Na minitarasie podpartym czterema metalowymi słupami rośnie krzew. Podobny do tych, które turlają się po prerii w westernach. Pod daszkiem, na czarnej folii, spoczywają betonowe kolumny. Może to pozostałości płotu otaczającego niegdyś nieruchomość?
Za balkonem bez barierek, na piętrze, szybami w zardzewiałych ramach świeci szklarnia. Nie ocieplona do końca, z plamami kleju na styropianie. Obok wejścia do tego niegdyś pewnie ciepłego pomieszczenia wisi dumnie talerz anteny satelitarnej. Tyle że od dawna nikt z niego nie korzysta.
Jakieś trzy lata temu pan R. zmarł, a jego żona podobno gdzieś się leczy
– mówi sąsiad z naprzeciwka. Dziś budynek jest zamknięty na cztery spusty, choć dostęp na teren posesji jest nieograniczony – wejścia nie strzeże ani płot, ani tym bardziej furtka. Każdy kto zechce może obejrzeć z boku i z przodu odpadające tynki i zarośnięte podwórze z kawałkiem samochodowej maski pośrodku.
Nic panu na ten temat nie powiem. Mi to nie przeszkadza
– twierdzi mieszkająca po lewej kobieta. Nie wszyscy jednak są tak wyrozumiali.
Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Złotowie jest bombardowany zgłoszeniami o złym stanie technicznym domu stojącego na jednym z osiedli Za Rzeką. Faktycznie z zewnątrz wygląda on źle, ale nikt nie wie, jak jest w środku.
Gdy żył jeszcze drugi z właścicieli nałożyliśmy na nich obowiązek przedstawienia ekspertyzy tego obiektu, ponieważ były tam pewne nieprawidłowości. Nie udało się nam jednak wyegzekwować tej ekspertyzy
– informuje inspektor Ewa Radeberg.
Zdaniem nadzoru budynek nie jest w tak złym stanie technicznym, by zagrażał bezpieczeństwu innych osób. Dlatego nie wydali nakazu jego zburzenia.

Wygląd nieruchomości mówi sam za siebie
Dwa tygodnie temu jednak oglądali go wspólnie z burmistrzem Złotowa Adamem Pulitem i strażnikiem miejskim.
Zrobiliśmy zdjęcia, opisaliśmy je i wysłaliśmy do szpitala do opiekunki właścicielki
– podaje komendant straży Ryszard Macanko. Miasto ma spróbować ogrodzić nieruchomość, by nie było do niej dostępu z drogi publicznej.
Wydaje się, że nie ma w tej sytuacji nic prostszego niż wydanie przez nadzór budowlany decyzji zobowiązującej do remontu i zabezpieczenia budynku, ale to mylne wrażenie.
Postępowanie prowadzimy od dawna, ale niewiele możemy zrobić dopóki nie zostaną wyjaśnione kwestie własnościowe
– mówi E. Radeberg, która w ubiegłym roku złożyła w sądzie wniosek o ustanowienie kuratora spadku. Sprawa ta nadal jest niewyjaśniona.
Obojętnie, czy wydamy decyzję o obowiązku remontu, czy rozbiórki, musimy mieć na kogo ten obowiązek nałożyć
– mówi wprost inspektor.
Z najnowszych informacji pozyskanych przez Straż Miejską w Złotowie wynika, że pani R. zamierza swój dom sprzedać. Kiedy to jednak nastąpi – nie wiadomo.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ale pustak z ciebie wiesz nie wiele o tej rodzinie.
Zadzwonie jutro do pana i dam numer do wlascicielki do szpitala w ktorym sie znajduje
Ten dom stal pierwszy na Kwiatowej wybudowany przez matke wlasciciela bogatych ludzi mieli duze ogrodnictwo niestety wlasciciel zmarl a jego zona juz trzy lata w szpitalu niedlugo wroci nie bede pisac dlaczego w szpitalu bo to nie wazne ale niestety taka jest prawda dzieci sie zrzekly i maja matke gdzies nawet w szpitalu nie odwiedzaja chodzilam tam i wiem ich meble to byly ze Swarzedza ja takie w gazetach widzialam niestety los chcial inaczej i nikomu tego nie zycze
I taka prawda sąsiadom ten dom nie przeszkadza . Jest właściciel To jest teren prywatny , i nikogo nie powinno to obchodzić co kto robi z swoją własnością !!!
Jakoś sąsiadom nie przeszkadzalo jak robili sobie śmietnik z czyjegos podwórka!
Rozwiązanie ze Swarzędza: http://swarzedzki.pl/index.php/item/1808-miasto-wysprzata-prywatna-dzialke Mam nadzieję, że burmistrz dotrze do tego artykułu i postąpi podobnie ;)
ile chca za ta nieruchomosc to ja kupie i postawie sobie swoj domek na tej dzialce ktos wie gdzie mozna zaczerpnac informacji moj nr 589 746 338 Marcin
Z dużych liter piszesz- detektywa, centrum miasta itp. Boże widzisz i nie grzmisz. A kontekst ostatniego zdania.... hahaha. Poza tym to nie centrum cieloku. Może tak warto poczytać trochę książek i do edukować się niż czytać tak denne artykuły. Co do samego artykułu- Panie Opłatek co to za wypociny napisane ręka gimbusa: Na minitarasie podpartym czterema metalowymi słupami rośnie krzew. Podobny do tych, które turlają się po prerii w westernach. Żeby w życiu pan się czasem nie poturlał pisząc następna szmirę.
Widziałem Cie ostatnio w mieście. Wyglądasz jak straszydło. Zgodnie z Twoja logika - won z miasta!!!
Gdyby p.Radeberg wynajęła Detektywa to za tydzień wszystko by wiedziała. Nie może takie straszydło istnieć w Centrum Miasta bo za Rzeką to też jeszcze Centrum.Jesli nie jest to centrum to wynajem mieszkań,za pół ceny !!!
Odczepić się!!To ich życie i i dom,chyba że ta wrzawa jest sowodowNa tym że jakis bełt developer chce kupić za grosze teren i postawi tam wieżowiec z windami
nadzór budowlany w złotowie to jeden wielki przekręt jednemu nakazują a drugi nie musi robić nic zależy to od znajomości coś na ten temat wiem z własnego doświadczenia powinni ich zbużyć i byłoby w powiecie spokojnie .W polsce jest się tylko administratorem niby swej ziemi a rzeczywiście nie można zrobić nic bez zgody urzędasów to kraj i prawo które nie powinno istnieć
Zgadzam się!
A co Wam do tego? Wasze??? Nie właźcie na nie swój teren to Wam cegła na głowę nie spadnie. Chodnika pod nim nie widzę, ani ulicy, jest podwórko więc przypadkowemu przechodniowi krzywda się nie stanie. Miasto powinno ogrodzić, żeby jakieś dziecko z ciekawości się tam nie plątało. To jest cudza własność! Już widzę jak jakąś babinkę w szpitalu stać na ekspertyzy, remonty itp. Sąsiedzi pewnie już łapska zacierają, żeby dom zburzyć i za grosze odkupić teren.
Ale pustak z ciebie wiesz nie wiele o tej rodzinie.
Zadzwonie jutro do pana i dam numer do wlascicielki do szpitala w ktorym sie znajduje
Ten dom stal pierwszy na Kwiatowej wybudowany przez matke wlasciciela bogatych ludzi mieli duze ogrodnictwo niestety wlasciciel zmarl a jego zona juz trzy lata w szpitalu niedlugo wroci nie bede pisac dlaczego w szpitalu bo to nie wazne ale niestety taka jest prawda dzieci sie zrzekly i maja matke gdzies nawet w szpitalu nie odwiedzaja chodzilam tam i wiem ich meble to byly ze Swarzedza ja takie w gazetach widzialam niestety los chcial inaczej i nikomu tego nie zycze