Reklama

Czyje na wierzchu?

04/11/2011 09:44
Scenki jak z obrad naszego parlamentu: prośby o kolejne przerwy, konsultacje, narady, obstawanie przy swoim. Na końcu jednak zdrowy rozsądek zwyciężył. Za nieobecność dziecka w przedszkolu rodzice nie będą musieli płacić

Z pewnością wniosek burmistrza o odrzucenie projektu uchwały, która przeszła tydzień wcześniej przez wszystkie komisje była zaskoczeniem. Piotr Wojtiuk oświadczył, że uchwałę autorstwa radnego Michała Ludwisiaka konsultował z prawnikami i istnieje duże prawdopodobieństwo, że zostanie ona odrzucona przez wojewodę. Burmistrz tłumaczył, że gdyby jednak uchwała przeszła, to do czasu ukazania się w Dzienniku Urzędowym (mogło to potrwać nawet trzy miesiące) nie można by pobierać opłat za przedszkole.

Zaproponował natomiast przyjęcie aneksu do umowy, jaką do tej pory zawierają rodzice w dyrekcją przedszkola. To w tym aneksie znalazłby się punkt mówiący o możliwości potrącania za czas nieobecności dziecka w przedszkolu. Zdaniem Piotra Wojtiuka aneks pozwoliłby na potrącanie już od listopada, natomiast projekt uchwały radnego Ludwisiaka, nawet gdyby został pozytywnie przyjęty przez biuro legislacyjne wojewody, mógłby wejść w życie dopiero za kilka miesięcy.
[[reklama]]
Radny Ludwisiak stwierdził, że nie zgadza się argumentacją burmistrza, swój projekt uznał za zgodny z prawem, konsultował go z prawnikiem zatrudnionym w gminie, jest nawet na nim jego podpis i pieczątka. – Tydzień temu na komisjach nie przedstawił pan takiego stanowiska jak dzisiaj – dziwił się radny.

Burmistrz tłumaczył, że właśnie wtedy o tym mówił, ale nie zostało to przyjęte do wiadomości. – Byłem kilka dni temu z panią sekretarz Renatą Szewczyk na szkoleniu, na którym tłumaczono nam, aby w projektach uchwał nie wdawać się w szczegóły, takie sprawy powinny regulować umowy cywilno–prawne czy aneksy do nich. Ta dyskusja mogłaby odbyć się wcześniej, to pan domagał się, żeby na komisjach podjąć tę uchwałę – oświadczył.

Sam nie mogę podjąć decyzji

Przewodniczący rady Jan Przybylski, aby zapobiec dalszej zbędnej dyskusji zaproponował Michałowi Ludwisiakowi wycofanie uchwały z porządku obrad. Jednocześnie przyznał, że to właśnie z jego inicjatywy i radnych, którzy się pod projektem podpisali, jest możliwe wprowadzenie aneksu do umowy. Przewodniczącego poparła radna Agnieszka Kazberuk.
Michał Ludwisiak poprosił w takim razie o przerwę, bowiem bez konsultacji z pozostałymi sygnatariuszami projektu uchwały nie może podjąć decyzji. Razem z nim z sali wyszli Joanna Harbuzińska–Turek, Anna Ośka, Michał Kruszyński, Jacek Witkowski i Michał Szlenkier.

Kuluarowe rozmowy nic nie dały, bowiem postanowiono nie wycofywać uchwały. Jednocześnie radny Ludwisiak podziękował za zainteresowanie, jakie problemem wykazał burmistrz.
- To w takim razie gdzieś ten cel, o który walczyliście, zaginął w toku tej dyskusji – stwierdził Piotr Wojtiuk. – Wasza uchwała może, jeśli nie zostanie odrzucona przez wojewodę, wejść w życie za kilka miesięcy, natomiast aneks do umowy za kilka dni. Gdzie w tym wszystkim jest rzekomo dobro rodziców? Jeśli przyjmiemy uchwałę, to aneks nie może wejść od teraz w życie – argumentował burmistrz.

Radna Joanna Harbuzińska–Turek pytała, czy aneks nie może obowiązywać do czasu potwierdzenia legalności uchwały przez wojewodę. Z wyjaśnień burmistrza wynikało, że jednak nie może. – Sądzę, że wam teraz chodzi tylko o to, czyje będzie na wierzchu. Przecież oddaję wam sprawiedliwość, że to dzięki waszej inicjatywie powstał aneks, który jest korzystny dla rodziców. I bardzo dobrze, że takie projekty powstają. Nie rozumiem tylko waszego uporu, skoro przedstawiłem alternatywne, korzystniejsze rozwiązanie – tłumaczył.

Za hart ducha i odwagę

Michał Ludwisiak ponownie poprosił o chwilę przerwy, na co Jan Przybylski, mimo pomruków niezadowolenia na sali, przystał. Ponowne konsultacje, jak się okazało, były owocne - radny oświadczył, że wycofuje swój projekt, dodając, iż ma nadzieję, że aneks wejdzie w życie 1 listopada. Jednocześnie zaproponował, aby na sesje rady miejskiej zapraszać radcę prawnego, co na pewno pozwoliłby uniknąć wielu problemów. Decyzja szóstki radnych została przyjęta oklaskami obecnych na sali.

- Dziękuję za rozsądek - przyznał z zadowoleniem Piotr Wojtiuk. Zatem od 1 listopada rodzice, których dzieci z uzasadnionych powodów będą nieobecne w przedszkolu, mogą liczyć na mniejsze opłaty.
Po przyjęciu przez radnych uchwał m.in. w sprawie opłaty za posiadanie psów (36 zł za psa), zmian w budżecie, podatków od nieruchomości oraz sprawozdania z działalności Miejsko–Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, radny Michał Kruszyński zapytał Piotra Wojtiuka, jak to się stało, że nagrodę burmistrza z okazji Dnia Edukacji Narodowej dostał dyrektor szkoły, który pozwany przez jednego z nauczycieli, przegrał dwie sprawy w sądzie i naraził gminę na spore straty finansowe. - Tak, dałem nagrodę „za hart ducha i odwagę w boju” – przyznał burmistrz. – Ale czy to było z pana kieszeni? – dopytywał radny. – Nie muszę się tłumaczyć – skwitował pytanie Piotr Wojtiuk.

Z kolei radny Jacek Witkowski wrócił do opisywanej przez nas sprawy automatów do sprzedaży słodyczy i napojów w szkole podstawowej w Jastrowiu. Przytaczał przykłady napisów na niektórych słodyczach, na których były zastrzeżenia, że należy spożywać w obecności osób starszych. Zastępca burmistrza Jerzy Klimczak tłumaczył, że w tej sprawie rozmawiał z dyrektorem szkoły, który obiecał spotkać się z rodzicami. – Niech rodzice ustalą, co ma być w tych automatach, a jeśli będzie taka wola, to dyrektor nie upiera się przy trzymaniu tych urządzeń w szkole – oświadczył na zakończenie.

Ryszard Mikietyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości