- Nie z rozumu mędrców wielkich się wywodzą, ale z najprostszych serc ludu polskiego wydobyte są - tak o Pięciu Prawdach Polaków w Niemczech mówili uczestnicy Kongresu Berlińskiego. Co z nich zostało po 75 latach?
Jesteśmy Polakami! Znam młodych mężczyzn, którzy po miesiącu spędzonym na pracy w Niemczech, nieważne czy na czarno, czy nie, na dyskotekach tylko szprechali. Łamali języki, ale po zagranicznemu, a to było coś. Bycie „Niemcem” w swojej ojczyźnie uznawali za wystarczający akt wyższości nad innymi, by w kilka dni przelewać pieniądze zarobione u bauerów. Po udowodnieniu sobie i innym, że język Goethego jest lepszy od ich mowy ojczystej wracali NA ZACHÓD. I jak w takiej sytuacji powiedzieć obcokrajowcowi, że nie ma prawa patrzeć na nas z góry?
Wiara ojców naszych jest wiarą naszych dzieci! Ach te polityczne szabelki. Stukają, pukają, ale dobywające się z ich starć iskry nawet nie tlą się w duszach Polaków. Krzyż w Sejmie jak wisiał, tak wisi. Wojna z Kościołem? Wykluczone. Przywiązanie do wiary i tradycji jest zbyt silne, by, przynajmniej na razie, którykolwiek z polskich watażków choćby musnął palcem likwidatora fundusz kościelny. Tłumy ciągnące w niedzielę do kościołów, choć mniejsze niż dwadzieścia lat temu, wciąż są tłumami. A z tłumem liczyć się trzeba. Chociaż zależy gdzie się liczy - podobne, a może i większe chmary chrześcijan tłoczą się w niedzielę w galeriach handlowych. Rozmieniają Boga. Pieniądz pięścią Goliata odpędza strach przed tym, co będzie. Nie ma trwogi, póki człek nie ubogi.
Polak Polakowi bratem! A kapitalista wrogiem. Interes nie ma krewnych, bo ci są zagrożeniem. Czy sam wyciągam rękę do bliźniego, któremu żyje się gorzej ode mnie? Chętnie, ale jeszcze nie dziś. Dzisiaj jeszcze mnie jest źle. Kowalski spod piątki kupił nowe auto. Skąd je ma? Polaka żółć zalewa, gdy innemu Polakowi się powiedzie. Nie prosi w myślach, by i jemu udało się zapracować na takie, ale by sąsiadowi samochód ukradli. Chociaż niech pani Kowalska zadrapie je, wjeżdżając do garażu. [[reklama]] Co dzień Polak Narodowi służy! Polska? Naród? „Ja” – to rozumiem. Daj – wołam bez skrępowania. Daję? Wykluczone. Co jest Twoje, to jest moje, co jest moje, to jest moje. Przy otwartych granicach słowo „Ojczyzna” brzmi dziś abstrakcyjnie. Po co się ograniczać, skoro otworem stoi przede mną cały świat? Naród. A kto robi coś dla mnie? Gdzie ta zielona wyspa, którą obiecywali nam politycy? Umiesz liczyć, licz na siebie. Polska Matką naszą - nie wolno mówić o Matce źle! Robię przegląd auta – diagnosta skarży się na głupie polskie przepisy. Rozmawiam ze szwagierką – wyjechała do Anglii, bo Polska nie była w stanie dać jej tego, co chciała. Kolega zostawia rodzinę i jedzie do pracy za Odrę – stała praca, kindergeld, nie to co w Ojczyźnie. A w Polsce? To złe, tamto do niczego, marazm i psioczenie. Marudy nie rozumieją, że dobrze jest tam, gdzie nas nie ma. A jak jest tu zależy tylko od nas.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze