Woda spuszczona, dokumentacja gotowa, pieniądze są. Ale wciąż nie ma zgody Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska na rozpoczęcie prac na stawie młyńskim w Łobżenicy. Jeśli sprawdzi się czarny scenariusz, w tym roku do oczyszczania stawu w ogóle nie dojdzie
Wody w stawie jak na lekarstwo. Niewielką taflę gęsto pokryła roślinność. Staw przestał wyglądać jak staw, teraz przypomina zieloną łąkę. To efekt osuszania - pierwszego etapu, który miał przygotować tę część Łobzonki na pierwsze od wielu lat prace melioracyjne. Dno zbiornika miało być oczyszczane jeszcze w tym roku. Gotowa jest już niezbędna dokumentacja, są pieniądze z Urzędu Wojewódzkiego, ale na rozpoczęcie jakichkolwiek działań na rzece nie ma nadal zgody Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która obawia się o trwałość chronionych roślin i zwierząt dna rzeki. - Jest na ten temat karta informacyjna i pytanie, czy RDOŚ pozostanie przy karcie, czy będzie potrzebny raport ochrony środowiska - zastanawia się Roman Tomasz, główny specjalista w Wielkopolskim Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych w Poznaniu, Oddział w Pile, instytucji odpowiedzialnej za przeprowadzenie prac odmulania dna rzeki. Poprzestanie jedyne na karcie informacyjnej oznaczałoby, że jeszcze w tym roku, w październiku, ruszyłyby prace na stawie. Jeśli natomiast sprawdzi się czarny scenariusz i potrzebny będzie raport, do prac w tym roku nie dojdzie. - Raport wiąże się z inwentaryzacją wszystkich roślin, które potencjalnie są chronione - zdradza Roman Tomasz. Tymczasem Wielkopolski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych gotowy jest już do pracy. Gotowy jest projekt na renowację zbiornika, który zakłada odmulanie dna, jego pogłębienie, uformowanie skarp, prawdopodobnie jedynie z obsiewam, a nie, jak zakładano na początku, wraz z umocnieniami. - Takie umocnienia znacznie podwyższają koszt inwestycji, a na to raczej nie uda nam się pozyskać pieniędzy z funduszów przeznaczonych na zbiorniki. To byłaby już wersja luksusowa. Musiałby tu być znaczny udział finansowy gminy - wyjaśnia Roman Tomasz. A czas nie jest tu bez znaczenia. Na naprawę wciąż czeka śluza, która została uszkodzona na skutek wypadku samochodowego, do którego doszło na moście pod koniec ubiegłego roku. Inwestycja miała być przeprowadzona kompleksowo. [[nowa_strona]] Na wykorzystanie czekają też pieniądze przyznane przez Urząd Wojewódzki - 450 tysięcy złotych na ten rok. Te pieniądze powinny zabezpieczyć plan prac na ten rok. Już teraz jednak wiadomo, że kwota ta będzie za mała na wykonanie pełnej renowacji. - Prawdopodobnie będziemy występować do Urzędu Wojewódzkiego o kolejne środki na przyszły rok - dodaje główny specjalista w pilskim oddziale.
Problemy powtarzają się
Przy tego typu inwestycjach problemy z uzyskaniem zgody RDOŚ powtarzają się. - Bywają inwestycje, które możemy prowadzić jedynie w okresie poza lęgami ptaków, w okresie od 1 września do 30 marca, czyli w okresie jesienno-zimowym - denerwuje się przedstawiciel WZUWiM. - Pozostaje mieć wiarę, że na tyle dobrze przygotowana jest karta informacyjna, iż ochrona środowiska poprzestanie na niej, bez potrzeby tworzenia raportu - mówi R. Tomasz. Decyzja ma zapaść jeszcze w tym miesiącu.
Będą to pierwsze od bardzo wielu lat prace przy stawie młyńskim, które nie tylko poprawiłyby przepływ wody, ale także w znacznym stopniu wpłynęłyby na estetykę tego miejsca. Byłby to też pierwszy krok do zagospodarowania tej części miasta - ładnymi chodnikami wokół rzeki, może jakąś fontanną, oświetleniem, małą mariną dla kajaków. Bo nie ma co ukrywać, dziś życie miast toczy się wokół zbiorników. I tylko od gospodarzy zależy, czy będą ich wizytówką.
A. Głyżewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze