Reklama

GOK szuka pracownika, kulturalnego

04/03/2018 07:00
Najlepiej muzykującego, takiego jak szuka Lech Wiśniewski. Potrzebuje też „technicznego”. - Ludzie narzekają, że nie mają pracy i pieniędzy, a chętnych nie ma - mówi

Czytasz tekst premium, który został udostępniony dla wszystkich Czytelników portalu.
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu .


Dziura w Gminnym Ośrodku Kultury w Lipce powstała po odejściu z pracy Jacka Szeflera. Po dziesięciu latach powiedział „dość”.

Praca odbywała się często w weekendy i wieczory, co bardzo kolidowało z moją firmą. To był główny powód mojej rezygnacji

– mówi były już instruktor domu kultury. Dyrygowanie chórem „Złote buki” z Wielkiego Buczka i założonymi przez siebie „Złotymi nutkami” z Czyżkowa zamienił na pracę kierowcy. Zrobił uprawnienia i wywozi drewno z lasu. Od 7:00 do 15:00. Na fajrant zamyka drzwi kabiny i o pracy myśleć nie musi.

Reklama

Zastanawiałem się trochę nad tą zmianą, dyrektor chciał, żebym został, ale stwierdziłem, że wystarczy

– mówi. Dyrektor GOK–u Lech Wiśniewki komentuje:

Wiązaliśmy z Jackiem wielkie nadzieje, na lata, a to wszystko pękło w jednej chwili jak bańka mydlana.

Problem polega na tym, że J. Szeflera nie ma kto zastąpić. Na pewno nie z marszu. Dyrektor Wiśniewski twierdzi, że kłopot z instruktorami artystycznymi zauważa od kilku lat. O ile można kogoś przyuczyć do prowadzenia zajęć plastycznych czy ruchowych, o tyle z muzyką, nauką gry na instrumentach, wokalu czy prowadzeniem chóru jest trudniej.

Reklama

Robić to muszą fachowcy, z przygotowaniem i talentem, a najlepiej także z doświadczeniem

– uważa. Takich znaleźć jest trudno.

Podejrzewam, że z miasta za te 2 tys. zł nikt nie przyjdzie

– swoim spostrzeżeniem dzieli się Jacek Szefler. O barierze finansowej mówi też L. Wiśniewski:

Jesteśmy oddaleni od dużych aglomeracji, więc nie możemy liczyć, że przyjedzie do nas ktoś z dużej, odległej instytucji artystycznej. To mu się nie opłaci, choć finansowo oferujemy średnią powiatową dla instruktorów.

Kolejnym kłopotem jest czas pracy. Wydaje się, że w ośrodku kultury jest łatwo, lekko i przyjemnie. Człowiek się bawi, a jeszcze mu za to płacą. Lech Wiśniewski rozwiewa to powszechne przekonanie:

Reklama

Uciążliwość polega np. na pracy po południu i w weekendy. Ciężko zaplanować letni czy nawet weekendowy wypoczynek z rodziną. Jeśli to ma miejsce raz kiedyś, to nie ma problemu, ale kiedy ciągnie się latami, to zaczyna nas to uwierać. Żyjemy w czasach, kiedy ludzie chcą się czuć wolni.

Gminny Ośrodek Kultury w Lipce jest małą instytucją, z niewielką obsadą, nie może więc pozwolić sobie na zmianowe obsadzanie imprez. Zwykle pracują przy nich wszyscy. Zawsze wtedy, gdy inni mieszkańcy gminy się bawią.

Reklama

Dyrektor placówki mówi także o obciążeniu psychicznym tej pracy, wynikającym z ciągłej oceny. 

Pracuje się z dziećmi czy grupą artystyczną, co wiąże się z przygotowywaniem nowego repertuaru i pokazywaniem się. A jeśli ktoś ma ambicję, to chce wypaść jak najlepiej i przejmuje się tym bardzo

– twierdzi pan Lech, któremu do emerytury zostały trzy lata. Mógłby się już problemami z instruktorami nie przejmować, ale walczy o zapełnienie luki po Jacku Szeflerze. Myśli o tym tym bardziej, że za blisko 2,5 roku na emeryturę odejdzie Bogdan Jarząb, również instruktor muzyczny.

Reklama

Rynek pracownika

Poszukiwania nowego pracownika dyrektor prowadzi od kilkunastu tygodni. Ma już kandydatkę, która mogłaby poprowadzić zajęcia wokalne. To Weronika Zaborowska, złotowianka związana z Powiatowym Ogniskiem Pracy Pozaszkolnej. Pierwsze, zapoznawcze zajęcia z dziećmi poprowadzi ona 22 lutego. Lech Wiśniewski prowadzi także rozmowy z osobą, która mogłaby zostać dyrygentem chóru „Złote buki”.

Bezskutecznie natomiast szuka osoby, która zajęłaby się obsługą techniczną imprez – nagłośnieniem, oświetleniem, akustyką, komputerami. Niekoniecznie na etacie, kogoś do konkretnej pracy.

Reklama

Chodzi o to, by instruktorzy nie musieli rozkładać sprzętu, rozstawiać mikrofonów i podłączać kabelków. Oni mają się zająć pracą z grupami artystycznymi

– wyjaśnia. W ciągu trzech miesięcy na ogłoszenie nie odpowiedział nikt. Zero zainteresowania.

Ludzie narzekają, że nie mają pracy i pieniędzy, a chętnych nie ma. Wielu młodych zna się na informatyce i tutaj mogłoby się zrealizować

– uważa.

Okazuje się, że dzisiaj pracownika trzeba zdobywać

– dodaje. Przy okazji dzieli się refleksją, że generalnie ludzie raczej z Lipki wyjeżdżają, a nie przyjeżdżają.

Reklama

Moje córki studiują, ale już zapowiedziały, że tutaj nie wrócą

– L. Wiśniewski mówi, że ma złe przeczucia co do funkcjonowania GOK–u w przyszłości. Dopóki jest stara kadra, to będzie on działać, a później... kto wie. Oby nie stał się on wyremontowanym, dużym

budynkiem w centrum Lipki, ale pustym w środku…

Jeśli więc znają Państwo kogoś, kto mógłby podjąć pracę w Gminnym Ośrodku Kultury w Lipce, to przekażcie mu to zaproszenie. Praca czeka.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Lipka - niezalogowany 2018-03-05 18:47:16

    "Pracował".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    xyz - niezalogowany 2018-03-05 13:53:03

    Jak będą szukali dyrektora to dajcie znać

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kolega - niezalogowany 2018-03-04 22:13:20

    Oferujecie grosze za taką pracę to chętnych nie ma. Myślę że Jacek jakby dostał lepsze pieniądze pracował by dalej

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama