Reklama

Gospodynie czekają na mężczyzn

30/04/2016 14:00
Koło Gospodyń Wiejskich w Zakrzewie obchodziło jubileusz 70-lecia działalności. Czy takie organizacje upadają? Z przewodniczącą koła Lilianną Pewniak rozmawia Piotr Steffen

KGW jest jeszcze w tych czasach potrzebne?

To nie jest relikt, który się przeżył. Koła gospodyń są potrzebne. Gwarantują kultywowanie innej tradycji niż ta, o którą dba większość organizacji, stowarzyszeń czy nawet ośrodków kultury. Tamte podmioty działają bardziej nowocześnie lub po prostu w innym kierunku, a to nie jest do końca tym, czym przez dziesięciolecia zajmowały się KGW. Koła, które obecnie są nastawione głównie na ten spożywczy produkt, na gotowanie czy pieczenie. Od zarania gospodynie dbały o dom, a tego nie ma nigdzie.

Kobiety, które są członkiniami KGW, są lepszymi gospodyniami?

Część na pewno. Choćby dzięki kursom, w których od czasu do czasu uczestniczymy, a które prowadzone są przez fachowców – sam człowiek się tego nie nauczy.

Reklama

W dzisiejszej dobie mamy internet – tam jest wszystko.

Oczywiście. Na pewno pod względem ilości wiedzy kursy czy spotkania w gronie gospodyń nie są w stanie równać się z możliwościami, jakie daje internet. Jednak on nie zapewni tego, co daje działanie we wspólnocie. Ludzkiej relacji, bezpośredniej wymiany doświadczeń.

Pewnie w 90% działalność KGW to domena starszych pań. Jesteście w stanie „rywalizować” o pozyskanie nowych, młodych członkiń, które chociażby przez wspomniany internet mają przecież dostęp do wszystkiego?

Próbujemy zaoferować młodszemu pokoleniu coś, czym mogłybyśmy te osoby do siebie przyciągnąć. Chociaż, nie ma co ukrywać, trudno jest pozyskać młode kobiety do tego typu działalności. Młode panie z reguły chcą być dzisiaj nowoczesne, mają inne pomysły, nie tylko na gospodarzenie w domu, ale w ogóle na własne życie. Powiedziałabym nawet, że coraz bardziej odchodzą od tej tradycji gospodyń, angażując się wręcz w typowo męskie zajęcia: chociażby w działalność w jednostkach OSP. KGW daje jednak pewną wartość, której nie doświadczy się nigdzie indziej. To jest taki wyjątkowy sposób wyrwania się z domowych pieleszy, spotkania, zwykłego porozmawiania, ale też zdobywania doświadczeń. Oczywiście nie jest tak, że jesteśmy tylko dla siebie. Propagujemy naszą działalność również na zewnątrz, choćby poprzez uczestnictwo w różnych wydarzeniach, jak targi czy warsztaty, gdzie też reprezentujemy Zakrzewo czy nawet całą gminę.

Reklama

KGW sprzed siedemdziesięciu lat było inne od obecnego?

To są duże różnice. Ówczesna działalność kół skupiała się na rolnictwie, gospodarstwach domowych, np. trzeba było zwiększyć pogłowie zwierząt. Koła stanowiły taką realną pomoc gospodarczą. Na naszym terenie wybudowano wtedy chociażby wylęgarnie piskląt, dzięki czemu już było łatwiej, bo na miejscu można było kupić piskęta i rozprowadzać hodowle. Odbywały się liczne prace społeczne, zakładane były dziecińce, żeby rolniczki mogły iść w pole i pracować. KGW były wtedy bardzo silnymi organizacjami, które całym rodzinom pomagały przejść przez trudne gospodarczo czasy. Zdrowa rywalizacja między kołami czy wręcz regionami napędzała rolnictwo, np. poprzez słynne konkursy, jak chociażby te organizowane pod hasłem „więcej mleka dobrej jakości”. Działalność kół w tamtych czasach dotyczyła całości zabudowy gospodarczej, dzisiaj odwołuje się głównie do ścian domu, a przede wszystkim kuchni. Za to obecnie my współpracujemy z organizacjami, placówkami i instytucjami, których kiedyś nie było. To też ma określoną wartość.

Jest Wam przykro, gdy obserwujecie, jak ranga Waszej organizacji obniżyła się w porównaniu do tego, co KGW znaczyły przed dekadami?

Serce nas nie boli z tego powodu. Tym bardziej, że wiele z nas działa również na innych polach, nie tylko w KGW, ale też w chórach, zespołach śpiewaczych czy tanecznych. Nie próbujemy z nikim i z niczym konkurować.

Reklama

Ostatnio w gminie Zakrzewo coś drgnęło - wystarczy przypomnieć turnieje kół gospodyń, które organizujecie panie od kilku lat. Kiedyś tych kół w gminie nie było widać, a na tym turnieju okazało się, że kilka jednak działa i skupia całkiem sporo kobiet. Łącznie jest was pewnie przynajmniej ponad setka.

Uważam, że to dowód tego, iż KGW wciąż mają się przyzwoicie, a nawet dobrze. Gdy na pierwszym turnieju w Głomsku zgłosiło się tyle zespołów, sama byłam zaskoczona, że faktycznie tyle nas jest. Tym bardziej, że te turnieje sprawiły, iż odżyły relacje między kołami. Ten bardzo dobry pomysł realnie zintegrował nasze środowisko. W tym roku odbędzie się czwarta edycja turnieju, tym razem w Starej Wiśniewce.

Które z tych kół w Pani ocenie najaktywniej działa?

Wydaje mi się, że nasze i KGW Głomsk.

Co o tym decyduje?

Trudno ocenić. To wynika chyba głównie z indywidualnych możliwości pań, ich siły, wieku. Spora grupa członkiń kół zmaga się jednak ze schorzeniami. Po KGW również dobrze widać, jak te nasze wioski niestety się starzeją. Czasami rzeczywiście niektórym z nas brakuje już siły i niewiele się chce.

Reklama

Najmłodsze członkinie KGW Zakrzewo ile mają lat?

Mamy jedną czterdziestolatkę.

Jak to rokuje na kolejne lata? Będzie komu organizować jubileusze 80-, 90- i 100-lecia istnienia?

Myślę, że jest szansa na to, żeby ta organizacja funkcjonowała za kolejne dziesięciolecia.

Pani będzie wtedy prezesem honorowym?

(Uśmiech) Oj, nie wiem czy dożyję takiej chwili. Ale nie poddajemy się temu uciekającemu czasowi. Obecnie czynimy starania o zarejestrowanie naszego koła w rejestrze sądowym, dokumenty mamy już złożone. Jako stowarzyszenie będziemy mieli inne możliwości, także finansowe, dzięki czemu chcemy wyjść naprzeciw oczekiwaniom, głównie właśnie tych młodych kobiet. Organizacja będzie miała szerszy zakres działalności, będzie się nazywać Stowarzyszenie Koło Gospodyń Wiejskich „Wspólny cel” w Zakrzewie. Jak widać, nie poddajemy się. Idziemy wciąż pod prąd, a żeby tej siły było więcej, chcemy też zaprosić do działania panów.

Reklama

No tak, co byście bez nas zrobiły? Naprawdę wierzy Pani w koło gospodyń wiejskich z mężczyznami w składzie? Są w stanie wnieść coś do koła?

KGW Osowo już ma dwóch członków: Alfonsa Skrentnego i Jana Paczkowskiego. Ci panowie wnieśli wiele kolorytu w ich organizację. Takich mężczyzn potrzebujemy.

Macie już chętnych?

Póki co nie zdradzają się.

Męża już Pani namówiła?

Jeszcze nie.

Jak Pani ocenia przebieg jubileuszowej imprezy?

Tak. To miał być przede wszystkim sposób oddania tego, co należne osobom, które przez lata działały w naszej organizacji i coś stworzyły. Ukłon w stronę bogatej historii koła. Historii, która rodziła się w ciężkich czasach. Dla gospodyń, które zrobiły naprawdę wiele, nie tylko dla siebie, ale dla całych pokoleń.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości