- To jest tylko protest ostrzegawczy - mówi wzburzona prezes łobżenickich działek Bernadeta Górna i zapowiada, że może się skończyć nawet na strajku głodowym
Łobżeniccy działkowcy przyłączyli się ogólnopolskiego protestu organizowanego przez Krajową Radę Polskiego Związku Działkowców. W ten sposób działkowcy w całym kraju chcą uchronić przed likwidacją ustawę o Rodzinnych Ogrodach Działkowych, która gwarantuje im użytkowanie własnego kawałka ziemi za niewielką opłatą. 28 czerwca Trybunał Konstytucyjny ma rozpatrzyć wniosek pierwszego prezesa Sądu Najwyższego o uchylenie ustawy w całości.
Walczą o swoje prawa
Walczcie o swoje prawa! Brońcie swojej ustawy! - nawołują ulotki związkowe, które dostał każdy działkowiec w Łobżenicy. I działkowcy z Rodzinnego Ogrodu Działkowego im. Tadeusza Kościuszki w Łobżenicy walczą. W sobotę o godz. 10.00, podobnie jak RODy niemal w całej Polsce, rozpoczęli protest i powiedzieli stanowcze NIE likwidacji ustawy. Flagi związkowe zawisły nad bramą główną do ogrodu, a na płocie baner z napisem przypominającym o tym, kto jest gospodarzem w Rodzinnych Ogrodach Działkowych. Przez tydzień działkowcy z Łobżenicy będą pełnili dyżury na terenie ogrodu. Wśród chętnych są nie tylko członkowie zarządu i komisji statutowych, ale i zwykli działkowcy, którym leży na sercu los ich ogrodu. Pierwszy dyżur w sobotnie przedpołudnie pełniła Berndeta Górna oraz państwo Lucyna i Stanisław Jarka.
Władza może się zmienić
- Od 2005 walczymy o tę ustawę. Byłam w Warszawie na pierwszym kongresie, gdy rozmawiano o niej – mówi prezes Górna. - Nie odpuścimy tak łatwo. Działkowcy boją się, że po likwidacji ustawy stracą podstawowe prawa do działek, a w przyszłości tereny, które dziś dają im tyle radości, będą sprzedane. - Nie jest to strach o nasze działki, my nie czujemy się zagrożeni - mówi prezes Górna, dodając, że wielokrotnie na zebraniach obecne władze gminy zapewniały o przychylności dla działalności RODu. - Ale władza może się zmienić, przyjdzie nowe i powiem nam: won - boją się działkowcy.
Opłaty bez zwolnień
Nie tylko w Łobżenicy, ale i w całym kraju nie ma chyba działkowca, który nie poparłby protestu. Likwidacja ustawy oznacza bowiem dla działkowca zdecydowanie wyższy czynsz dzierżawy od kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy złotych, gdy dzisiaj roczna dzierżawa w Łobżenicy kosztuje 120 zł, a także płacenie podatków przez działkowców (z których dzisiaj są zwolnieni) nawet do kilkuset złotych rocznie za dzierżawę ziemi i altanę oraz utratę obecnych praw do działek i podporządkowanie ogrodów gminom a także utratę własnego samorządu.
Kogo będzie stać?
- Ta działka to jest nasz jedyny odpoczynek. Jeśli człowiek ma zadbaną działkę, to nie napracuje się tutaj. Mieszkamy w bloku, gdzie mamy wypoczywać? – mówi Lucyna Jarka. - Kogo będzie stać na utrzymanie działki, gdy przyjdzie nam płacić podatki do gminy? - pyta jej mąż, Stanisław Jarka, który wraz z żoną protestuje. Dla państwa Jarka i dla innych działkowców kawałek ziemi to nie tylko wypoczynek, ale i dodatkowy dochód - własne warzywa i owoce. - Niektórzy nasi działkowcy tylko z tego żyją, bo tak wygląda życie przeciętnych ludzi - przekonuje B. Górna. - Najpierw coś wyhodują, potem sprzedadzą - zapewnia prezes. Gros działkowców to emeryci i renciści, którzy w ten sposób próbują wiązać koniec z końcem. Ale w tym roku również sporo młodych osób zainteresowało się działką w Łobżenicy. - Bardzo się cieszę, że młodzi przychodzą, ale jeśli ustawa się zmieni, nie będzie ich stać na utrzymanie tej ziemi - prorokuje pani Benia. - Ci ludzie w Parlamencie chyba Boga się nie boją.
Protest potrwa do 29 czerwca. Jeśli Trybunał Konstytucyjny uchyli ustawę, łobżenicki ogród będzie strajkował. Działkowcy z Łobżenicy zapowiadają nawet strajk głodowy.
A. Głyżewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze