Reklama

Diabelski kocioł robi robotę

16/12/2023 18:00

- Dla mnie to przyszłość - nie ma w chwili obecnej bardziej efektywnego i ekologicznego źródła ciepła, a gdzie się nie obejrzysz, surowiec wszędzie pod ręką – mówi Roman Jopek, który w swojej firmie zrobił energetyczną rewolucję

Witrogoszcz Osada - położoną z boku głównych dróg popegeerowską miejscowość poza miejscowymi odwiedzają w zasadzie jedynie ci, którzy mają interes do Romana Jopka. A jest ich trochę, bo Jopek to nieprzeciętna postać.

- Wiem, że wielu mnie nie lubi, ale co mam zrobić... Jestem konkretny, nie lubię nic nie robić i tego samego oczekuję od innych. Denerwuję się, jak czas marnowany jest na gadanie po próżnicy. Ja nie mam czasu, bo jeszcze chciałbym wiele w swoim życiu zrobić – przedstawia się krótko.

Centrum wszechświata Romana Jopka to popegeerowska baza w środku wsi. W niej prowadzi swoją firmę usług leśnych ZULIT. Usługi leśne to tylko część tego, co robi, bo od Jopka łatwiej byłoby uzyskać odpowiedź, czego nie robi.

Reklama

Na wielkiej bramie wjazdowej, za którą widać wielkie bele drewna i ogromne popegeerowskie magazyny, przeplecione niezliczoną ilością różnego rodzaju pojazdów, wisi wielka czerwona tablica z wypisanym białymi literami słowem: SOŁTYS. Roman Jopek nie dość, że jest właścicielem miejscowej firmy, to jeszcze jest sołtysem.

Po chwili jesteśmy w sercu popegeerowskiego kompleksu. Wita nas człowiek w kowbojskim skórzanym kapeluszu, z dorodnym czarnym wąsem i rzymskim nosem. To typ człowieka, który skraca dystans po kilku sekundach rozmowy. Po minucie opowiada o sobie tak, jakbyśmy znali się całe życie.

Reklama

- Zaraz będziemy rozmawiać, chodźcie ze mną tylko do garażu, muszę jedynie przestawić autobus – woła. Kiedy wchodzimy do środka potężnego garażu, naszym oczom ukazuje się ogromne składowisko części samochodowych od wszystkiego.

- Tu nic się nie zmarnuje, wszystko znajdzie zastosowanie – Roman Jopek pokazuje na otaczające go dosłownie wszędzie samochodowe akcesoria. Po środku garażu stoi stary autosan kupiony z demobilu.

- Kupiłem go za śmieszne pieniądze, będę wozić nim ludzi, jest w doskonałym stanie – każe mi wsiąść do środka i obejrzeć. Po chwili sam siada na miejscu kierowcy i odpala silnik. Chce ruszyć, niestety hamulec ręczny nie chce zluzować. Szybka akcja, dyryguje ludźmi, sam wchodzi do kanału. Denerwuje się, nie przebiera w słowach, gdyż ani on, ani jego ludzie nie mogą znaleźć powodu, dlaczego tylna oś jest zablokowana. Po chwili przychodzi pracownik i mówi: Szefie, ktoś wcisnął blokadę, żeby dzieci czegoś nie zepsuły. Tego dnia żadna inna wiadomość nie uszczęśliwiła Romana Jopka bardziej. Przeprosił pracownika, że był niemiły, prawie go wyściskał.

Reklama

- No taki jestem – rozkłada ręce, a na jego twarzy pojawia się szeroki uśmiech.

Powodem wizyty u właściciela firmy ZULIT był kocioł.

 

- Wiesz, ja mam tu prawie trzy tysiące metrów kwadratowych powierzchni. Jeszcze dwa lata temu wszystko ogrzewałem czterema piecami. Jeden człowiek musiał nad wszystkim czuwać i dokładać całą dobę. A wiesz, jak to jest z ludźmi: zasnął, w nocy wygasło, przyszedł mróz... Nie muszę mówić dalej – mówi bez owijania w bawełnę.

- I do tego ten wszędobylski dym. Bo opaliliśmy to drewnem kawałkowym. Jak było drewno nie wysuszone, to dymiło się dookoła, że szkoda gadać – wspomina. Roman Jopek któregoś dnia stwierdził, że tak dalej być nie może.

Reklama

- Nie może być tak, że świadczę usługi leśne, mam surowiec, zrębki sprzedaję do fabryki celulozy, a ja tu jak dziad opalam – mówi o swojej motywacji.

Pomysł podsunął mu znajomy.

- Powiedział mi, że w Pleszewie, tam gdzie wiele firm produkuje kotły, jest jeden fachowiec, który całe swoje życie poświęcił na to, by dopracować taką technologię, by tak palić, że spali dosłownie wszystko, a z komina nawet dymek nie wyleci. Spali się wszystko, łącznie ze spalinami – opowiada.

- Trochę tak sceptycznie do tego w pierwszej chwili podszedłem, ale umówiłem się na spotkanie. Po spotkaniu zagrałem va baque, szybka decyzja: instalujemy. Ten człowiek ujął mnie swoim naukowym podejściem, widać było, że doskonale zna się na rzeczy - opowiada.

Reklama

Pleszewska firma opracowała cały system instalacji grzewczej. Nie było to łatwe, gdyż najdalej położony obiekt znajduje się sto metrów od kotła.

- Tą rurą podawane jest ciepło, a tą powraca. Minimalna różnica w temperaturze na wyjściu i na powrocie. Praktycznie nie ma straty – mówi z dumą Roman Jopek.

- Oni wszystko zaprojektowali, ale moi ludzie to wykonali – pokazuje profesjonalnie zaizolowany gąszcz rur.

Gdy pytam, ile go kosztuje ogrzewanie, mówi, że tego nie da się porównać z tym, co było. Pani Marlena, która przez lata zajmowała się między innymi obsługą starych kotłów, mówi, że zimą nowe kotły na dobę spalą w sumie 6 metrów przestrzennych trocin na ogrzanie 3 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni magazynów, łącznie z suszarnią na drewno.

Reklama

- Mam tu teraz prawdziwy luksus – mówi z wdzięcznością w głosie.

- Najlepsze jest to, że trociny i zrębki, które sprzedawałem za grosze, dziś okazały się energetycznym złotem. I proszę, to nie jest suche, to ma 50 procent wilgotności! Gdyby było za suche, kotłowałoby się w palenisku, a tak, gdy temperatura spalania dochodzi nawet do 1200 stopni Celsjusza(!), to pali się wszystko idealnie. I, co bardzo ważne: nie ma żadnego wydzielania gazów do środowiska. Trudno w to uwierzyć, ale tak jest – Roman Jopek otwiera delikatnie drzwiczki kotła. Nawet przy delikatnie uchylonych drzwiczkach ciężko wytrzymać.

Reklama

- Ten piec ma środku tonę cegły szamotowej, która przy tej temperaturze staje się całkowicie biała. Pozostałe elementy wykonane są z żeliwa. To absolutne cudeńko, z którym trzeba jednak wiedzieć, jak postępować – zastrzega Roman Jopek. Całe serce sterowania piecami, bo w firmie zainstalowane są dwa kotły, znajduje się w telefonie właściciela firmy ZULIT.

 

- Podawanie przez podajnik biomasy do spalenia trzeba ustawić co do dziesiątej sekundy. Wtedy jest największa efektywność, niewielkie odstępstwa robią różnicę – podnosi ku przestrodze palec wskazujący. - Nie jest to trudne, ale trzeba się tego nauczyć – dodaje.

Reklama

Roman Jopek, gdziekolwiek dziś się nie ruszy, wszędzie widzi źródło energii do swoich kotłów.

– Mam ponad sto owiec. Dziś jak chcę się pozbyć obornika z ich hodowli, to wrzucam go do kotła i śladu po nim nie ma. To samo robię z usuniętymi zakrzaczeniami przy drogach, gałęziami. Pewnie, trzeba to wyciąć i rozdrobnić, ale nie muszę już tego suszyć, dodawać lepiszcza, by dało się z tego zrobić pellet. Ile to pracy, ile energii, ile czasu kosztowało, a i tak jeszcze co nieco przy spalaniu trafiło do atmosfery. Dziś wiem: nigdy więcej! – zastrzega.

Reklama

Roman Jopek raz na jakiś czas pomaga w utrzymaniu zabytkowego parku w Sanktuarium Maryjnym w Górce Klasztornej, która położona jest kilka kilometrów od Witrogoszczy Osada.

- Jak się zaczął kryzys energetyczny, zapytałem, ile płacą za ogrzewanie. Wiedziałem, że sanktuarium ogrzewano pelletem. Jak mi powiedziano ile za dzień wychodzi, to mi włosy dęba stanęły. Zaproponowałem misjonarzom, że im postawię taką kotłownię jak u siebie i będą płacić o wiele mniej, a i czystsze powietrze nad Górką będzie. Na początku nie potraktowali mnie poważnie, ale z każdą kolejną wizytą rozmowa stawała się coraz bardziej konkretna. W końcu stanęło na tym, że i misjonarzom postawiłem taką kotłownię, zapewniam im surowiec do palenia. Założę się, że nie ma lepiej ogrzewanej świątyni w tym kraju. Wszyscy są zadowoleni – misjonarze, wierni, ja i przyroda też, bo klimat nad tym świętym miejscem lepszy – mówi.

Reklama

- Te kotły mają piątą klasę energetyczną, nie ma lepszych. Jak byłaby szósta, to też by ją spełniała. Biomasa? Dla mnie to przyszłość, nie ma w chwili obecnej bardziej efektywnego źródła ciepła, a gdzie się nie obejrzysz, wszędzie surowiec, pod ręką – mówi, dodając, że to nie jest jego ostatnie słowo.

- Mam tyle pomysłów, byleby na wszystko czasu starczyło!

Mariusz Leszczyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama