Część rodziców uczniów "Jedynki" kupiła podręczniki na własny koszt. - Zostaliśmy przez szkołę wprowadzeni w błąd - uważa pan Bogusław
Książki do pierwszej klasy szkoły podstawowej są darmowe. Tak zapowiedział premier Donald Tusk i tak jest w rzeczywistości. W Złotowie wszystkie szkoły otrzymały darmowy rządowy elementarz. We wrześniu okazało się jednak, że niektóre dzieci mają po dwie książki. - Już w czerwcu dostaliśmy od wychowawcy rozpiskę, jakie podręczniki mamy kupić – mówi zdenerwowany pan Grzegorz. Mężczyzna nie chce zdradzać swojego nazwiska, bo woli nie robić sobie wrogów w szkole, ale irytacji nie kryje: - Zakupiliśmy książki, a potem okazało się, że szkoła dostała je za darmo.
Taka sytuacja miała miejsce tylko w Szkole Podstawowej nr 1 im. Stanisława Staszica. Pozostałe miejskie placówki nie mają tego problemu. - Rodzice i nauczyciele powinni wiedzieć, że w tym roku całą wyprawkę kupuje państwo – uważa dyrektor Zespołu Szkół Samorządowych nr 1 w Złotowie Karol Wójcik. Po to dyrektorzy odbyli kilka spotkań w sprawie nowego elementarza, m.in. w Urzędzie Miejskim w Złotowie. - Ta informacja była bardzo mocno nagłośniona choćby przez media, więc rodzice i nauczyciele powinni wiedzieć, że nie trzeba będzie nic płacić – zauważa inspektor do spraw oświaty i kultury w magistracie Danuta Szewczuk.
[[reklama]]
Książki do I klasy są za darmo. Niestety nie wszyscy rodzice mieli tego świadomość
Nie byli cierpliwi?
W „Jedynce” nie byli tego tacy pewni, więc mówili rodzicom, by ci wstrzymali się z zakupami do 15 sierpnia. Tak twierdzi dyrektor placówki Maria Monika Klein. - Niektórzy chyba niezbyt pilnie słuchali. Poza tym było wiele telefonów do szkoły z pytaniami o podręczniki i wszystkim tłumaczyłam, że powinni poczekać – utrzymuje dyrektor. Skąd więc informacja, że już w czerwcu rodzice dostali rozpiski książek z informacją, że je właśnie mają kupić? - Szkoła co roku przekazuje rodzicom informację, z jakich podręczników będzie korzystać i podaje tytuły. Ta sytuacja wynikła z nadgorliwości niektórych rodziców – wyjaśnia M. M. Klein.
Z tłumaczeniem tym zgodzić się nie może pan Bogusław, którzy uczestniczył w spotkaniu, na którym omawiano ten problem. - Wydaliśmy pieniądze niepotrzebnie, a teraz nikt nie poczuwa się do winy – o pracownikach szkoły mówi ojciec ucznia „Jedynki”.
Rodzicom mniej chodzi o pieniądze (na wyprawkę wydali po kilkadziesiąt złotych), a bardziej o to, że wprowadzono ich w błąd. - Pani dyrektor uważa, że nic się nie stało, ale nam chodzi o to, że zostaliśmy źle poinformowani. Powiedziano nam, że straciliśmy i tyle – oburza się pan Bogusław. Co prawda część rodziców wynegocjowała w księgarniach wymianę książek na inny towar, ale niesmak pozostał.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze