Reklama

I koniec rozmowy!

08/03/2014 00:00
Mieszkaniec gminy Krajenka złożył skargę na burmistrza Stefana Kitelę. Zarzuca mu, że jest nękany przez "dziwnych ludzi" oraz to, iż gmina odmówiła mu dotacji na budowę oczyszczalni ścieków

Skarżący wystąpił do gminy o dotację na budowę przydomowej oczyszczalni ścieków. Spotkał się z odmową, uznano bowiem, że skoro gmina wybudowała kanalizację, to mieszkaniec ma obowiązek się do niej podłączyć. Ten wykazywał, że koszty tego będą dużo większe niż zainstalowanie przydomowej oczyszczalni. Skarżył się również, że jest nękany przez "dziwnych ludzi", nasyłanych przez burmistrza Krajenki.

Skarga była rozpatrywana na ostatnim posiedzeniu Rady Miejskiej Krajenki. Radny Zbigniew Morgulec pytał, co to za ludzie nękali obywatela i ile razy. Okazało się, że byli to strażnik Jerzy Baran oraz Daniel Wiśniewski, pracownik krajeńskiego urzędu. Piotr Jończyk, przewodniczący rady tłumaczył, że nie było to żadne nękanie, ale kontrola z polecenia burmistrza Krajenki.

[[reklama]]

Radny Anatol Najmowicz przyznał, że rozmawiał z autorem skargi, który udostępnił mu dokumentację przyłączeniową do sieci, jaką otrzymał z Komunalnego Zakładu Użyteczności Publicznej w Krajence. - Z dokumentacji tej wynika, że każą mu się przebić przez chodnik i asfalt na głębokości sześciu metrów. Powiedział, że taniej go wyniesie zainstalowanie przydomowej oczyszczalni - mówił radny Najmowicz. Skarżący złożył w tej sprawie wniosek o stosowne pozwolenie do Starostwa Powiatowego w Złotowie, zgodę taką otrzymał.

- Jeżeli obok działki tego pana przebiega sieć kanalizacyjna, to my w żadnym wypadku nie możemy dotować wybudowania oczyszczalni. Jego obowiązkiem jest podłączenie się do tej sieci - argumentował burmistrz Stefan Kitela. I dodał, że nastąpiło tu jakieś nieporozumienie, bo zgodnie z warunkami technicznymi, do granicy jego posesji przyłącze powinien zrobić zakład komunalny. I to nie mieszkaniec gminy powinien się przebijać przez asfalt i chodnik, jego obowiązkiem jest zrobić sieć do granicy swojej działki; w tym przypadku byłoby to kilkanaście metrów na głębokości 1,20 metra. Natomiast o dotację do przydomowych oczyszczalni mogą się ubiegać tylko osoby, które nie mają możliwości podłączenia się do sieci kanalizacyjnej. Kontrola natomiast była spowodowana reakcją na pismo, jakie do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska wysłał jeden z mieszkańców gminy.

[[reklama]]

Radny Piotr Gniot przyznał, że jeśli chodzi o "nękanie", to sprawa jest jasna, bo żadnego nękania nie było. Uznał jednak, że skarżący, dostając takie warunki techniczne do podłączenia, na dodatek z mapką, miał prawo uznać, że jego obowiązkiem jest wybudowanie sieci do wskazanego na niej miejsca. Stąd pomysł na wybudowanie oczyszczalni, skoro było to tańsze. Piotr Gniot dodał, że gdyby on na miejscu skarżącego dostał takie dokumenty, to również by pomyślał, że ma się przekopywać na głębokości sześciu metrów przez chodnik i asfalt. Większość ludzi by tak pomyślała.

- Powinno być tak: tu jest pana studzienka na granicy działki i tu ma się pan podłączyć. I koniec rozmowy! - oświadczył radny Gniot.

Dalsza dyskusja przebiegała w podobnym tonie. Padła również propozycja, aby skargę podzielić na dwie części: tę o nękaniu, bo tu sprawa jest jasna - żadnego nękania nie było, i o odrzuceniu dotacji - tutaj z kolei radni mieli wątpliwości. Piotr Jończyk oświadczył, że jest to niemożliwe, głosowano więc nad skargą w pierwotnej postaci. Jedenastu radnych opowiedziało się za jej odrzuceniem, trzech się wstrzymało od głosu.

Ryszard Mikietyński


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości