Reklama

Dziewięć lat ciekawego życia nauczycielki Małgorzaty Sierackiej

19/10/2016 19:00
Dziewięć lat pracowała w szkole europejskiej w Brukseli. Uczyła dzieci polskich dyplomatów i unijnych urzędników. Z Małgorzatą Sieracką rozmawia Mariusz Leszczyński

Czym są szkoły europejskie?

Szkoły europejskie istnieją od kilkudziesięciu lat. To szkoły, w których uczą się dzieci pracowników instytucji unijnych, europarlamentarzystów. Takie szkoły funkcjonują m.in. w Brukseli, w Varese we Włoszech, w Alicante w Hiszpanii. W Brukseli do szkoły, w której uczyłam, chodziło 4,5 tysiąca uczniów.

Ile?

Dobrze słyszałeś. To był swego rodzaju kampus dla wszystkich poziomów nauczania, od przedszkola do szkoły ponadgimnazjalnej. W szkole jest siedem sekcji językowych, w tym sekcja polska. Każdy kraj ma prawo do utworzenia własnej sekcji pod warunkiem, że jest wystarczająco duży. Kiedy rozpoczynałam dziewięć lat temu pracę w Brukseli w szkole były trzy nauczycielki z Polski. Jedna uczyła w przedszkolu, dwie pozostałe uczyły w szkole podstawowej w klasach łączonych, tak niewielu było uczniów z Polski. Rozpoczęłam pracę w klasie łączonej trzeciej z czwartą. Kiedy w czerwcu odchodziłam z tej szkoły na każdym poziomie w klasach od I do V były po dwie klasy dzieci z Polski. Nauczycieli z Polski jest obecnie siedemnastu, a wszystkich około dwustu.

Reklama

Wszystkie dzieci to dzieci polskich urzędników?

Przede wszystkim. Dużo uczniów było dziećmi nie tylko urzędników, ale również polskich pracowników NATO. Inna rzecz, że sporo dzieci pochodziło z małżeństw mieszanych. Często było tak, że uczniowie nie potrafili mówić po polsku, w domu do komunikacji używano innego języka. Uczniowie ci często rozpoczynali naukę w szkole z bardzo słabą znajomością języka polskiego. Zatem nie tylko uczyli się pisać, czytać, ale najpierw przede wszystkim mówić po polsku.


W dalszej części rozmowy zadałem jeszcze m.in. takie pytania:

Nauczałaś zgodnie z systemem nauczania, jaki obowiązuje w Belgii?
Jak pracowało się pod dyrektorką Szwedką? W jakim języku się komunikowałyście?
Jak zostaje się nauczycielem w szkole europejskiej?
Dlaczego postanowiłaś wrócić?

Reklama

Zaloguj się, subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


Nauczałaś zgodnie z systemem nauczania, jaki obowiązuje w Belgii?

Nie. Program nauczania był konsultowany z polskim Ministerstwem Edukacji Narodowej i przez ministerstwo akceptowany. Był on jednak spójny z programem szkół europejskich. Bardzo dobrze się pracowało.

Dlaczego dobrze?

Nauczyciel w takiej szkole ma dużą autonomię. Owszem, program trzeba realizować, ale sposób, w jaki nauczyciel to robi, jest jego wyłączną domeną. Nikt ci niczego nie narzuca. Dostępność środków i pomocy dydaktycznych jest niesamowita. Nigdy z czymś takim się nie spotkałam. Zresztą nauczyciel jest bardzo mocno zaangażowany w tworzenie programu nauczania. Ze strony ministerstwa nadzorowała nas dwa razy w roku inspektor. Na miejscu był natomiast dyrektor szkoły. Najpierw była to Francuzka, potem Szwedka.

Reklama

Jak pracowało się pod dyrektorką Szwedką? W jakim języku się komunikowałyście?

Po francusku. Cały obieg dokumentacji był w tym języku lub w języku angielskim. Wszystko odbywało się z dużym szacunkiem i zrozumieniem. Ciekawe jest to, że Szwedzi wychodzą z założenia, że dziecka nie można wyręczać. Dzieci muszą być samodzielne, nie wolno chować ich pod kloszem, muszą nabywać jak najwięcej umiejętności życiowych. Było to interesujące doświadczenie. Tak samo jak ciekawym doświadczeniem było obserwowanie, jak Niemcy uczą matematyki. Przyznaję, są w tym najlepsi. Tak jak najlepsi w rozbudzaniu do sztuki są Hiszpanie i Francuzi. Niezwykle interesujące było realizowanie projektów między sekcjami językowymi. Była radość ze wspólnego tworzenia i zabawy, a nie konkursy i rywalizacja.

A Polacy czego najlepiej uczą?

Naszym atutem jest różnorodność i elastyczność. Nas też podglądali. Nigdy nie czułam się tak bardzo Polką jak właśnie tam. Z dumą prezentowałam z uczniami nasze zwyczaje i kulturę.
W szkole pracuje się dużo, osiem godzin dziennie od 8:00 do 16:00. Ale jest to praca dająca ogromną satysfakcję.

Reklama

Do domu zabiera się pracę?

Nie. Pracuje się w szkole.

To inna szkoła?

Wszystko jest tu przejrzyste, otwarte, bazujące na atmosferze wzajemnego zaufania. Jeden drugiemu zawsze pomoże i nie ma znaczenia, czy jesteś z Polski, Włoch, Francji czy Niemiec. Chciałoby się powiedzieć, że idealna.

Początki były ciężkie.

Nie było łatwo, mimo że przeprowadziliśmy się do Brukseli niemal całą rodziną. Moje córki zostały rzucone na głęboką wodę, musiały błyskawicznie nauczyć się języka francuskiego. W Złotowie został syn i to było najtrudniejsze. Mąż dostał pracę w szkole przy ambasadzie, gdzie pracował z uczniami polskich emigrantów. Rok później Polska otrzymała etat nauczyciela sportu w szkole średniej i Tomek wygrał konkurs zorganizowany przez MEN na to stanowisko. Jest nauczycielem sportu, lekcje prowadzi po angielsku, bo pracuje w grupach wielonarodowościowych. Obecnie pracuje dziewiąty rok i też powoli kończy swój kontrakt.

Reklama

Jak zostaje się nauczycielem w szkole europejskiej?

Trzeba wygrać konkurs zorganizowany przez ministerstwo. W 2007 roku w maju wygrałam konkurs na dyrektora Szkoły Podstawowej nr 1 w Złotowie. W tym samym czasie stawałam do konkursu do pracy w Brukseli. Wygrałam go i trzeba było dokonać wyboru. Nie zastanawiałam się. To było wyzwanie i ciekawość nowego.

Dlaczego postanowiłaś wrócić?

Nie musiałam, chciałam. Od początku wiedziałam, że wrócę do Złotowa. Raz, że tęskniłam, a dwa, że tu jest mój dom.

Pracujesz?

Tak. Prowadzę świetlicę szkolną w Jedynce.

Słucham?

W swojej macierzystej szkole prowadzę świetlicę szkolną. Tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego otrzymałam propozycję z innej szkoły, by na zastępstwo prowadzić lekcje biologii.

Reklama

A z wykształcenia jesteś…?

Nauczycielem nauczania zintegrowanego, mam dyplom uprawniający do nauki biologii i przyrody.

Ile lat pracujesz w zawodzie?

26.

Nie ma woli wykorzystania Twego doświadczenia?

Nie wiem. Wiem tylko, że bardzo wielu nauczycieli, którzy pracowali w szkołach europejskich i wrócili do Polski spotkał ten sam los. Ale damy radę.

[[/pay]] 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    wojtas - niezalogowany 2016-10-22 13:47:32

    Kocham Cie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    rodzic - niezalogowany 2016-10-21 17:34:52

    byłoby fajnie...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Rodzic - niezalogowany 2016-10-20 14:43:50

    tylko w Polsce pracują nauczyciele tak krótko , gdyby mieli 8-godzinny dzień pracy w szkole codziennie to by szanowali pracę

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości