Łamiące się głosy, szloch, kwiaty, wyrazy sympatii. Parafianie pożegnali ks. Radka
Informacja, że wikariusz Radek (rzadko kto w parafii używał imienia Radosław, co świadczy o sympatii, jaką się cieszył) odchodzi z parafii, była ogromnym zaskoczeniem, a jednocześnie smutną wiadomością. Na każdej z niedzielnych mszy zarówno w Okonku jak i kościołach parafialnych w Łomczewie, Podgajach i Brokęcinie żegnano wikariusza z żalem. Najbardziej uroczyste pożegnanie odbyło się w Okonku na mszy o godzinie 11.00.
Już przed mszą w odpowiedni nastrój wprowadziła wiernych piosenka Michała Bajora, ulubionego piosenkarza ks. Radka. Nastrój ten pogłębił utwór Barka, grany ma trąbce przez 11-letniego Wojtka Niezgódkę z Brokęcina. Ze stosownym repertuarem wystąpił również chór Sonata.
Mszę koncelebrowaną odprawiali ks. proboszcz Jan Rataj, proboszcz parafii w Lotyniu ks. Leszek Kuśmierzak i ks. wikariusz Radosław Winiecki.
To że ksiądz Jan Rataj łatwo się wzrusza, wiedzą wszyscy parafianie. Słowa pożegnania kierowane pod adresem ks. Radka proboszcz musiał kilkakrotnie przerywać – wzruszenie nie pozwalało mu mówić. Podkreślił, że z dniem pierwszego sierpnia odszedł na emeryturę, ale postanowił dalej pełnić funkcję proboszcza w Okonku z nadzieją, że ksiądz Radek będzie dalej wikarym. Decyzją władz diecezji stało się jednak inaczej – wikariusz odchodzi z parafii po 2,5 roku pasterzowania. Proboszcz wielokrotnie podkreślał, że na księdza Radka zawsze mógł liczyć.
– Jest niezwykle skromnym księdzem, całkowicie oddanym innym. To on widział we mnie przede wszystkim człowieka – zakończył, bo szloch nie pozwolił mu dalej mówić.
Wzruszenie udzieliło się większości parafian, nikt nawet nie próbował ukrywać łez.

Wzruszenie udzieliło się większości parafian, nikt nawet nie próbował ukrywać łez
Ksiądz Radek w swojej pożegnalnej mowie zaznaczył, że czuł się w Okonku, na plebani, jak u siebie w domu.
– Ksiądz proboszcz był dla mnie jednocześnie matką i ojcem. Często prowadziliśmy długie rozmowy. Do domu zawsze się wraca, więc zawsze będę wracał pamięcią do czasów tu przeżytych. Obiecuję, że ilekroć się da, będę tu zajeżdżał – mówił, łamiącym się głosem.
Kwiatami żegnali go ministranci, chór Sonata, wolontariusze Caritas ze Szkoły Podstawowej w Okonku, liczni parafianie.
Wszyscy podkreślali, że rozstają się z księdzem Radkiem z żalem. I nie było w tym żadnej przesady.
Ryszard Mikietyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!