Reklama

Dzieci coraz droższe

16/01/2012 13:03
W październiku 2010 r. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że Polska musi zrezygnować z preferencyjnej stawki podatku VAT na artykuły dziecięce. Z 1. stycznia 2012 roku podatek ten wzrósł z 8 do 23 %. W dobie forsowanego przez polityków PO modelu rodziny 2+2 jest to kolejny cios dla młodych rodziców

Mam dwa latka, dwa i pół…

Kornelia Paluszkiewicz ma 28 miesięcy. Dziarsko biega po domu w nowych kapciach. Do niedawna jej mama nie martwiła się tym, że jej pociecha tak szybko rośnie. W końcu to proces naturalny. Po 1 stycznia tego roku jednak Katarzyna Paluszkiewicz, matka 5–ciorga dzieci, musi baczniej przyglądać się wydatkom na ubranka dla córeczki. – W dzisiejszych czasach nie stać mnie na to, by kupować je w sklepach. Biegam więc i szukam promocji, kombinuję – mówi mieszkanka Złotowa. W podobnym tonie wypowiadają się inne młode mamy, bo to rodziców najmniejszych dzieci najbardziej dotknie wzrost podatku.
[[reklama]]
- 23% podatek to jest coś niemożliwego. Oni chyba nie znają realiów, jak ludzie żyją na nizinach społecznych – denerwuje się spacerująca z córeczką w wózku Katarzyna Jabłkowska. - Na razie nic nie kupowałam, chodzi w tym co ma. Ale przyjdzie mi niedługo kupić, bo ona rośnie. Idzie wiosna, trzeba będzie buty, kurtkę kupić...



Ja już dziękuję

Zmiany w stawce VAT są niemiłą niespodzianką dla właścicieli sklepów z artykułami dziecięcymi. Niektórzy tak bardzo wystraszyli się tej zmiany, że rezygnują ze sprzedaży odzieży dziecięcej w ogóle. – Sprzedajemy teraz po kosztach, bo nie zmieniliśmy cen – mówi Barbara Kowalska, właścicielka sklepów z asortymentem dziecięcym. - Ale będą Państwo zmieniać? – pytamy. - Nie, bo kto to kupi? Po prostu wyprzedamy i cześć. Nie będziemy tego więcej prowadzić. U nas ten towar jest po prostu niesprzedawalny i dlatego sklep likwidujemy. Podobne podejście można zauważyć również w innych złotowskich sklepach. Jednym z wyjątków jest sklep Pepco, który wzrostu Vat-u się nie obawia. - W Pepco ceny zostają takie same na odzież niemowlęcą. Sklep jest oznakowany, że ceny zostają – zastępca kierownika sklepu Agnieszka Ilinicz wskazuje półki z odzieżą. Czy sklep na tym straci? - Raczej nie. Chociaż my się w tym nie orientujemy, bo to Poznań ustala – pracownica sklepu niewiele może powiedzieć o strategii marketingowej sieci handlowej.



Z ręki do ręki


Strategia niezmieniania cen nie potrwa jednak wiecznie. Wówczas klienci poszukają alternatywnych źródeł nabywania dziecięcej odzieży. - Pozostają lumpeksy albo po prostu jedni drugim będą odstępować rzeczy, bo inaczej nie wyobrażam sobie tego – Katarzyna Jabłkowska zastanawia się, jak radzić sobie z podwyżkami. Tę samą drogę obierze Katarzyna Paluszkiewicz: - W lumpeksach są markowe rzeczy, nie zniszczone, czasem nawet z metkami.
Matka 5–osobowej rodziny w oszczędzaniu ma spore doświadczenie. – Szukałam kurtki zimowej dla córki. Na rynku kosztowała ona 60 zł, w sklepie 80 zł, a w sklepie z używaną odzieżą kupiłam ją za 20 złotych. W sklepach ceny są astronomiczne – twierdzi mieszkanka Złotowa.

Większe zainteresowanie używaną odzieżą potwierdzają właściciele tych sklepów. - Częściej ludzie zaglądają po dziecięce ubranka, chociaż niewiele czasu minęło od tej zmiany – zauważa Ewa Semrau–Płaczek. Wpływ na to mają głównie ceny. - Na przykład bluza dziecięca kosztuje u mnie od 5 do 8 zł dla 8– 10–latka. Bluzeczki od 3 do 6 zł, a dla małych dzieci śpioszki są po 3-4 zł. W sklepie, zwłaszcza przy 23% stawce podatku VAT, są to ceny nieosiągalne. Jak widać, Unia Europejska oferuje nam nie tylko fundusze strukturalne. Wzrost podatku o 15% to również „dar” Wspólnoty.

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości