego ma także słaba psychika mężczyzny i jego myśli o odebraniu sobie życia. - Najpierw poszedłem do lekarza rodzinnego. Powiedziałem, że mam myśli samobójcze – złotowianin opisuje wydarzenia, które nastąpiły po rezygnacji z pracy. – Lekarz rodzinny dał mi skierowanie do psychiatry i od początku września się leczę. Praca mnie załamała. Robię to samo, ale kiedyś człowiek był szanowany – podkreśla jeszcze raz ojciec trójki dzieci. W Zespole Szkół Ekonomicznych Robert S. pracował będzie do końca marca. Później zarejestruje się w Powiatowym Urzędzie Pracy jako osoba bezrobotna. Jako że mężczyzna sam zrezygnował z pracy, zasiłek otrzyma po trzech miesiącach od rejestracji. Sam zainteresowany uważa jednak, że podjął słuszną decyzję. - Warto było. Moje życie i zdrowie jest ważniejsze. Postaram się dać sobie radę…

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości