Reklama

Doktor na ziemi

30/04/2014 00:00
Krzysztof Klejna to najlepszy rolnik w gminie Krajenka! Ktoś się nie zgadza? On sam. Mimo że ma tytuł doktorski

Ziemi nie dostanie byle kto. Dziś, by przejąć gospodarstwo i korzystać z unijnych dopłat, trzeba mieć wykształcenie. Krzysztof Klejna z Tarnówczyna trochę z nim przeholował. - To „dr” przed nazwiskiem czasem mi przeszkadzało, bo nie mogłem dostać pracy. W szkołach czy w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa bali się, że ich wygryzę, bo mam wyższe wykształcenie – mówi rolnik z gminy Krajenka, który dwa lata nie mógł znaleźć pracy. Dziś uczy w dawnym Zespole Szkół Technicznych w Jastrowiu i prowadzi czterdziestohektarowe gospodarstwo.

Drugi na liście

Dwójka to znacząca liczba dla mieszkańca Tarnówczyna. Drugi był w kolejce do przejęcia gospodarstwa i drugie miejsce zajął na egzaminach do Akademii Rolniczej w Poznaniu. Chciał być mechanizatorem rolnictwa, jak brat, który jednak ojcowizny nie objął. - Musiałem zdobyć wiedzę teoretyczną, jak prowadzić gospodarstwo. Miałem praktykę wyniesioną z domu, ale obie te rzeczy trzeba powiązać. Jedna wiedza bez drugiej? To byłoby połowiczne wykształcenie – twierdzi absolwent liceum ogólnokształcącego. Jego wywodom przysłuchuje się ojciec. Pan Jerzy jest sołtysem Tarnówczyna. - Chęć do roboty u syna była. To najważniejsze, bo jak chęci nie ma, to choćby miodem smarował, to nic z tego nie wyjdzie – zapewnia szef tej niewielkiej wsi nieopodal Krajenki.

Takie same ręce

A że Krzysztof Klejna chciał, to efekty przychodziły bardzo szybko. Syn sołtysa miał talent nie tylko do nauki, ale i...

To tylko fragment artykułu Łukasza Opłatka z AL 18/2014, s. 20


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości