O fatalnym stanie drogi zaalarmowali nas sami mieszkańcy. Jadąc przekonać się na własne oczy, jak to wygląda, spotykam się przed lasem z przedstawicielami obu wsi. Wskazują na drogę, która znika między drzewami i opowiadają, jakie mają z nią problemy.
To nie jest problem pojedynczych ludzi. Żeby nikt nie myślał, że to dotyczy tylko kilku osób
– zaznaczają na wstępie. Z tej drogi korzystają pracownicy dojeżdżający do tartaku w Nowej Świętej, ale ruch odbywa się także w drugą stronę, w kierunku gminy Zakrzewo.
Samochodem jeżdżę dookoła przez Złotów, gdzie robię 14-15 km, choć tędy mam tylko 4
– mówi jeden z mężczyzn, który póki co woli nadkładać drogi niż niszczyć sobie auto lub narażać się na to, że i tak nie da rady przejechać przez las. Te 10 km różnicy to w skali roku spory wydatek. To także problem osób, które mieszkają w lesie przy tej drodze. One nie mają wyboru i muszą poruszać się tą drogą.
Syn na wózku inwalidzkim, ja też jestem niesprawny i żona tak samo. Ja mam 77 lat. Co my mamy, na rany boskie, zrobić? Dzisiaj zapłaciłem za części do samochodu 480 zł i to nie pierwszy raz. Mieszkam tu już 19 lat. Jechałem kiedyś, to była jesień, wpadłem w dziurę i urwałem ośkę. Zasięgu telefon mi nie złapał. Co ja mam zrobić? Dwie i pół godziny czekałem, aż jakieś auto przejedzie, żeby syna mojego powiadomili
Reklama
– opowiada starszy mężczyzna. Mieszkańcy pokazują najbliższe dziury i zachęcają do dalszej jazdy. Droga rzeczywiście wygląda jak gratka dla fanów ekstremalnych doznań i rajdów terenowych. Dziury bywają nieraz tak duże i głębokie oraz gęsto posiane, że nie wiadomo, którędy je omijać, żeby nie uszkodzić samochodu.
Mieszkańcy obu miejscowości zabiegają o to, aby poprawić stan tej drogi. Już teraz zdarza się, że sami podsypią niektóre dziury, ale droga potrzebuje daleko bardziej idących działań. Sprawa nie jest jednak prosta, gdyż część drogi należy do Lasów Państwowych, a część do powiatu. Nadleśniczy mówi więc, że trudno naprawiać kawałek drogi i trzeba by najpierw uregulować sprawy własnościowe na całym odcinku. Mieszkańcy sami jednak twierdzą, że będą zdziwieni, jeśli samorząd, czy to powiatowy, czy gminny będzie chciał przejąć drogę w takim stanie. Nadleśniczy Tomasz Konieczny zapewnia tylko, że Lasy starają się na bieżąco łatać dziury. Z kolei dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg Mirosław Jaskólski zapewnił nas, że jak dotąd nie otrzymał żadnych skarg w sprawie tej drogi, ale zbada sprawę i jeśli będzie potrzeba to podejmie kroki zmierzające do zapewnienia bezpieczeństwa osobom poruszającym się tamtym odcinkiem. Mieszkańcy Śmiardowa liczyli też na pomoc przewodniczącego rady gminy Zakrzewo. Antoni Łosoś obiecał im, że podejmie w tej sprawie rozmowy z nadleśnictwem, póki co tego jednak nie zrobił. W rozmowie z nami przyznał, że wypadło mu to z głowy, ale zamierza temat podjąć.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten skrót jest drogą powiatową :) chyba najgorszą na naszym terenie...
za zniszczenie tej drogi powinni beknąć OTEle to one ja rozwalili wożąc drewno swoimi pragami do tartaków . A byla taka fajna droga
Antoni Łosoś woli pieniądze przeznaczyć na budowę promenady w Zakrzewie a nie na jakąś leśna drogę.
Bez przesady! Może jest potrzebny ale jak to się ma do skrótu pomiędzy Kleszczyną a Górka Klasztorna tam jest potrzebny dla wielu więcej osób
Ten skrót jest drogą powiatową :) chyba najgorszą na naszym terenie...
za zniszczenie tej drogi powinni beknąć OTEle to one ja rozwalili wożąc drewno swoimi pragami do tartaków . A byla taka fajna droga
Antoni Łosoś woli pieniądze przeznaczyć na budowę promenady w Zakrzewie a nie na jakąś leśna drogę.