Reklama

Czy radny Gajewski został pomówiony? Rozstrzygnie sąd

09/03/2018 10:30
Twierdzi, że tak i pozywa do sądu Jolantę Klóskę, a jako świadek przesłuchany będzie także wójt gminy Złotów

Zdawało się już, że konflikt w Stawnicy przycichł. Wniosek o podział wsi został odrzucony przez radnych, a że w międzyczasie nie zwoływano zebrania wiejskiego, to i okazji do dalszych swarów nie było. To jednak tylko pozory. Mimo nawoływań ze strony radnych i wójta, a także deklaracji zwaśnionych stron, nie doszło nawet do próby mediacji. Można wręcz powiedzieć, że spór wszedł w nową fazę. Za sprawą Jana Gajewskiego przeniósł się na salę sądową.

Poniżony radny

W pierwszej kolejności radny skierował swoje kroki na policję, ale sprawiedliwości w sprawie, którą zgłasza, może dochodzić przed sądem sam z tzw. oskarżenia prywatnego.

Reklama

Oskarżam panią Jolantę Klóskę (…), że w dniu 5 września, będąc radnym gminy Złotów, podczas zebrania wiejskiego zostałem pomówiony przez protokolantkę tego zebrania, Jolantę Klóskę, w ten sposób, iż...


Czytasz artykuł premium. Pozostało jeszcze 86% tekstu
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu [[pay]]

zapisała w protokole zebrania, że to ja zadecydowałem o miejscu zamontowania urządzeń do uprawiania sportu i tym samym złamałem prawo miejscowe, gdy tymczasem była to decyzja sołtysa, a ja tylko prosiłem o zmianę lokalizacji, co poniżyło mnie w opinii publicznej

– Jan Gajewski odczytywał na rozprawie akt oskarżenia. Przypomnijmy, że chodzi o sytuację z ubiegłego roku, kiedy to urządzenia siłowni zewnętrznej zostały zamontowane nie na placu koło kaplicy, jak to pierwotnie ustalono na zebraniu wiejskim, lecz przy boisku. Czyn zarzucany przez obecnego radnego byłej radnej został opisany w art. 212 kodeksu karnego i jest zagrożony grzywną lub karą ograniczenia wolności. Na początku rozprawy, która odbyła się 19 lutego sędzia zapytał strony, czy nie wyrażają woli pojednania.

Reklama

Ja jestem otwarty cały czas, tylko nie widzę dobrej woli ze strony pani

– stwierdził radny, który jako zadośćuczynienia domaga się zamieszczenia przez oskarżoną na łamach naszej gazety przeprosin. Ta jednak uważa, że nie ma za co przepraszać, więc ostateczną decyzję podejmie sędzia Jerzy Hławiczka.

Sedno sprawy

Jako pierwsza przesłuchana została Jolanta Klóska. Zaznaczyła, że w protokole zapisywała jedynie to, co działo się na zebraniu, a mieszkańcy wtedy mieli rzeczywiście uważać, że doszło do złamania prawa. 

Reklama

Z tego co mi wiadomo, pan radny zgłosił się do sołtysa i nie wiem, który z nich zadecydował, że te urządzenia postawiono gdzie indziej

– opowiadała o tym, jak doszło do sytuacji ze zmianą miejsca. Podkreślała przy tym, że według niej ani sołtys, ani radny nie mieli prawa o tym zadecydować. Bezsprzecznym jest, że taki pomysł zgłosił sołtysowi, na wniosek młodzieży, Jan Gajewski, zaś Eugeniusz Klóska wyraził na to zgodę. Natomiast informację o tym, gdzie należy zainstalować urządzenia pracownikowi urzędu gminy przekazał już radny, co zresztą także na rozprawie potwierdził.

Reklama

Czyli to pan zadecydował jednak?

– pytał wobec tego sędzia. 

Zdecydował sołtys, bo on jest gospodarzem. Ja przekazałem informację

– radny twierdzi ponadto, że nie wiedział o wcześniejszych ustaleniach co do miejsca, gdzie siłownia miała stanąć.

Ale gdyby pan nie wiedział, że inne miejsce było wyznaczone, to nie byłoby tematu przestawiania gdzie indziej, nie?

– słusznie zauważył Jerzy Hławiczka. Jan Gajewski stwierdził jednak, że uznał, iż skoro młodzież wskazała mu to miejsce, to widocznie tak było ustalone. Sam na zebraniu, na którym podejmowano taką decyzję, nie był. Wracając natomiast do zebrania z 5 września ubiegłego roku, to radny uważa, iż nie było tak, żeby wszyscy mieszkańcy mieli do niego pretensje. Sędzia próbujący dociec prawdy pytał jednak, dlaczego i za co, skoro w mniemaniu Jana Gajewskiego to sołtys podjął decyzję, radny przepraszał wtedy mieszkańców. Z udzielonej odpowiedzi wynikało, że uznał, iż na powstałe zamieszanie trzeba jakoś zareagować, a że nie uczynił tego sołtys, który powinien przeprosić w pierwszej kolejności, więc on zwrócił się do stawniczan. Ważną dla sędziego kwestią, stanowiącą zresztą przesłankę przestępstwa opisanego w kodeksie, było także to, w jaki sposób treść protokołu wpłynęła na utratę zaufania wobec radnego. Według oskarżającego objawiło się to m.in. w komentarzach zamieszczanych w internecie, m.in. pod artykułami opisującymi sprawę. W kwestii rzekomo obraźliwych komentarzy zresztą także zwrócił się do policji. Dodatkowym utrudnieniem dla Jerzego Hławiczki była wielowątkowość konfliktu pomiędzy stronami. Spraw, które różnią dwoje adwersarzy jest bowiem wiele i nie raz sam sędzia miał problemy z ustaleniem, do których wydarzeń nawiązują. Przypominał więc, aby trzymać się sedna sprawy.

Reklama

Milczenie sołtysa

Jolanta Klóska i Jan Gajewski byli pierwszymi osobami, które złożyły zeznania i zostały przesłuchane w sądzie. Na tym jednak się nie skończy, gdyż w dalszej kolejności powołani mają być świadkowie, wśród których, oprócz stawniczan obecnych tamtego dnia na zebraniu, będzie również wójt Piotr Lach, który także w nim uczestniczył. Niewykluczone jednak, że sędzia odstąpi od przesłuchania części z nich, gdyż, jak wskazała Jolanta Klóska, mieszkańcy wsi byli już w tej sprawie przesłuchiwani przez policję po zawiadomieniu przez Jana Gajewskiego. Była radna wnioskowała, aby akta z tych czynności włączyć do materiału dowodowego. Na liście świadków znalazł się także sołtys Eugeniusz Klóska, który został nawet wezwany na pierwszą rozprawę. W sądzie wprawdzie się stawił, ale ze względu na pokrewieństwo z oskarżoną, która jest jego bratową, skorzystał z prawa do odmowy składania zeznań, choć wydawać by się mogło, że jest nie tylko osobą, która w sprawie mogłaby wiele powiedzieć, ale wręcz powinna zabrać głos. Sołtys jednak podobną taktykę zastosował podczas sporu o podział wsi, kiedy to na spotkaniu z radą gminy również wolał milczeć.

Kiedy to się skończy?

Konflikt dzielący mieszkańców Stawnicy i żenujący wielu obserwatorów oraz osoby w to wciągnięte trwa więc dalej i trudno dostrzec szansę na jego zakończenie. Sędzia orzeknie w jednej sprawie, ale przyczyn podziału wsi jest wiele i zdaje się, że wcale nie o konkretne sprawy tu chodzi, lecz o trudności w pogodzeniu ambicji poszczególnych działaczy, którzy, zamiast łączyć siły, wybudowali trudny do zburzenia mur nienawiści. Biorąc pod uwagę, że nadchodzą wybory samorządowe, można się spodziewać, że spór będzie wręcz coraz gorętszy. Być może właśnie po to potrzebny jest sąd, aby zamiast w emocjach przekrzykiwać się i oskarżać na zebraniach, spokojnie odpowiadać na pytania sędziego, który ostatecznie zadecyduje, kto ma rację. Jednak czy wymiar sprawiedliwości nie ma ważniejszych spraw do rozstrzygania?

Reklama

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Jola - niezalogowany 2018-03-10 14:18:23

    Czy pan Gajewski chce mi robić darmową reklamę -nie dziękuje na dzień dzisiejszy nie zamierzam startować w wyborach do samorządu.A rzeczywiście na rozprawie zostałam uniewinniona, a oskarżyciel został obciążony kosztami postępowania. Jednak wyrok jest jeszcze nie prawomocny.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    rolnik - niezalogowany 2018-03-10 13:37:11

    Ludzie w Stawnicy go nie chca , moze by sie tak przeprowadzil gdzies , jest chetna wioska ktora go przygarnie ? jego zycie to manipulacja , buta i arogancja .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gosia - niezalogowany 2018-03-10 13:33:45

    ten pan ...pozal sie Boze radny ! lepiej by kase na Szkole w Stawnicy pzeznaczyl a nie wszystkich wloczyl po Sadach !

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości