Łukasz Socha już po raz trzeci wziął udział w grze terenowej Selekcja. Tegoroczna była jego zdaniem najtrudniejsza, a mimo to zdołał ją ukończyć, i to w gronie nielicznych. - Udowodniłem sobie, że jestem żołnierzem z pasją
W ostatnich dwóch latach o Łukaszu pisaliśmy już dwukrotnie. Za pierwszym razem nie zdołał ukończyć Selekcji, rok temu był w gronie kilkunastu osób, które do końca wytrwały w tym niezwykłym wysiłku. Udział w edycji 2012 uważa za swoje największe osiągnięcie. Tegoroczna edycja była ostatnią, ta największa w Polsce gra terenowa, organizowana przez Ministerstwo Obrony Narodowej, przynajmniej na razie więcej się nie odbędzie, stąd, jak przypuszcza mieszkaniec Lipki, była najdłuższa i najtrudniejsza. – Ukończyło ją tylko sześć osób, a ja byłem w tym gronie – mówi z dumą.
Wielu chętnych, niewielu wytrwałych
Zdaniem Łukasza o trudności tegorocznej edycji zadecydował w dużej mierze fakt, że nie tylko kładła nacisk na wysiłek fizyczny, ale również umysłowy. Trzeba było bowiem wykazać się nie tylko sprytem, odwagą i wytrwałością, ale również historyczną wiedzą oraz umiejętnością zapamiętywania w ekstremalnych warunkach. W tym roku na uczestników czekało wiele zadań związanych z wodą, nurkowanie, skoki z wysokości i oczywiście strzelanie. Bloki zadaniowe tradycyjnie rozdzielone zostały na kilka dni, a wszystko zaczęło się od eliminacji, które odbyły się 6 lipca w Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie. Spośród około 250 chętnych do kilkudniowej, finałowej batalii, która odbyła się w Drawsku Pomorskim, dostało się kilkadziesiąt osób, ukończyło ją zaledwie sześciu, w tym bohater tego artykułu. Przebieg Selekcji 2012 rejestrowały kamery TVN Turbo. Za kilka tygodni będzie można obejrzeć relację, a wiele zdjęć już dzisiaj można zobaczyć na stronie internetowej www.combat56.pl .
Niezwykłe samozaparcie
– Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą – jedno z haseł Selekcji od lat jest jednym z przewodnich, jakie towarzyszą Łukaszowi w życiu. Od zawsze marzył o wojsku. – To całe moje życie – przekonuje. Z armią jest związany zawodowo, na co dzień jest kierowcą-mechanikiem w jednostce w Wałczu. Marzył też o ukończeniu Selekcji, stąd od wielu lat regularnie ćwiczy swoje ciało i kondycję. Udział w programie poprzedzały dodatkowe, kilkumiesięczne przygotowania. – Podziwiam chłopaka za wytrwałość, kiedy widzę, jak biega po tych naszych terenach – mówi jeden z sąsiadów. Przygotowując się do tegorocznej Selekcji Łukasz wymyślił dodatkowe utrudnienie: bieganie z kawałkiem pnia drzewa o wadze ponad 20 kilogramów. – Żeby trudniej było – wyjaśnia, dodając, że potrafił pokonać z nim na ramieniu nawet kilkanaście kilometrów w ciągu kilku godzin.
Polska edycja Selekcji póki co się skończyła. Są jeszcze jej zagraniczne edycje, choć Łukasz przyznaje, że aktualnie go nie interesują. – Jestem polskim żołnierzem, ukończyłem naszą, na razie wystarczy – mówi. Ale jednocześnie zapewnia, że nadal będzie nad sobą pracował. Po to, żeby podtrzymać formę, którą latami kształtował. – Robiłem to po to, żeby udowodnić sobie, iż nie jestem zwykłym pracownikiem wojskowym, a żołnierzem z pasją – mówi o motywacji do udziału w programie. To już sobie udowodnił.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze