Sposób wyliczania nauczycielom tygodniowego pensum, czyli liczby godzin stanowiących etat wzbudził w nowym roku szkolnym zamieszanie i część nauczycieli wskazywała, że jest on dla nich niekorzystny czy wręcz krzywdzący. Po rozmowach z dyrektorami szkół gmina zgodziła się więc przyjąć interpretację korzystniejszą dla nauczycieli. Wiązało się to jednak z koniecznością dokonania pewnych korekt, w wyniku których część osób otrzyma wyrównania do pensji, a inni będą musieli zwrócić błędnie naliczone pieniądze, co znowu wywołało kontrowersje.
Zaczęło się od uchwały rady gminy przyjętej jeszcze w lutym. Podawała ona wzór, według jakiego obliczyć tygodniowy obowiązkowy wymiar godzin zajęć dla nauczycieli realizujących w ramach stosunku pracy obowiązki określone dla stanowisk o różnym tygodniowym obowiązkowym wymiarze godzin. Mówiąc prościej polegało to na wyliczeniu wymiaru etatu poprzez pewne uśrednienie. Dotyczyło to wyłącznie osób, które oprócz pracy nauczyciela, w której etat stanowi 18 godzin w tygodniu, prowadziły jeszcze np. świetlicę, gdzie etat wynosi 30 godzin czy też wykonywały inne obowiązki, dla których przewidziano jeszcze inny tygodniowy wymiar czasu pracy. W takich przypadkach należało wyliczyć, jaki jest obowiązkowy tygodniowy wymiar godzin, a co za tym idzie, ile dany nauczyciel wypracowuje tzw. godzin ponadwymiarowych, co z kolei przekładało się na wysokość wynagrodzenia. Założenia wydają się jak najbardziej słuszne i racjonalne, ale pojawiły się pewne różnice co do interpretacji. Chodziło przede wszystkim o to, czy uchwałę tę stosować należy także do nauczycieli, którzy mają pełen etat i oprócz tego dodatkowe godziny za inne obowiązki, czy tylko do tych, którzy mają niepełne etaty według różnych wymiarów godzinowych. Początkowo uśrednianie dotyczyło wszystkich, ale wprowadzona niedawno zmiana polega właśnie na wyłączeniu z tego nauczycieli z pełnymi etatami. Do takiej interpretacji przychylił się także Wielkopolski Ośrodek Kształcenia i Studiów Samorządowych. Wójt Piotr Lach podkreśla, że zaistniała sytuacja nie była wynikiem tego, że wyliczeń dokonywano nieprawidłowo czy niezgodnie z prawem, lecz po prostu podjęto taką decyzję kierując się sugestią środowiska szkolnego. Kwoty jakie nauczyciele otrzymają bądź zwrócą, co zawsze wzbudza pewne niezadowolenie, to pieniądze rzędu kilkudziesięciu do stu złotych.
Z zamieszaniem tym zbiegła się decyzja o podaniu się do dymisji inspektor do spraw oświaty w urzędzie gminy. Pełniąca tę funkcję nie chce się wypowiadać na ten temat. Wójt Piotr Lach przyznaje natomiast, że za zaistniałą sytuację z obliczaniem wymiaru godzin nikogo nie wini i nie ma w związku z tym żadnych pretensji do urzędniczki. Podobnie wypowiada się Mariusz Filipkowski, dyrektor ze Świętej, który przyznaje, że dyrektorzy także brali udział w przyjmowaniu tych ustaleń. Z żalem natomiast wójt przyjął samą decyzję o dymisji, gdyż mimo krótkiego stażu urzędniczka była chwalona za kompetencje. Tymczasem ogłosił już konkurs na jej stanowisko. Spośród ośmiu kandydatek, które się zgłosiły, tylko trzy spełniły wymogi formalne i przeszły tym samym do kolejnego etapu rekrutacji. Ostatecznej decyzji co do zatrudnienia którejś z nich jeszcze nie znamy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze