Przez kilka dni zakład był szczegółowo kontrolowany przez inspektorów z Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego. - To było dla nas być albo nie być - zdradza kierownik Lucyna Kinalska
Na raport z audytu trzeba jeszcze poczekać przynajmniej miesiąc, ale kierownik Farmaceutycznej Spółdzielni Pracy "Filofarm" w Łobżenicy Lucyna Kinalska jest przekonana, że większych zastrzeżeń nie będzie.
Na wysokości zadania
W ubiegłym tygodniu zakład sprawdzany był pod kątem dobrej praktyki wytwarzania, warunków produkcji. Sprawdzany był także wiodący w łobżenickim zakładzie preparat – chlorek etylu, który w Łobżenicy produkowany jest już od 1967 roku. – Myślę, że wszyscy stanęliśmy na wysokości zadania, bo tego wymagała od nas sytuacja – chwali załogę Lucyna Kinalska, która nie ukrywa, że przygotowanie zakładu do audytu nie było łatwe. – Na wynik kontroli trzeba poczekać, ale podczas niej nie było poważnych zastrzeżeń, które groziłyby wstrzymaniem produkcji czy też zamknięciem zakładu. Egzamin prawdopodobnie będzie zdany. [[reklama]]
Awaria kotła parowego, która zdarzyła się w tym roku przyspieszyła roboty remontowe, które miały przygotować zakład pod względem estetycznym do audytu. – Dzisiaj mamy zmodernizowaną kotłownię i ogrzewanie gazowe, zmodernizowany magazyn, odświeżyliśmy także inne pomieszczenia – nie kryje dumy Lucyna Kinalska. Przyznaje, że ogrom pracy, który w ostatnim czasie wykonali pracownicy Filofarmu, jest imponujący. – Czasu nie było wiele, ale daliśmy z siebie wszystko, bo wiedzieliśmy, że ten audyt może być takim naszym być albo nie być, a wszyscy chcieliśmy dalej tu pracować. Na szczęście wszystko się udało. Pracownicy rozumieli sytuację i kosztem wolnego czasu przygotowywali zakład do audytu. Chcieliśmy wszystko zapiąć na ostatni guzik. [[nowa_strona]] Naturalna redukcja
Każdy audyt Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, który średnio odbywa się co dwa lata, to dla łobżenickiej spółdzielni zawsze duże wyzwanie. Zakład istnieje od czterdziestu pięciu lat, ale od dłuższego czasu naturalnie zmniejsza zatrudnienie. Z pięćdziesięciu pracowników, którzy pracowali tam w najlepszym okresie, zostało trzynastu. – Nowych zatrudnień nie planujemy – nadzieje młodych mieszkańców Łobżenicy rozwiewa kierownik, która przyznaje, że od początku istnienia zakładu nie było zwolnień, a redukcja załogi odbywa się na naturalnych zasadach. – Stopniowo malała produkcja, a wraz z nią liczba zatrudnionych. Na miejsce osób, które nabyły prawa emerytalne, nie przyjmowaliśmy młodych - zapewnia. Ci, którzy zostali, mają na koncie średnio dwadzieścia pięć lat pracy. Pracownik z najmłodszym stażem został przyjęty sześć lat temu. – Po tym audycie optymistycznie patrzymy w przyszłość – widmo wygaszenia zakładu rozwiewa kierownik Kinalska. – Za przygotowaniami do kontroli poszły pewne nakłady, a to rodzi nadzieję na przyszłość - dodaje. [[reklama]] Nie ma produkcji
Produkcja w Filofarmie, który swoją centralę ma w Bydgoszczy, dzisiaj odbywa się głównie na zasadzie pakowania gotowych produktów. Tak jest z chlorkiem etylu (średnio z zakładu wychodzą jedna do dwóch serii w miesiącu) i pozostałymi suplementami diety takimi jak kapsułki zielonej, czerwonej, herbaty, Filomagi – preparaty magnezowe z witaminą B6 oraz Control Skin- pogromca w walce z pryszczami. Ale tak nie było zawsze. Początki działalności to głównie produkcja wyrobów kosmetycznych, później pertlenonu farmaceutycznego i kosmetycznego a od 2002 roku także wody utlenionej.- Czasami zdarzały się problemy, by nadążyć z produkcją – wspomina kierownik z trzydziestoletnim stażem pracy w Filofarmie. – To był dobry czas dla spółdzielni. Dziś jest inaczej, co nie znaczy gorzej. Póki co wszyscy staramy się myśleć pozytywnie i jesteśmy pełni optymizmu.
A. Głyżewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze