Reklama

Dziury w podłogach, gnijące okna i zalane tynki. Tak dba się o miejskie mieszkania

22/07/2016 19:00
Problem dotyczy zwłaszcza mieszkań socjalnych. – Zaskakuje mnie ludzka beztroska – mówi kierownik MZGLu. A koszty napraw ponosi miasto

Przykro patrzeć, do jakiego stanu ludzie doprowadzają miejskie mieszkania. Niektóre z nich kiedyś były ładne

– właściciel firmy budowlanej pokazuje zdjęcie wybebeszonych ścian. Inaczej nazwać tego nie można.

Było tam centralne ogrzewanie, ale lokator wyciął rury i grzejniki i je sprzedał

– przedsiębiorca dziwi się zachowaniu mieszkańców Złotowa. Jego zdaniem ich zachowań nie usprawiedliwia to, że mówimy o mieszkaniach socjalnych, czyli tych o najniższym standardzie – z własnym CO i bez ciepłej wody.

Reklama

Dziury w podłogach, gnijące okna i zalane tynki to najczęstszy problem w lokalach socjalnych

Okna gniją, a opaski drzwiowe zostały powyrywane, bo widać, nie mieli czym palić

– oglądamy kolejne zdjęcia. Dziury w podłogach to częsty widok.

Bywa, że podłogi są zgniłe, bo pewnie coś przeciekało. Zrywamy je i zalewamy betonem

– wyjaśnia budowlaniec. Nie chce występować pod nazwiskiem, bo zamierza nadal współpracować z Miejskim Zakładem Gospodarki Lokalami, który zarządza miejskimi mieszkaniami. Z rozmowy z kierownikiem zakładu Jarosławem Bobkiem wynika jednak, że nie ma czego się obawiać:

Reklama

Nikt takich drobnych rzeczy nie chce robić, bo zaangażowanie w ten remont musi być duże

– potrzebny jest elektryk, hydraulik, zdun... A stawki wysokie nie są. Natomiast firmy remontowe za każdym razem są zdziwione, jak tak można zniszczyć mieszkanie[[pay]].

Eksmisja niszczyciela? Niemożliwe

MZGL zarządza ponad 560 mieszkaniami należącymi do miasta Złotów. W tym jest 36 lokali socjalnych zlokalizowanych głównie w rejonie starego miasta. W różnych budynkach, na poddaszach i w oficynach. To z nimi jest największy problem.

Raz, że stawka 2,28 za m2 to absolutne minimum.

Reklama

Wystarcza na bieżące utrzymanie – przeglądy i konserwacje, ale na remonty już nie. To jest koszt MZGLu, czyli miasta

– mówi Jarosław Bobek. Dwa, że do socjalnych trafiają ludzie o najniższych dochodach, a często osoby ich pozbawione. Nie sposób więc wyegzekwować od nich obowiązku dbania o użyczone im przez miasto mieszkanie.

Teoretycznie moglibyśmy wystąpić na drogę cywilną, wiedząc o dewastacji mieszkania, ale w praktyce nie ma to sensu. Ci ludzie zwykle są bez dochodów albo mają je lewe, więc niczego nie uzyskamy. Próbowaliśmy w innych sytuacjach odzyskiwać poniesione nakłady, ale nieskutecznie

Reklama

– kierownik MZGLu może jedynie bezradnie rozłożyć ręce. Bo eksmitować niszczyciela nie jest w stanie.

Niektórzy miejscy lokatorzy zajmują mieszkania przez lata, ale dbać o lokale nie zamierzają. Czyżby postawa „to nie moje” była aż tak silna?

W 2015 roku zakład przeprowadził pięć eksmisji z lokali komunalnych do socjalnych i jeden z socjalnego do noclegowni. Wszystkie z powodu zaległości czynszowych, nie dewastacji, choć to też występowało.

Nie mamy możliwości wyegzekwowania oddania mieszkania we właściwym stanie. Tu nie ma nawet kaucji

Reklama

– wyjaśnia kierownik Bobek.

Miasto zapłaci

Długi lokatorów zajmujących miejskie mieszkania przekraczają 1,6 mln złotych. W ostatnich miesiącach przestały narastać, ale MZGL ani miasto nie mają pomysłu, jak poradzić sobie z tym problemem. Próba eksmisji podejmowana jest zwykle po około roku niepłacenia za czynsz, więc zaległości rosną. Podobnie jak koszty remontowe zakładu.

W tym roku na remonty mieszkań socjalnych MZGL wydał około 60 tys. złotych. Odnowił za to pięć lokali.

Samo malowanie nie wystarczy. W grę wchodzi wymiana wykładzin, przestawienie pieców, bo zdarzają się samoróbki, remont instalacji sanitarnej i tak dalej

Reklama

– J. Bobek także ma zdjęcia zdewastowanych mieszkań. Robi je, by pokazać, jak dużo pieniędzy trzeba było włożyć, by doprowadzić lokal do stanu używalności.

Zwykle zakład nie wymaga od byłych lokatorów nawet odświeżenia mieszkania.

Wiemy, że zrobiliby to najmniejszym kosztem, pomazali, a my i tak byśmy musieli to poprawiać

– Jarosław Bobek odwołuje się do kilkuletnich doświadczeń.

Już się przyzwyczaiłem, że jak wchodzę do mieszkania, to wiem, że całe jest do zrobienia

– dodaje.

Co ciekawe, miasto nie może sobie pozwolić na nieprzeprowadzenie remontu. Urzędnicy wiedzą, że każde niedociągnięcie zostanie im wytknięte. Lokatorzy, także ci socjalni, znają swoje prawa.

Reklama

Ludzie piszą skargi, interweniują w magistracie. Dlatego staramy się zrobić to tak, by przez lata mieć z tym spokój

– twierdzi kierownik. By ten pokój między MZGLem a lokatorami utrzymać próbuje się wciągać ludzi we współpracę, np. kupując im materiały do remontów i namawiając do wykonania prac we własnym zakresie. Może wtedy bardziej zadbają o „swoje” mieszkanie.

Czasami się to sprawdza, ale mieliśmy też inny przykład: daliśmy lokatorowi farbę do wymalowania mieszkania, a po roku przyszliśmy tam usunąć awarię. I to wiadro z farbą nadal stało tam, gdzie je postawiliśmy…

Reklama

– mówi J. Bobek. [[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    xxx - niezalogowany 2016-08-09 20:47:06

    staram się o mieszkanie tyle czasu i nic a człowiek o każą pierdułke dba żeby się nie zniszczyło,a ci co dostają wszystko za darmo doprowadzają domu do właśnie takiego stanu...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    N - niezalogowany 2016-07-25 21:09:31

    Swego czasu radny Muzioł publikował na youtube filmiki, w których utyskiwał na zły stan klatek schodowych i porozbijane wychodki przy mieszkaniach socjalnych. Otóż klatki schodowe same się nie pobazgrały, a wychodki nie popękały od smrodu, tylko od przyłożonej siły. I tego nie zrobiły osoby postronne, tylko sami mieszkańcy, a sugestie radnego, że to wina Miasta, bo nie remontuje, to był szczyt bezczelności.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    fela - niezalogowany 2016-07-24 12:29:16

    Od zawsze była, jest i będzie patologia, zarówno wśród menelstwa jak i nowobogackich. Jak mawiają ,,człowiek ze wsi może wyjść, ale wieś z człowieka nigdy"". Administrator danego lokalu ma obowiązek i środki prawne by w przypadku otrzymania informacji o dewastacji mienia skontrolować to i podjąć działania, za to ma płacone i to należy do jego obowiązków. MZGL w przypadkach jak wyżej skomle, ale np. w innych przypadkach gdzie wynajmujący szanują mienie będące w ich zasięgu nie mogą się doprosić np. wymiany przysłowiowej dachówki w cieknącym dachu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości