Na przełomie września i października pisaliśmy o remoncie drogi, jaka prowadzi z ulicy Jeziornej do terenu rodzinnych ogrodów działkowych oraz plaż położonych wzdłuż Jeziora Zaleskiego. Z jednej z nich korzystają od lat wędkarze i posiadacze sprzętów wodnych – jest tam tzw. slip służący do wodowania sprzętów wodnych. Z dużymi łodziami może być problem, żeby swobodnie tam dojechać.
Zresztą już ostatnie miesiące 2017 roku i styczeń tego roku pokazały, że kierowcy w bardzo dowolny sposób korzystają z nowej drogi – widoczne tam ślady (zarówno po opadach śniegu, a jeszcze bardziej po roztopach w ostatnich dniach) potwierdzają, że często nie poruszają się wyłożonym polbrukiem traktem, lecz stworzyli inne ciągi komunikacyjne. Potwierdziły to zresztą nasze rozmowy z osobami, które korzystają z tej drogi. Część jeździ tak, jak prowadziła tam dotychczasowa droga. Do teraz łatwo spotkać tam też mieszkańców osiedla, którzy negatywnie komentują taki sposób przeprowadzenia inwestycji. Zdaniem wielu bezzasadny, niepotrzebnie komplikujący komunikację i do tego zapewne znacznie droższy niż kosztowałoby poprowadzenie drogi w dotychczasowy sposób.
Gdy byłem tam jednego dnia z prowadzących śladów wynikało, że są tam nawet trzy drogi
– śmieje się jeden ze starszych mieszkańców osiedla.
Prawie codziennie chodzę tutaj z psem i do teraz zachodzę w głowę, o co chodziło z tą inwestycją. Najbardziej nie pojmuję, jak można było powycinać drzewa tyko po to, żeby poprowadzić tutaj szeroki łuk
– to już stwierdzenie jednego z młodszych mieszkańców tej części miasta.

Droga jest, ale ślady opon udowadniają, że kierowcy i tak jeżdżą jak dawniej
Czy w świetle tego kierownictwo urzędu zgodzi się z opinią, że zastosowanie takiego rozwiązania (zamiast prostej drogi jest serpentyna) mijało się z celem i z praktycznego punktu widzenia było błędnym rozwiązaniem?
Zadanie to zostało zgłoszone do realizacji w ramach Złotowskiego Budżetu Obywatelskiego 2017. Droga została wykonana zgodnie z obowiązującym miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego (...). Ewentualna zmiana planu zagospodarowania uniemożliwiłaby wykonanie inwestycji w roku 2017
– to odpowiedź, jaką otrzymaliśmy na zadane przez nas pytanie. Jak władze miasta odnoszą się do opinii, że takie wykonanie inwestycji było zbędnym ponoszeniem wydatków i można ją było zrealizować w mniejszym zakresie i za mniejsze pieniądze?
Inwestycja została wykonana zgodnie z dokumentacją projektową, przygotowaną w oparciu o warunki ujęte w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, a wykonawca został wyłoniony w trybie przetargu nieograniczonego. Projekt był również omawiany z wnioskodawcą, który zgłosił to zadanie do Złotowskiego Budżetu Obywatelskiego 2017. Ponadto projekt przeszedł wszystkie etapy weryfikacji formalnej i merytorycznej, dokonanej przez komisję powołaną do oceny projektów zgłoszonych w ramach Złotowskiego Budżetu Obywatelskiego 2017. Na tych etapach nie zgłoszono żadnych uwag odnośnie realizacji tej inwestycji.

Gdy inwestycja powstawała mieszkańcy często z niedowierzaniem obserwowali, jak prosta droga zamienia się w polbrukową serpentynę. Zdaniem wielu w tym miejscu kompletnie niepraktyczną
[[snd=115]]
A może obszary, jakie wypełniają poszczególne fragmenty zakręconej drogi będą w jakiś sposób wypełnione, zagospodarowane, co po pierwsze poprawi estetykę miejsca, a po drugie ograniczy możliwość jazdy wyłącznie po nowej drodze?
Nie
– to odpowiedź na pytanie, czy w ramach wykonanej inwestycji planowane są jeszcze jakieś prace w tym roku. Czy władze miasta, podobnie jak nasza redakcja, odbierają sygnały od mieszkańców potwierdzające ich niezadowolenie z takiego sposobu wykonania inwestycji?
Nie
– po raz kolejny stwierdza burmistrz Złotowa.
Inwestycja kosztowała blisko 193 tys. zł brutto (koszty przygotowania dokumentacji, prace związane z wykonaniem drogi, nadzór budowlany).
Dopiero wiosenny i letni sezon pokażą, jak bardzo polbrukowa serpentyna da się we znaki wędkarzom i użytkownikom sprzętów wodnych, zwłaszcza tym, którzy przywożą tutaj te największe łodzie. Również działkowcom, bo nie trzeba ciągnąć za autem żadnego wodnego, długiego sprzętu, żeby mieć kłopot z mijaniem – już dzisiaj widać zresztą ślady świadczące, jak kierowcy skracają najostrzejsze zakręty.
Po drugiej stronie Jeziora Zaleskiego również powstaje służący do wodowania slip. Obecnie inwestor nie chce jednak mówić o inwestycji, a także o tym, na jakiej zasadzie będzie funkcjonować to miejsce.
Jest na to jeszcze za wcześnie
– stwierdza. Podkreśla jednak, że lata temu również dokładał się do slipu, jaki powstał od strony ulicy Jeziornej i również jego zdaniem powinien być do niego jak najłatwiejszy dojazd, niezależnie od tego, jaka będzie oferta przy powstającej, prywatnej inwestycji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Znowu Janusze nie potrafią się dostosować.
Jeszcze jeden malkontent ... Pisząc o zagospodarowaniu miałem na myśli coś więcej niż obsianie wszystkiego trawą.
Ja bym postawił tam jeszcze kierownika pieszego ruchu zastępcę kierownika rowerowego i psa Rexa do merdania ogonkiem dla spacerowiczów
a co mi tam dopisze jeszcze. w czym problem? wystarczy doinstalowac sygnalizacje swietlna, wprowadzic ruch wahadlowy, a na kazdym zakrecie postawic pomnik jelenia. a juz calkiem na koncu zjazdu od struny jeziora postawic taki jeden duzy konkretny kaczkomat
serpentyne trzeba bylo zrobic, moze wykonawca wydluzyl sobie robote. zreszta ja prawie 200 tysiaków to bym im 5 takich drog sam zrobił ale co tam. poznajmy wykonawce
Szkoda słów, brak logiki, dużo takich głupot w naszym Złotowie. Zalana promenada z lampami i ławkami, brzydka fontanna przy kantorze na Wojska Polskiego, dobudówka do Urzędu Miejskiego, spaprany basen, zabudowa na Paderewskiego w miejsce wyburzonych kamienic. Nie da się tego racjonalnie wytłumaczyć. Przecież ktoś to opiniował ktoś wydał zgodę.
Przyjedzie pojazd który bedzie ciągnał przyczepe z motorówką, łodzią nie spojrzy, rozjedzie te cacko i wszystko psu w d....
Ten projekt trzeba teraz mądrze dokończyć, czyli zatoczki które powstały przy serpentynach zazielenić i obsadzić roślinami, tutaj wykazać mogą się tzw. architekci krajobrazu, których kształci chyba jeszcze złotowskie technikum. Można zrobić z tego projektu cacko, ale jeśli nie będzie wsparcia władz miasta, o czym wspomniano w artykule, to wtedy inwestycja będzie wiecznym placem budowy i okazją do wieszania psów na włodarzach miasta (bo to oczywiście "z naszych podatków", itd), a na kupno ziemi, różnych drzewek, trawy nie potrzeba już majątku. Zadziwia mnie jeszcze wynik ankiety, ale malkontentów nastawionych na NIE nigdy u nas nie zabraknie :))
Zawsze będzie wam źle.
Pewno po lewej ma działkę i będzie miał krótszy dojazd do posesji.
A dajcie już spokój. Ktoś złożył taki projekt, wygrał i miasto go wykonało. Lepiej zapytajcie wniokodawcę, skąd taki pomysł. :)
Znowu Janusze nie potrafią się dostosować.
Jeszcze jeden malkontent ... Pisząc o zagospodarowaniu miałem na myśli coś więcej niż obsianie wszystkiego trawą.
Ja bym postawił tam jeszcze kierownika pieszego ruchu zastępcę kierownika rowerowego i psa Rexa do merdania ogonkiem dla spacerowiczów