- Kobieta robi test, ciąży nie ma jeszcze w macicy, a ona już idzie na L4 - mówi ginekolog Stanisław Gawroński. Coraz więcej pracujących pań ucieka na zwolnienia. W złotowskim pośredniaku z powodu ciąży do pracy nie chodzi siedem kobiet
Poród po pracy
Łucja Greczyło pracowała do dnia porodu. – Wróciłam z pracy około siedemnastej, zrobiłam obiad, a około dwudziestej pojechałam do szpitala rodzić – wspomina dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Złotowie. Dziś sama regularnie odbiera od pracownic zwolnienia z powodu ciąży, połogu. Obecnie na takich zwolnieniach przebywa siedem kobiet. Ich obowiązki przejęli inni, w tym pracownicy przeniesieni ze starostwa. W urzędzie pracuje ponad pięćdziesiąt osób.
Dyrektorka nie ma „pretensji” do pań, że idą na zwolnienia: - Okresów minionych nie można porównywać z obecnymi czasami. Dzisiaj obłożenie pracą jest inne, poza tym praca przy komputerze odbywa się w pozycji wymuszonej. [[reklama]] Czas wypoczynku
Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Pile wynika, że w pierwszej połowie tego roku z rejonu jego działania wpłynęło 3618 zwolnień lekarskich związanych z ciążą i połogiem. Pilski oddział nie prowadzi statystyk w rozbiciu na powiaty.
Doktor Stanisław Gawroński, powołując się na swą wieloletnią praktykę, twierdzi, że 90% kobiet będących w ciąży przebywa na zwolnieniach. - Kobieta robi test, ciąży nie ma jeszcze w macicy, a ona już idzie na L4 – twierdzi złotowski ginekolog.
Czy kobiety nadużywają prawa do zwolnienia? Łucja Greczyło: - W mojej ocenie jest grupa osób, która jest przewrażliwiona, a zwolnienie jest okazją do dłuższego wypoczynku.
Zwolnienie wystawia lekarz, ale nawet gdy podejrzewa on, że kobieta przesadza z okazywaniem dolegliwości ciążowych, to trudno jest mu sprawdzić, czy rzeczywiście źle się ona czuje. Wystawia więc zwolnienie. – Ja raz odmówiłem, kobieta poroniła i chciała podać mnie do prokuratury – St. Gawroński ma złe doświadczenia.
Zwolnienie na czas ciąży może dotyczyć maksymalnie 270 dni. Płaca kobiety powinna być równa średniej z ostatniego roku.
Pracodawca, który ma wątpliwości co do zasadności zwolnienia lekarskiego, może je podważyć i żądać od ZUS-u postawienia ciężarnej przed specjalną komisją. - W pilskim oddziale ZUS-u takie przypadki się zdarzały – przyznaje rzecznik zakładu, Małgorzata Jagiełka. [[nowa_strona]] Obligatoryjne zwolnienie
Pani Ula do pracy chodziła prawie do dnia porodu. W ciąży czuła się bardzo dobrze, ale to nie jedyny powód, dla którego nie poszła na zwolnienie. – Byłam krótko po zmianie pracy i nie chciałam od razu iść na chorobowe. Poza tym kto by chciał mieć łatkę tej, która zatrudniła się, by pójść na zwolnienie? – pyta młoda mama.
Takie postawy to jednak rzadkość. Zwłaszcza w firmach publicznych, choć odejście pracownicy na zwolnienie w np. szóstym tygodniu ciąży jest problemem dla każdego pracodawcy. [[reklama]]
Doktor Gawroński: - Rzadko zdarza się, by po zwolnienie przychodziły kobiety w zaawansowanej ciąży.
Problem szybkich ucieczek na zwolnienie rozwiązać mogłoby prawo. Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych „Lewiatan” proponuje, by ciężarne obligatoryjnie przez ostatnie dwa miesiące ciąży przebywały na zwolnieniach. - Skończyłoby się kombinowanie, naciąganie i namawianie lekarzy na fikcyjne zwolnienie. A pracodawcy mieliby jasną sytuację, można by wziąć kogoś na zastępstwo i zaplanować normalne funkcjonowanie zakładu – powiedział PAP Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan.
Decyzję z tej sprawie minister pracy uzależnia od spotkania z ginekologami.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze