W roku szkolnym 2014/2015 Zespół Szkół Ekonomicznych w Złotowie pokonał ponad dwieście szkół z terenu Wielkopolski. Od 17 czerwca 2015 roku popularny „Ekonom” nosi tytuł najbardziej usportowionej szkoły w województwie. Na ten sukces uczniowie szkoły oraz ich nauczyciele zapracowali, biorąc udział w kilkudziesięciu imprezach sportowych rozgrywanych w dwudziestu pięciu dyscyplinach – od pływania, przez gry zespołowe, po szachy. Szkołę reprezentowała regularnie blisko setka uczniów. Ich opiekunami byli Anna Przybylska, Stanisław Herman, Marcin Łyjak i Jarosław Białkowski. Teraz wuefiści powiedzieli „dość”. Kolejnego sukcesu nie będzie.
Może nauczyciele wychowana fizycznego są już zmęczeni taką ilością wyjazdów przez tyle lat
Reklama
– dyrektor szkoły Marek Skórcz mówi o zaangażowaniu sięgającym roku 2008. A wuefiści mówią wprost, że to wszystko przechodzi bez echa. Nikt się tym nie interesuje, nikomu na tym nie zależy Powiatu więc reprezentować nie będą.
Po zdobyciu tytułu najbardziej usportowionej szkoły nauczyciele poczuli się jak w raju, bo to jest szczyt. We współzawodnictwie sportowym szkół ponadgimnazjalnych nie można zdobyć nic więcej. Nie ma takiej rywalizacji na szczeblu krajowym. Wuefiści liczyli, że ten sukces nie przejdzie bez echa. Kubeł zimnej wody otrzymali podczas Dnia Edukacji Narodowej. Po pierwsze: dyrektor zawsze typuje do nagrody starosty swoich najlepszych nauczycieli. Żaden z wuefistów nie został wytypowany i to miał być dla nich pierwszy sygnał, że coś jest nie tak. Po drugie:[[pay]] starostwo zaprosiło ich na sesję i wręczyło talony na 250 złotych. Czy to dużo za kilka lat pracy i sukces jedyny w swoim rodzaju?
Panowie nie kryją więc rozgoryczenia. Skoro wcześniej za niższe miejsce dostali od powiatu po 800 zł, to mieli prawo liczyć na podobne wyróżnienie za wygraną. Zwłaszcza, że, jak podkreślają, pracowali z młodzieżą na ten sukces społecznie. Mówią o czasie spędzonym poza domem, powrotach w godzinach nocnych, a czasem także konieczności rozwożenia uczniów do domów, bo np. w sobotę wieczorem autobusy już nie kursowały. I to nie był jeden rok, ale kilka lat solidnego zaangażowania. Wuefiści z „Ekonoma” żyli tym współzawodnictwem, sprawdzali wyniki, miejsca w tabeli...
Dyrektor Marek Skórcz docenia zaangażowanie podwładnych i na każdym kroku podkreśla, jak dobrych ma wuefistów, ale uważa, że nie pieniądze są najważniejsze.
W naszej szkole bardzo dużo się dzieje i moja pula nagród rozdzielana jest między wielu zaangażowanych nauczycieli. Oczywiście doceniam pracę nauczycieli wychowania fizycznego poprzez wyższe nagrody finansowe oraz ich zgłaszanie do nagród wyższego stopnia np. Krzyża Zasługi, Medalu Komisji Edukacji Narodowej oraz nagrody Starosty Złotowskiego. Uważam, że one są ważniejsze niż te finansowe. Ich ranga jest wysoka i mają prestiżowy charakter
– twierdzi. A co do nagród przyznanych przez organ prowadzący?
Wnioskowałem o zaproszenie nauczycieli na posiedzenie rady i ewentualne nagrody, ale nie miałem wpływu na decyzje organu prowadzącego. Wiem, że nauczycielom oficjalnie podziękowano za sukces podczas sesji Rady Powiatu Złotowskiego.
Problem z rywalizacją na najwyższym poziomie jest też taki, że aby zdobywać punkty w klasyfikacji szkół trzeba jeździć po całej Wielkopolsce. Najpierw wygrać zawody w powiecie, potem błysnąć w rejonie, a następnie na szczeblu wojewódzkim. Nie dość, że to kosztuje (około 30 tys. zł w minionym roku szkolnym), to jeszcze utrudnia uczniom naukę. Zwłaszcza tym reprezentującym szkołę w kilku dyscyplinach.
Nauczyciele czasami zgłaszali mi, że kogoś nie było na sprawdzianie, a ma zaległości. To jest argument, bo nam przede wszystkim zależy na tym, by uczeń zdobył kwalifikacje zawodowe, skończył szkołę i zdał maturę. Sport w szkole jest ważny, ale nie priorytetowy. W końcu wymagania egzaminacyjne są dla wszystkich takie same
– mówi Marek Skórcz. Tyle że wuefiści tłumaczą, że skoro powiedziało się „a”, to trzeba powiedzieć „b”. Paradoksem nazywają sytuację, w której w końcówce rozgrywek, gdy walczyli o każdy punkt, w pokoju nauczycielskim pojawiła się lista osób, które nie mogły jechać na zawody. Z podpisem dyrektora.
Czy w tym roku, bez wspomnianych wyjazdów, uczniowie będą się uczyć lepiej? Wuefiści mają wątpliwości. Ich przełożony twierdzi, że tak. Zdradza przy tym, że ma nadzieję, że ten rok szkolny jest eksperymentalny.
Jestem za tym, by młodzież wyjeżdżała na zawody sportowe, bo w szkole muszą być różne wydarzenia. Może wybierzemy kilka dyscyplin, w których młodzież jest lepsza, tak jak to robi większość szkół i wrócimy do tej rywalizacji.
Problem tylko w tym, że wuefiści są innego zdania. Zapewniają, że do wspomnianych zajęć nie wrócą, bo zostali z nich skutecznie wyleczeni. Co ciekawe, dyrektor do zmiany zdania zmusić ich nie może. Widać to jak na dłoni: w tym roku szkolnym w zawodach SZS uczniowie „Ekonoma” startowali sporadycznie, na samym początku. Po październiku na polu bitwy zostały „Ogólniak” i Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Złotowie.
Jedna i druga będzie reprezentować powiat. Jest to dla nich szansa. Zobaczymy, jakie wyniki osiągną
– mówi dyplomatycznie M. Skórcz. Po chwili przyznaje jednak, że szkoła na wycofaniu się z rywalizacji traci. Choćby wizerunkowo.
Nie będziemy mogli się tak bardzo promować w zakresie tegorocznych osiągnięć sportowych
– dyrektor przypomina o banerze wiszącym na murze szkoły: Najbardziej usportowiona szkoła w Wielkopolsce.
O tym, że ten sukces powtórzony raczej nie zostanie świadczą przemyślenia wuefistów. Usiedli oni na początku roku i zastanowili się, dla kogo to robili. Dla siebie? Nie, bo mogą kończyć pracę o 14:00 i mieć spokój, bez problemów, wyjazdów i tak dalej. Dla uczniów? Tak średnio. Na siatkówkę czy koszykówkę jechali chętnie, ale na sztafetę czy biegi na orientację trzeba już było ich mocno namawiać. A do tego inni nauczyciele robili im z tego tytułu problemy. Dla starostwa? Jeżeli tak ich docenili, to chyba też nie.
W zamian rywalizacji na szczeblu powiatu, rejonu i województwa wuefiści zaproponowali uczniom turnieje wewnętrzne na najbardziej usportowioną klasę. To nie to samo, ale społeczność szkolna tłumaczy sobie, że jest to sport bardziej powszechny. Taki dla wszystkich. [[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Cóż jedynie 3. miejsce w streetballu dziewcząt, reszta to zwykle jedynie pilna obecność na zawodach. Nabijanie punktów.
Sława się marzy a nie sukcesy podopiecznych. Choć rozumiem, że doceniony pracownik to dobry pracownik.
Dla siebie to oni też biegają i grają (dla siebie raz jeszcze powtarzam). W końcu musimy sobie uświadomi , że ci nauczyciele to nie trenerzy ale nauczyciele - zwykli nauczyciele. Mają wykrzesać choć odrobię chęci w uczniach do uprawiania kultury fizycznej aby po szkole (już będąc dorosłymi) sami dla siebie właśnie pobieli na promenadzie i zagrali z własnym dzieckiem w siatę albo kosza na wakacjach u cioci Marysi. Nie siedzieli w zapierdziałych dresach przed telewizorem ale zdzwonili się z kolegami i pograli godzinę w tygodniu na orliku. Popieram Was ludziska w 100 procentach zajmijcie się wychowanie fizycznym swych uczniów na sport kwalifikowany jest miejsce w klubach nie w szkołach. WF to zabawa i tylko zabawa
Spotykam wielu biegających ludzi na promenadzie. Nikt się nimi nie interesuje. Nikt ich nie docenia Oni biegają dla własnej satysfakcji! Spotykam wielu grających w tenisa na Sparcie. Nikt się nimi nie interesuje. Nikt ich nie docenia. Oni grają dla własnej satysfakcji! Chyba czegoś nauczycielom "ekonoma" zabrakło lub się po prostu "wypalili".
He, he. Oprócz Łyjaka, reszta jest wręcz anonimowa, poza swoją szkołą. Faktycznie wybitni trenerzy. Dać młodym szansę.
Cóż jedynie 3. miejsce w streetballu dziewcząt, reszta to zwykle jedynie pilna obecność na zawodach. Nabijanie punktów.
Sława się marzy a nie sukcesy podopiecznych. Choć rozumiem, że doceniony pracownik to dobry pracownik.
Dla siebie to oni też biegają i grają (dla siebie raz jeszcze powtarzam). W końcu musimy sobie uświadomi , że ci nauczyciele to nie trenerzy ale nauczyciele - zwykli nauczyciele. Mają wykrzesać choć odrobię chęci w uczniach do uprawiania kultury fizycznej aby po szkole (już będąc dorosłymi) sami dla siebie właśnie pobieli na promenadzie i zagrali z własnym dzieckiem w siatę albo kosza na wakacjach u cioci Marysi. Nie siedzieli w zapierdziałych dresach przed telewizorem ale zdzwonili się z kolegami i pograli godzinę w tygodniu na orliku. Popieram Was ludziska w 100 procentach zajmijcie się wychowanie fizycznym swych uczniów na sport kwalifikowany jest miejsce w klubach nie w szkołach. WF to zabawa i tylko zabawa