Reklama

Fotograf nieoczywisty. Rozmowa z Dariuszem Staneckim

10/07/2017 18:00
Pokochał Lipkę i jak kochance daje jej coś od siebie. A to nowe włosy króla lasu, a to ptasi paragraf. Rozmowa z Dariuszem Staneckim, byłym tancerzem i poetą, a dziś ministrem propagandy Lipki

Nie ma imprezy, spotkania w gminie Lipka, na którym by Cię nie było. Zwykle z aparatem. Pokochałeś Lipkę?

Tak, ale nie zdradziłem swoich stron. Działam w różnych środowiskach. Całym sercem przyznaję się, że mam pochodzenie chłopskie, pochodzę z Myśligoszczy i chciałbym coś dla tamtych mieszkańców zrobić w związku z 655–leciem nadania praw lokacji (na razie to tajemnica). Zamierzam też robić różne rzeczy dla Debrzna, w którym obecnie mieszkam i dla Lipki, w której pracuję. Po prostu próbuję dzielić się swoją pracą z innymi.

Do 2012 roku, przez czternaście lat, pracowałeś w domu kultury w Debrznie. Uczyłeś tańca. To jedna z Twoich pasji?

Uwielbiałem tańczyć. Na dyskotekach znajomi mi mówili: Darek, ty pomyśl o zajęciu się tańcem profesjonalnie.

Reklama

Widzieli u Ciebie te kocie ruchy?

Dokładnie. Trenowałem w domu, a że nie miałem lustra, to oglądałem swoje odbicie w meblościance na wysoki połysk. Taniec siedział we mnie od dziecka.

Czujny

W jaki sposób przekułeś to zamiłowanie w zawód?

Pracowałem w Debrznie jako spawacz gazowy, ale po godzinach przychodziłem do domu kultury, by tańczyć. Pani dyrektor Miejsko Gminnego Ośrodka Kultury – Teresa Stelmach udostępniła mi do tego salę. Po pewnym czasie to ona zaproponowała mi pracę. Zacząłem się szkolić, robić kursy i zdobywać uprawnienia, by móc uczyć tańca innych. Jestem instruktorem tańca nowoczesnego i towarzyskiego.

Reklama

Już widzę miny Twoich kolegów z pracy. Spawacz, który po robocie wygina się przed lustrem.

Nie ubierałem obcisłych rajtuz. Nosiłem się luźno, w stylu  hip hop. I nikt się tej mojej pasji nie dziwił, bo moi rówieśnicy znali mnie z dyskotek i wiedzieli, że żyję tańcem. Najpierw było spawanie, potem tańczenie –moje życie składa się z takich etapów.
Najpierw w MGOK w Debrznie miałem jedną grupę, w końcu pięć dziecięcych i jedną dorosłych, którą uczyłem tańca towarzyskiego. Do Lipki także trafiłem przez taniec. W Gminnym Ośrodku Kultury pracowałem z dziećmi, ale też fotografowałem i filmowałem wydarzenia kulturalne.

Reklama

Czapla na łowach

Tu zaczął się kolejny etap Twojego życia?

Stało się to, gdy wziąłem do ręki kamerę i aparat. Uwieczniałem imprezy i tak złapałem bakcyla. Już nie tańczę. Podobnie jak nie piszę już wierszy, choć kiedyś należałem do klubu poetyckiego w Debrznie.

Mam wrażenie, że zagospodarowujesz w Lipce pewną niszę. Fotografowanie aktualnych wydarzeń łączysz z odkrywaniem tajemnic przeszłości.

Organizatorzy imprez proszą, aby zareklamować ich wydarzenie, a później zrobić fotoreportaż. Odsyłam ich do wójta i jeśli on się zgodzi, to chętnie podejmuję zadanie. Przede wszystkim jestem pracownikiem gminy i zajmuję się jej promocją.

Koszyczek

Masz jednak w sobie chęć do odkrywania nowych miejsc. Często znajdujących się tuż obok.

Zainteresowałem się historią, dlatego rozmawiam ze starszymi ludźmi. Lubię też słuchać Pawła Tuschika, który zna wiele faktów historycznych i opowieści na temat tej ziemi. No i sam szukam ciekawych miejsc, naznaczonych przez czas. Lipka i jej okolice są dla mnie wciąż nowe, cały czas je odkrywam. W Łąkiem np. nad jeziorem jest kamień z wyrytą swastyką. Powiedziała mi o tym pani sołtys, ale gdy pytałem o to mieszkańców, to nic na ten temat nie wiedzieli. Jeszcze nie rozgryzłem tego, skąd się tam wziął i co oznacza.

Reklama

To dopiero 40% wywiadu. W dalszej części zadałem m.in. takie pytania:

Masz mapę z punktami, o które musisz zahaczyć?

Drugim Twoim konikiem jest przyroda. Co w niej takiego urzekającego, że wychodzisz nad ranem czy o zmierzchu w teren i szukasz nietypowych obiektów?

Pokazujesz, że wystarczy się zatrzymać. Szczęście to umiejętność dostrzegania piękna w zwykłych rzeczach?

Swoje zdjęcia upubliczniasz, wrzucasz do internetu. Jak ludzie na nie reagują?

Powiedz jak na Twoją pasję i to, że wiele czasu spędzasz poza domem reaguje Twoja małżonka?

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]

Reklama

Masz mapę z punktami, o które musisz zahaczyć?

Mam miejsca, w które chcę dotrzeć i takie, do których muszę wrócić. Koło Kiełpina np. są bunkry, które muszę zbadać. Czasem ktoś mi podeśle informacje czy zdjęcia. Ludzie wiedzą, że się tym zajmuję i zwracają się z takimi poszlakami do mnie. A ja w terenie o lokalną historię wypytuję mieszkańców. Zaczepiam starsze osoby, przedstawiam się, wyjaśniam, po co mi te informacje i rozmawiam.

Menora

Zauważam, że starsi ludzie chcą podzielić się historią.

Tak i mam na to dowód. Wójt Przemysław Kurdzieko wprowadził taki zwyczaj, że odwiedza mieszkańców gminy, którzy skończyli 90 lat. Pewna pani z Wielkiego Buczka opowiadała, że przed wojną pracowała w gospodarstwie w Bolesławowie. Przypadek sprawił, że kupowałem tam zboże i skojarzyłem te fakty. Obiecałem tej pani, że postaram się urzeczywistnić jej marzenie i zawiozę ją w tamto miejsce.

Reklama

Drugim Twoim konikiem jest przyroda. Co w niej takiego urzekającego, że wychodzisz nad ranem czy o zmierzchu w teren i szukasz nietypowych obiektów?

Szukam przede wszystkim spokoju. Czasem, gdy mam ciężki dzień w pracy, wsiadam po piętnastej do auta i dzwonię do żony, że będę w domu nieco później, bo pojadę „skrótem”. A ten skrót wygląda tak jakbym miał jechać do Debrzna przez Piłę. Jadę np. do lasu w pobliżu Lutowa i nurkuję w lesie.

Zaczajasz się na zwierzynę?

Koledzy podkarmiają np. myszołowy, by je ustrzelić aparatem, ale ja nie mam na to czasu. Jestem fotografikiem wędrującym. Staram się skradać, robić zdjęcie i odejść. Mam satysfakcję, gdy np. pasące się daniele nawet nie zauważyły, że zrobiłem im zdjęcie. Najlepiej by było, gdybym nie miał zapachu i był niewidzialny. Dużo czytam, jak to zrobić...

Reklama

Panowie Daniele

We wszystkim dostrzeżesz piękno?

Tak. Nawet na tej sali [rozmawiamy w sali narad Urzędu Gminy w Lipice – red.], mając odpowiednie światło i spojrzenie można zrobić zdjęcie krzeseł, o którym ktoś powie: kurczę, jakie piękne! Zbyt często ludzie patrzą na świat, nie widząc w nim niczego szczególnego.

Zdjęcia, które dziś oglądamy często są efektem obróbki komputerowej.

Napatrzyłem się na takie fotografie i przyznam, że czasami chciałbym, aby moje prace wyglądały tak samo. Tyle że to nie takie proste. Profesjonalni fotograficy potrafią siedzieć tygodniami i obrabiać dane zdjęcie. Ja już odchodzę od komputera.

Reklama

Bo to oszustwo? Bo w komputerze można za bardzo zmienić świat, który uchwyciło się migawką aparatu?

To zależy, czego oczekujemy. Jeżeli ktoś zakłada, że zrobi zwykłe zdjęcie, a potem je podrasuje w kompie, to ok. Ja niekoniecznie chcę wstawiać słońce i piękne chmurki w ujęcie, na którym go nie było. Nie o to mi chodzi. Chcę pokazać ludziom świat, który na co dzień oglądają, ale z innej perspektywy.

Wystraszony

Pokazujesz, że wystarczy się zatrzymać. Szczęście to umiejętność dostrzegania piękna w zwykłych rzeczach?

Dokładnie, bo fotografuję codzienność. Ludzie w tych czasach są tak zabiegani, że nie mają czasu przystanąć. Nie pochylają się, by zobaczyć osobny świat runa leśnego i nie wchodzą na drzewa, by spojrzeć na otoczenie z ich perspektywy. Robię to za nich. A może dzięki temu kiedyś ktoś podczas odpoczynku na łące spojrzy w trawę i zobaczy, jak wśród niej tętni życie?

Reklama

W Twoich zdjęciach widać wrażliwość i umiejętność dostrzegania rzeczy nieoczywistych. W drzewie widzisz twarz, a w pajęczynie portal do innego wymiaru...

Nie mam na to wpływu. To albo jest w człowieku, albo nie. Czasem chodzę po lesie, bywa że do zmroku, a moja wyobraźnia działa. Może to pokłosie tych wierszy, które pisałem? Wydaje mi się, że to oczywiste, że widać coś nieoczywistego.
A że nie dla wszystkich? Już się nauczyłem, że aby ktoś zobaczył to, co ja, muszę to wyeksponować parametrami aparatu. Nie zawsze tzw. dobre zdjęcie pokazuje to, co chce się pokazać.

Mchowe pałeczki

Jakie zdjęcie jest najlepsze?

Trend jest taki, że zdjęcie musi być maksymalnie ostre. W smartfonie np. jego wyostrzanie następuje automatycznie. Czasem jest aż przejaskrawione. A takie zdjęcie trochę kłamie. Dla mnie natomiast bardziej liczy się ta właściwa chwila. Odpowiednie miejsce i czas na zdjęcie.

Reklama

Swoje zdjęcia upubliczniasz, wrzucasz do internetu. Jak ludzie na nie reagują?

Przeróżnie. Czasami na facebooku komentują pozytywnie zdjęcie, które mi nie do końca się podoba. Bywa, że nie rozumiem tego zachwytu. Zdarzają się też głosy krytyczne (z nich staram się wyciągnąć naukę i dziękuję za nią), ale też zwykły hejt, którym staram się nim przejmować. Choć z drugiej strony powiem, że nie do końca lubię, gdy ktoś mi słodzi.

Ponieważ na samych pochwałach nie za wiele można się nauczyć?

Staram się pozostać skromnym człowiekiem, bo pycha rozleniwia. Wtedy moja praca nad fotografowaniem może pójść na marne. A ja chcę się cały czas rozwijać. Niedawno kupiłem nowy aparat Nikona i wciąż poznaję jego funkcje i możliwości. To jak z rzeźbieniem. Michał Anioł dostawał kamienny blok, ale w nim widział już „tę” postać. Dzięki swojej wiedzy i umiejętnościom wydobywał ją z tej bryły. Chcę tak samo, ale muszę się jeszcze wiele nauczyć.

Intrygujące są Twoje podpisy pod zdjęciami. Takie niezwyczajne.

Kieruję się skojarzeniami z filmu czy muzyki. Nie podpisuję zdjęcia jelenia „jeleń szlachetny”, bo to każdy widzi. Gdy np. sfotografuję czaplę w odpowiedniej pozie nazywam ją „ptasim paragrafem”.

Zatańczymy?

Twoja aktywność i wszechobecność sprawia, że Twoje zdjęcia są wykorzystywane przez innych. Czasem bez Twojej zgody.

Zdarzają się takie sytuację. Bywało, że moje prace znalazły się w jakimś folderze, bez mojej zgody, co według prawa autorskiego jest kradzieżą. Nie robię jednak z tego afery, choć jest to nie w porządku. Teraz już podpisuję moje zdjęcia. Sam działam zgodnie z sumieniem i moralnością, i uważam, że inni powinni działać tak samo. Niestety – życie jest inne.

Choć dwa lata temu przeszedłeś z ośrodka kultury do urzędu, to wciąż pracujesz z dziećmi. Dowodem na to są kluby Fotos i Ekosfera.

Szefowałem obu tym organizacjom, ale zrezygnowałem z powodu braku czasu. Ekosferze przewodzić będzie teraz Marek Tomasz, a do prowadzenia koła fotograficznego szukamy chętnych. Oba jednak nadal będą działać, z moim udziałem, ale już nie tak aktywnym jak dotąd.

Powiedz jak na Twoją pasję i to, że wiele czasu spędzasz poza domem reaguje Twoja małżonka?

Żona jest wyrozumiała, ale staram się jej nie zaniedbywać. Rodzina jest dla mnie najważniejsza, dlatego poświęcam czas żonie i 9–letniemu synkowi, bo wiem, że zmarnowanego czasu nie da się cofnąć. W życiu trzeba zachować odpowiednie proporcje.

Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gonzo - niezalogowany 2017-07-11 21:00:37

    ciekawe kiedy wywiad z jastrowskim fotografem hehe.Ten to dopiero miałby o czym opowiadać

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    maker - niezalogowany 2017-07-11 08:34:54

    Łąkie. Kamień ten to najprawdopodobniej fragment nagrobka z pobliskiego cmentarza ewangelickiego po którym już prawie nie ma śladu. Kamień lezy w tym miejscu kilkadziesiąt lat i był zniszczony znacznie wcześniej niż cmentarz który jeszcze kilka- kilkanaście lat temu był widoczny.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości