Scenki jak z obrad naszego parlamentu: prośby o kolejne przerwy, konsultacje, narady, obstawanie przy swoim. Na końcu jednak zdrowy rozsądek zwyciężył. Za nieobecność dziecka w przedszkolu rodzice nie będą musieli płacić
Z pewnością wniosek burmistrza o odrzucenie projektu uchwały, która przeszła tydzień wcześniej przez wszystkie komisje była zaskoczeniem. Piotr Wojtiuk oświadczył, że uchwałę autorstwa radnego Michała Ludwisiaka konsultował z prawnikami i istnieje duże prawdopodobieństwo, że zostanie ona odrzucona przez wojewodę. Burmistrz tłumaczył, że gdyby jednak uchwała przeszła, to do czasu ukazania się w Dzienniku Urzędowym (mogło to potrwać nawet trzy miesiące) nie można by pobierać opłat za przedszkole.
Zaproponował natomiast przyjęcie aneksu do umowy, jaką do tej pory zawierają rodzice w dyrekcją przedszkola. To w tym aneksie znalazłby się punkt mówiący o możliwości potrącania za czas nieobecności dziecka w przedszkolu. Zdaniem Piotra Wojtiuka aneks pozwoliłby na potrącanie już od listopada, natomiast projekt uchwały radnego Ludwisiaka, nawet gdyby został pozytywnie przyjęty przez biuro legislacyjne wojewody, mógłby wejść w życie dopiero za kilka miesięcy. [[reklama]]
Radny Ludwisiak stwierdził, że nie zgadza się argumentacją burmistrza, swój projekt uznał za zgodny z prawem, konsultował go z prawnikiem zatrudnionym w gminie, jest nawet na nim jego podpis i pieczątka. – Tydzień temu na komisjach nie przedstawił pan takiego stanowiska jak dzisiaj – dziwił się radny.
Burmistrz tłumaczył, że właśnie wtedy o tym mówił, ale nie zostało to przyjęte do wiadomości. – Byłem kilka dni temu z panią sekretarz Renatą Szewczyk na szkoleniu, na którym tłumaczono nam, aby w projektach uchwał nie wdawać się w szczegóły, takie sprawy powinny regulować umowy cywilno–prawne czy aneksy do nich. Ta dyskusja mogłaby odbyć się wcześniej, to pan domagał się, żeby na komisjach podjąć tę uchwałę – oświadczył.
Sam nie mogę podjąć decyzji
Przewodniczący rady Jan Przybylski, aby zapobiec dalszej zbędnej dyskusji zaproponował Michałowi Ludwisiakowi wycofanie uchwały z porządku obrad. Jednocześnie przyznał, że to właśnie z jego inicjatywy i radnych, którzy się pod projektem podpisali, jest możliwe wprowadzenie aneksu do umowy. Przewodniczącego poparła radna Agnieszka Kazberuk.
Michał Ludwisiak poprosił w takim razie o przerwę, bowiem bez konsultacji z pozostałymi sygnatariuszami projektu uchwały nie może podjąć decyzji. Razem z nim z sali wyszli Joanna Harbuzińska–Turek, Anna Ośka, Michał Kruszyński, Jacek Witkowski i Michał Szlenkier.
Kuluarowe rozmowy nic nie dały, bowiem postanowiono nie wycofywać uchwały. Jednocześnie radny Ludwisiak podziękował za zainteresowanie, jakie problemem wykazał burmistrz.
- To w takim razie gdzieś ten cel, o który walczyliście, zaginął w toku tej dyskusji – stwierdził Piotr Wojtiuk. – Wasza uchwała może, jeśli nie zostanie odrzucona przez wojewodę, wejść w życie za kilka miesięcy, natomiast aneks do umowy za kilka dni. Gdzie w tym wszystkim jest rzekomo dobro rodziców? Jeśli przyjmiemy uchwałę, to aneks nie może wejść od teraz w życie – argumentował burmistrz.
Radna Joanna Harbuzińska–Turek pytała, czy aneks nie może obowiązywać do czasu potwierdzenia legalności uchwały przez wojewodę. Z wyjaśnień burmistrza wynikało, że jednak nie może. – Sądzę, że wam teraz chodzi tylko o to, czyje będzie na wierzchu. Przecież oddaję wam sprawiedliwość, że to dzięki waszej inicjatywie powstał aneks, który jest korzystny dla rodziców. I bardzo dobrze, że takie projekty powstają. Nie rozumiem tylko waszego uporu, skoro przedstawiłem alternatywne, korzystniejsze rozwiązanie – tłumaczył.
Za hart ducha i odwagę
Michał Ludwisiak ponownie poprosił o chwilę przerwy, na co Jan Przybylski, mimo pomruków niezadowolenia na sali, przystał. Ponowne konsultacje, jak się okazało, były owocne - radny oświadczył, że wycofuje swój projekt, dodając, iż ma nadzieję, że aneks wejdzie w życie 1 listopada. Jednocześnie zaproponował, aby na sesje rady miejskiej zapraszać radcę prawnego, co na pewno pozwoliłby uniknąć wielu problemów. Decyzja szóstki radnych została przyjęta oklaskami obecnych na sali.
- Dziękuję za rozsądek - przyznał z zadowoleniem Piotr Wojtiuk. Zatem od 1 listopada rodzice, których dzieci z uzasadnionych powodów będą nieobecne w przedszkolu, mogą liczyć na mniejsze opłaty.
Po przyjęciu przez radnych uchwał m.in. w sprawie opłaty za posiadanie psów (36 zł za psa), zmian w budżecie, podatków od nieruchomości oraz sprawozdania z działalności Miejsko–Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, radny Michał Kruszyński zapytał Piotra Wojtiuka, jak to się stało, że nagrodę burmistrza z okazji Dnia Edukacji Narodowej dostał dyrektor szkoły, który pozwany przez jednego z nauczycieli, przegrał dwie sprawy w sądzie i naraził gminę na spore straty finansowe. - Tak, dałem nagrodę „za hart ducha i odwagę w boju” – przyznał burmistrz. – Ale czy to było z pana kieszeni? – dopytywał radny. – Nie muszę się tłumaczyć – skwitował pytanie Piotr Wojtiuk.
Z kolei radny Jacek Witkowski wrócił do opisywanej przez nas sprawy automatów do sprzedaży słodyczy i napojów w szkole podstawowej w Jastrowiu. Przytaczał przykłady napisów na niektórych słodyczach, na których były zastrzeżenia, że należy spożywać w obecności osób starszych. Zastępca burmistrza Jerzy Klimczak tłumaczył, że w tej sprawie rozmawiał z dyrektorem szkoły, który obiecał spotkać się z rodzicami. – Niech rodzice ustalą, co ma być w tych automatach, a jeśli będzie taka wola, to dyrektor nie upiera się przy trzymaniu tych urządzeń w szkole – oświadczył na zakończenie.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze