W całym kraju trwają cięcia etatów w urzędach pracy, a za rok ma być jeszcze gorzej. Jak sytuacja wygląda w Złotowie?
Efektywność – to słowo od jakiegoś czasu brzmi jak mantra dla zatrudnionych w powiatowych urzędach pracy. Nie ma efektywności, nie ma pieniędzy na wynagrodzenia – mówią w Warszawie i zapowiadają, że od 2014 roku całość finansowania urzędniczych kadr będzie spoczywała na budżetach powiatów. Już teraz większość urzędów ogranicza zatrudnienie, a wielu starostów zastanawia się, skąd wziąć pieniądze na pensje dla pracowników „pośredniaków”. Dyrekcja Powiatowego Urzędu Pracy w Złotowie zapewnia, że pracownicy mają świadomość, że bez efektywności pieniądze na wynagrodzenia będą mniejsze.
Mieli zajmować się tylko aktywizacją
Finansowanie wynagrodzeń ze środków Funduszu Pracy ma skończyć się z 2013 rokiem – tak brzmi zapis ustawowy. Założenie było takie, że do tego czasu wyklaruje się sytuacja na rynku pracy, co miało oznaczać, że urzędy zajmą się przede wszystkim aktywizacją, a nie sprawami formalnymi, choćby takimi jak wydawanie zaświadczeń, że zarejestrowany podlega ubezpieczeniu zdrowotnemu, co oznacza, że ma dostęp do bezpłatnej opieki medycznej. – Niestety, tak się nie stało i obecnie ogromna część pracy, którą wykonują urzędnicy zatrudnieni w urzędach pracy to czasochłonne sprawy czysto administracyjne – mówi Łucja Greczyło, dyrektor PUP w Złotowie. – Wystarczy spojrzeć na korytarze naszego urzędu kiedy mamy do czynienia z różnego rodzaju infekcjami. Wtedy wszyscy chcą, abyśmy takie zaświadczenie wydali, aby lekarz ich przyjął – mówi.
Bez przerostu
Zdaniem Łucji Greczyło rząd pracuje nad zmianą ustawy o promocji zatrudnienia i wszystkie czynność administracyjne są do wyeliminowania. Kto miałby się tym zająć? Między innymi Zakład Usług Społecznych. Obecnie zmian jednak nie ma, finansowanie wynagrodzeń pochodzi z trzech źródeł: tzw. Funduszu Pracy, z budżetu powiatu oraz z projektów z Europejskiego Funduszu Społecznego, które realizuje dany urząd. – Jeśli na przykład w ubiegłym roku otrzymaliśmy projekty warte 9 milionów złotych, to 7 procent możemy przeznaczyć na wynagrodzenie. Możemy, co nie oznacza, że przekazuję – mówi Łucja Greczyło. – Tak staram się kierować pracą urzędu, aby nie było przerostu zatrudnienia ponad niezbędne minimum – zapewnia, dodając, że jest jeszcze kwestia wysokości wynagrodzenia: - Mam ogląd, jak sytuacja wygląda w innych urzędach i pod tym względem niczym się nie wyróżniamy, a w niektórych przypadkach jesteśmy pod tym względem daleko w tyle. Powiat na wynagrodzenia dla pracowników PUP przeznacza około 70 procent, reszta pochodzi ze środków zewnętrznych. Z Funduszu Pracy jest to kwota około 250 tysięcy złotych. W sumie na wynagrodzenia złotowskiego PUP w 2012 roku przeznaczono 1,5 mln złotych – łącznie ze środkami z Funduszu Pracy, środkami z budżetu i środkami przeznaczonymi w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.
Sprawdzani, rozliczani
Obecnie w PUP w Złotowie zatrudnionych jest 56 osób. – Ta liczba jest adekwatna do istniejących potrzeb. Wszystkie kwestie związane z zatrudnieniem doradców zawodowych, pośredników pracy są regulowane ustawowo – mówi Łucja Greczyło. Jej zdaniem zatrudnienie przekłada się na efektywność, która w 2011 roku była, zdaniem dyrektora złotowskiego PUP, na bardzo dobrym poziomie. – Pracownicy mają świadomość, że to od wyników zależy, czy będą mieli pracę. Przeglądam efekty poszczególnych osób, na bieżąco otrzymują informację, który pracodawca zatrudnił osobę bezrobotną bez ich pośrednictwa. Łatwo to sprawdzić, gdyż bezrobotny musi złożyć oświadczenie o podjęciu pracy. Stąd wiemy – wyjawia Ł. Greczyło.
Co trzeci urzędnik bez pracy?
Co na to wszystko Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej? Obcięcie dofinansowania z Funduszu Pracy ma sprawić, że zrestrukturyzowane zostaną przerośnięte działy administracyjno-ewidencyjne w urzędach, zajmujące się rejestracją bezrobotnych. Ministerstwo co prawda zapowiada, że pomoc z Funduszu Pracy zostanie utrzymana dla najbardziej efektywnych urzędów, ale porównując w skali kraju wydatki na ten cel w roku 2011 – 300 mln złotych z wydatkami w roku bieżącym – 120 mln złotych nietrudno domyślić się, że klamka raczej zapadła. Przedstawiciele Związku Powiatów Polskich mówią wprost, że do 2014 roku pracę w powiatowych urzędach pracy straci 30 procent zatrudnionych, albowiem powiaty nie znajdą w swoich budżetach pieniędzy na ewentualne wsparcie.
Mariusz Leszczyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze