Chwila nieuwagi doprowadziła do tragedii. Kobieta poparzyła się środkiem chemicznym. Jej stan jest bardzo ciężki
- To wyglądało strasznie – mówi roztrzęsiona Małgorzata Zawilińska. - Sąsiadka zeszła z góry i wołała „Gosia, ratuj!”. Zadzwoniłam po męża i wezwaliśmy karetkę. Ratownicy uznali, że konieczne będzie wezwanie helikoptera i przewiezienie poszkodowanej do specjalistycznego szpitala.
Okazało się, że kobieta do butelki z płynem „Kret” wlała gorącej wody. Spowodowało to natychmiastową reakcję chemiczną, opary buchnęły na twarz. - Pani P. krzyczała, że nie widzi na jedno oko. Skóra na twarzy wyglądała strasznie – twierdzi pani Małgorzata.
Ordynator Oddziału Ratunkowego Szpitala Powiatowego w Złotowie Danuta Romejko potwierdza, że ofiara została przewieziona do szpitala w Gryficach, gdzie leczone są tego typu poparzenia.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, stan zdrowia mieszkanki Okonka lekarze oceniają jako bardzo ciężki. Oprócz poparzeń zewnętrznych zostały uszkodzone drogi oddechowe. Niemal na pewno kobieta nie będzie widzieć.
Do tragedii doszło w poniedziałek po południu. Na uwagę zasługuje bardzo zdecydowana i szybka reakcja Małgorzaty Zawilińskiej. - Zrobiliśmy z mężem to co każdy by zrobił. Muszę dodać, że karetka pogotowia przyjechała bardzo szybko. Być może to uratowało jej życie – mówi skromnie pani Małgorzata.
Ryszard Mikietyński
Foto: www.sxc.hu
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze