Burmistrz chce kupić równiarkę, wał i inny sprzęt.
Mieszkańcy gminy Okonek muszą mieć mocne nerwy i jeszcze silniejsze amortyzatory w swoich autach. Jazdę po drogach gminnych i powiatowych przypłacić mogą utratą koła lub miski olejowej. Nawet w centrum Okonka.
– Drogi są fatalne, przyjmuję to ze zrozumieniem, kiwam głową, zapisuję – 29 stycznia, podczas sesji Rady Miejskiej Okonka, mówił Andrzej Jasiłek. Do notesu burmistrza trafiła droga w Łomczewie.
– Czterech burmistrzów po niej jeździło i nie doczekałam się jej utwardzenia – skarżyła się radna Maria Grzegorczyk. Jest w nim także Lędyczek i ulice Złotowska i Słowackiego.
– Były rozmowy w 2018, pani burmistrz obiecała, pani radna Węglowska... Cały rok minął, ludzie się topią w samochodach, już tam ze trzy miski poszły, ludzie nie mogą dojść... Tam tak samo nie ma asfaltu – o drugiej z ulic mówił sołtys Andrzej Witczak. Burmistrz zapisał sobie także Okonek: ulicę Chłopickiego (skarga Sławomira Bobrzyńskiego) oraz wjazd do przedszkola miejskiego (gdy popada, woda sięga tam do kostek) i dojazd do dworca PKP, zgłoszone przez radnego Henryka Berczyńskiego:
– To jest tragedia. Trzeba załatać te dziury, żeby to jakoś wyglądało. Ostatni wniosek poparł przewodniczący rady.
– Myślę, że cała ulica Kolejowa wymaga gruntownej naprawy, ale ten odcinek faktycznie jest tragiczny – przyznał Sebastian Korzeniowski.
Andrzej Jasiłek przytakiwał, a i sam wskazywał na inne fatalne miejsca w gminie. Pytanie tylko, skąd wziąć pieniądze na remonty dziurawych i pozarywanych dróg (patrz ulica Leśna i niedziałające studzienki kanalizacji deszczowej). Zwłaszcza, gdy w tegorocznym budżecie na inwestycje jest 2,7 mln złotych.
– Gdybyśmy przeliczyli te nasze drogi gminne, które w tej chwili trzeba by naprawić, to nie wiem, czy w 2 mln zł byśmy się zmieścili. A zatem nie mamy co marzyć o innych inwestycjach, tylko musimy naprawiać te drogi – twierdził włodarz gminy. I tu jednak kłaniają się pieniądze. Na tegoroczne remonty dróg gmina ma... 130 tys. złotych. To można wydać na remont jednej drogi. A co dalej? A. Jasiłek twierdzi, że zna odpowiedź na to pytanie.
Lekiem na kłopoty gminy mają być zakupy. Na początek równiarki i walca. I to w pierwszym kwartale tego roku. Dzięki nim samorząd ma być niemal samowystarczalny jeśli chodzi o bieżące remonty dróg.
– W tych miejscach, gdzie jest tak fatalnie, że nie idzie przejechać, będziemy reagować – burmistrz twierdzi, że korzyści będą wielostronne:
– Jeżeli będziemy mieli swojego wykonawcę, to będzie o wiele taniej niż gdybyśmy firmy zewnętrzne najmowali.
Nie wszystkim ten pomysł się podoba, ale podczas ostatniej sesji nikt z radnych nie zabrał w tej sprawie głosu. Andrzej Jasiłek zaś obiecał przygotować kosztorys takiej inwestycji, z uwzględnieniem amortyzacji sprzętu. Wziąć pod uwagę musi także moce przerobowe gminy. Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej ma problem z terminowym wywiązywaniem się z podjętych zadań, a to nie wróży dobrze na przyszłość. Zwłaszcza, że włodarz Okonka zastanawia się także nad zakupem podnośnika z koszem. Dzięki temu pracownicy gminy mogliby sami podcinać gałęzie i czyścić klosze lamp, co dziś gmina musi zlecać. Czy będzie miał kto to robić? To pytanie na razie pozostaje bez odpowiedzi.
Podobnie jak to, czy gmina zdoła pozyskać na budowy i remonty dróg pieniądze z Unii Europejskiej. W ostatnich latach Okonek nie miał się na tym polu czym pochwalić. A. Jasiłek ma jednak nadzieję, że to się zmieni. Pieniędzy na inwestycje drogowe szukać zamierza też w oszczędzaniu, na co szuka sprzymierzeńców wśród radnych.
– Jeżeli burmistrz Jasiłek mówi, że maksymalnie musimy oszczędzać, to każdy kiwa głową. A w momencie, gdy pokazuje miejsce, gdzie można oszczędzać, to: nie, tu nie można, tam nie można ruszyć... – zwracał się do członków Rady Miejskiej w Okonku. Do nich pił także, mówiąc o dochodach gminy z podatków.
– No, nie możemy maksimum, bo nie możemy. A może jeszcze o 3 – 4 złote... czyli sami stronę dochodową obniżamy. I teraz gdybyśmy mieli mieć z tego 200 czy 300 tys. zł, to my sami uchwalamy, że nie, bo obniżamy podatek. Ale na następnej sesji rozważamy stronę wydatkową...
– burmistrz wytykał rajcom brak konsekwencji.
– Stąd jako radni, jako władza musimy być konsekwentni – dodawał.
Gminę Okonek oplata i przecina także sieć dróg powiatowych. Do nich lokalni samorządowcy mają sporo uwag. Wniosek o kapitalny remont drogi powiatowej Lotyń – Borki złożył Włodzimierz Choroszewski. Radny stwierdził, że ostatni raz droga ta naprawiana była w latach 70–tych XX wieku. Od tego czasu jej stan uległ znacznemu pogorszeniu. Zwłaszcza, że w ostatnich latach bardzo wzrósł tam ruch samochodowy, a także ilość ciężkich pojazdów transportujących drewno. Według kosztorysu inwestorskiego z 2016 roku, wykonanego przez Starostwo Powiatowe w Złotowie, położenie na tej drodze nowego asfaltu to koszt prawie pół miliona złotych. Przy obecnej sytuacji finansowej powiatu zadanie to będzie bardzo trudno zrealizować. Mimo to w imieniu mieszkańców radny prosił o podanie przybliżonego terminu remontu kapitalnego drogi powiatowej. Wniosek zostanie przekazany władzom powiatu.
A to tylko jedna sprawa. Pilnego remontu wymaga też inna „powiatówka” – z Pniewa do Ciosańca. Odcinek długości ok. 4 km burmistrz Jasiłek wycenia na jakieś 4 mln złotych. – Jeżeli powiat się spręży, to będą to dwa lata – rzucił, choć dobrze wie, że jest to nierealne. Mimo to wymienił kolejne drogi wymagające zainteresowania: do Borek, Drzewic, Lubnicy i Lubniczki, Glinek Suchych.
– Nie chcę usprawiedliwiać powiatu, ale myślę, że 10 lat będzie mało, żeby te wszystkie drogi, na naszym tylko terenie, zrobić – stwierdził na koniec dyskusji.
Teraz tylko czekać na zapowiadane przez burmistrza zakupy. A potem wyjazd sprzętu w teren, bo pracy nie zabraknie mu na pewno.
Łukasz Opłatek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No to do roboty! I powodzenia życzę!
W Międzybłociu gm. Złotów koń kopyta może zostawić. Najbardziej fatalna droga w tej gminie, nawieźli szlaki i pogorszyli jej stan! Po deszczu to bieg rage run może tam startować.
Ciekawe czy pan Jasilek wie skąd na te drogi które sam wybuduje będą pochodziły pieniądze. Nic nie wspomina że z programu rządowego Zjednoczonej Prawicy.
Dziękuję ci komuno żeś mi asfalt na wiejskiej drodze położyła. Dziś by gó.wno z tego było.
To jest prawda co napisałeś bo gdyby nie napientowany GIEREK to do do tej pory między wioskami jeździłyby tylko zaprzęgi konne.
I pewnikiem też z tego g...wno będzie, bo nie słyszałem o przypadkach tańszego i jednocześnie lepszego wykonawstwa w tym zakresie robót przez zakłady podległe gminom. Przede wszystkim, albo zabraknie kasy na paliwo i wypłaty, albo pracownicy będą leżeć bykiem, bo gminy nie są w stanie zapewnić ciągłości i płynności robót. Potrzeba jeszcze wałów, koparek, zagęszczarek, pojazdów do transportu komponentów itp oraz operatorów, nie amatorów, projektantów z uprawnieniami i kierowników robót z odpowiednimi kompetencjami w zakresie budownictwa drogowego , geodezyjnymi, oczywiście z uprawnieniami. Gmina (a szczególnie taka biedna jak nasza) jest za małym inwestorem, aby zapewnić jakość i rentowność takiego profilu działania przez okrągły rok. Coś na pewno nie wypali, bo to jeszcze pogoda kapryśna, klimat nieprzewidywalny i pewnie trzeba będzie albo płacić przestojowe, albo zwalniać fachowców, którzy do niestabilnego pracodawcy już później nie wrócą i znowu problemy. Z takimi problemami borykają się profesjonalni też wykonawcy, więc gmina nie będzie konkurencyjna na rynku pracowników, wtopi kasę w sprzęt, który zgnije w krzakach i obywatelom dola też się nie polepszy. Kuriozalnym pomysłem jest naprawianie dróg wyłącznie metodą wyrównywania koron, bo już czasy lekkich pojazdów rolniczych odeszły wraz z końcem PRL-u i dzisiaj używane pojazdy zdewastują taką drogę po pierwszym deszczyku. Kto takich rzeczy nie wie, powinien siedzieć cicho i nie wymądrzać się dla wymądrzania. Panie burmistrzu, jeśli brakuje panu wiedzy, to szuka się rady mądrych, a nie strzępi język na pośmiewisko, chyba, że głównym celem kadencji jest wykończenie gminy i jej likwidacja. I to by było na tyle.
Brawo Panie Burmistrzu, tak trzymać. A jednak można coś wymyślić. Należałoby ogłosić i rozpropagować ten pomysł, niech wójtowie i burmistrzowie z Polski biorą przykład. Eureka!
Proponuję zakup jeszcze czołgu, dwóch łodzi torpedowych do połowu ryb i stację telewizyjną. Będziemy samowystarczalni: obronimy się, wyżywimy biblijnie no i będziemy oświeceni gminnie. Fachowcy się znajdą a radni zatwierdzą.
Przyjdzie walec i wyrówna. Jak będzie co.
Kuriozum językowe burmistrza: ......nie idzie przejechać......Panie profesorze Bralczyk czy może pan to skomentować?
Taki burmistrz, to kuriozum. I do tego kłamca zawodowy.
Taki burmistrz, to kuriozum. I do tego kłamca zawodowy.
No to do roboty! I powodzenia życzę!
W Międzybłociu gm. Złotów koń kopyta może zostawić. Najbardziej fatalna droga w tej gminie, nawieźli szlaki i pogorszyli jej stan! Po deszczu to bieg rage run może tam startować.
Ciekawe czy pan Jasilek wie skąd na te drogi które sam wybuduje będą pochodziły pieniądze. Nic nie wspomina że z programu rządowego Zjednoczonej Prawicy.