Do końca zbiórki na leczenie Hani Łączkowskiej pozostało 10 dni. Nadal brakuje blisko 2 mln złotych. Czas gra ogromną rolę, bo terapia powinna być już rozpoczęta, aby była skuteczna
Sytuację Hani Łączkowskiej mieliście już Państwo okazję poznać na łamach „Aktualności”. To nie jest historia, którą można by określić mianem szczęśliwej, choć wszyscy, którzy biorą w niej udział ufają i wierzą, że szczęśliwe będzie zakończenie. Po drodze wydarzyło się wiele rzeczy. Od diagnozy, mówiącej o tym, że Hania cierpi na SMA, które wymaga trudnego i drogiego leczenia, przez problemy ze zbiórką, bo na przeszkodzie stanęła pandemia, po kradzież tożsamości dziewczynki przez rosyjskich hakerów i próby wyłudzania pieniędzy. Rodzina nie ukrywa, że zmagać musi się także z hejtem, zwłaszcza w internecie. Jego potężna fala wylała się m.in. w momencie, gdy rodzina pochodząca z naszych stron zyskała szansę przeprowadzki z Wielkiej Brytanii do Niemiec. To umożliwiło lepszy i częstszy kontakt z bliskimi. Tam też, za sprawą ludzi dobrej woli, Przemysław Łączkowski, tata Hani, zyskał lepszą pracę, a dziewczynka wyższy poziom opieki medycznej. To jednak nie była przeszkoda, która mogłaby zniweczyć walkę o życie i zdrowie Hani. Pojawiły się natomiast inne trudności, które boleśnie przypomniały, że każdy uciekający do zakończenia zbiórki prawie 10 mln zł dzień oddala szanse dziewczynki na zdrowe, dobre życie.
Do zebrania zostało blisko 2 mln zł i tylko 10 dni. Termin zbiórki był już wcześniej przedłużany, jednak nie to stanowi największy problem.
– W ubiegłym tygodniu serce nam stanęło. Przeżyli to także dziadkowie Hani, którzy po raz pierwszy uczestniczyli w walce o oddech Haneczki. SMA może w każdej chwili dać o sobie znać i nam ją zabrać. Hania była uśmiechnięta aż do czasu, gdy nastąpił ten krytyczny moment. Bez przyczyny, nagle zaczęła ciężko oddychać, zrobiła się blada i cała spocona. Od razu zareagowaliśmy i doprowadziliśmy ją do prawidłowych „parametrów”. Byliśmy u lekarza, gdyż miała ponownie słabe bicie serduszka, poziom tlenu we krwi oraz męczyła się przy oddychaniu i była bardzo senna. Przed oczami mieliśmy najgorszy scenariusz. Wizyta lekarska uświadomiła nam, co również potwierdził lekarz, że przy chorobie dzieci z SMA mogą występować takie objawy, przy których musimy być czujni cały czas. Teraz jest okres jesienny, więc każda infekcja może wywołać drastyczną sytuację dla zdrowia Haneczki. Badanie krwi na szczęście nie wykazało żadnych zmian, mimo to Hania ma inny kolor wydzieliny i to nas martwi. Z doświadczenia wiemy, że to może prowadzić do infekcji. Teraz jesteśmy w domu, mamy obserwować Hanię i w razie jakichkolwiek zmian natychmiast wezwać pogotowie – mówi Magdalena Łączkowska, mam Hani. Na tym jednak złe informacje się nie kończą.

– Boimy się coraz bardziej. Wydawało nam się, że cel jest w naszym zasięgu, ale sytuacja znów się zmieniła, a to wymaga od nas natychmiastowej reakcji. Wiedzieliśmy, że czas naszej zbiórki jest ograniczony, ale w tym momencie mamy wrażenie, że każdego dnia tracimy ogromną szansę. Eksperci potwierdzili, że terapia genowa może zostać podana dzieciom o maksymalnej wadze 13,5 kg. Nasza Hania waży już prawie 11 kilogramów, a to oznacza, że dramatycznie zbliżamy się do wagi granicznej. Wiele miesięcy walki może przepaść, jeśli teraz nie ruszymy pewnie i zdecydowanie, by zdobyć pozostałe środki niezbędne na leczenie – dodaje M. Łączkowska.
Najszybciej można to zrobić, wchodząc na stronę internetową: www.siepomaga.pl/haneczka. Na faceeboku pod hasłem „Moc dla Haneczki” działa również grupa wolontariuszy, którzy organizują m.in. różnego rodzaju internetowe zbiórki i licytacje. Hania jest także podopieczną Fundacji Złotowianka. Jej leczenie i późniejszą rehabilitację można wspomóc wpłatą na konto: Spółdzielczy Bank Ludowy w Zakrzewie Oddział w Złotowie, al. Mickiewicza 24 a, 77–400 Złotów. Nr konta 25 8944 0003 0002 7430 2000 0010. W tytule przelewu należy wpisać: Łączkowska Hanna L/67.
Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Haniu dasz Radę .Jesteśmy z Wami.Kochani Ufajcie.
Przesada. Tyle milionów. Inni też umierają i kasy nie mają na leczenie. Zawsze się zastanawiam co tyle kosztuje. To jakieś nierealne jest.
No pewno BOB, przecież to nie twoje dziecko walczy o życie - prawda? Trudno postawić się w roli rodzica takiego dziecka.
Ty komentatorze z Lipki byś się zamknął to by było z takiego drania więcej pożytku.
Niech PiS i Kaja Godek da kasę teraz, tak są życiem a jak dziecko chore to nigdy nie ma na nie kasy.
Popieram, chcą zmusić kobiety do rodzenia chorych dzieci a potem mają je głęboko i daleko gdzieś dając marne ochłapy które nawet nie wystarcza na środki do pielęgnacji takiego dziecka, ze o reszcie potrzeb nie wspomnę.
Haniu wczoraj kś Michaell McGivney został ogłoszony Błogosławionym.Atakują Ciebie bo za mocno chora jesteś i za dużo kosztuje Twoje Życie.Ale nie dla niego .Będę się modlił do niego żeby i Ciebie jak i chłopca który miał się urodzić martwy uratował. Będzie dobrze .Vivat Jezus
Haniu dasz Radę .Jesteśmy z Wami.Kochani Ufajcie.
Przesada. Tyle milionów. Inni też umierają i kasy nie mają na leczenie. Zawsze się zastanawiam co tyle kosztuje. To jakieś nierealne jest.
No pewno BOB, przecież to nie twoje dziecko walczy o życie - prawda? Trudno postawić się w roli rodzica takiego dziecka.