W ostatnich dniach mieszkańcy Tarnówki wielokrotnie potwierdzali, że mają dość trwającej od kilku tygodni wymiany wodociągu w ich miejscowości. Największy temu wyraz dają w internecie, gdzie narzekają przede wszystkim na długie przerwy w dostawach wody, które niekiedy można już liczyć w dniach. Przed rozpoczęciem inwestycji władze gminy ostrzegały przed taką sytuacją, ale tej skali problemów nikt się chyba nie spodziewał. Wójt Jacek Mościcki przyznaje, że awaria goni awarię.
W kwestiach przyłączy praktycznie dzień w dzień coś się przydarza na sieci, nie ma wody. Generalnie próbujemy ją dowozić. Utrudnienia są bardzo duże dla mieszkańców i to mnie najbardziej boli
Reklama
– przyznaje. Inwestycja powinna być zakończona za około miesiąc, ale, jak przyznaje wójt, przy obecnej ocenie sytuacji wydaje się to mało prawdopodobne.
Nie wiem, jak długo to jeszcze potrwa
– Jacek Mościcki wyjaśnia, że wykonawca z trudem radzi sobie z kolejnymi awariami, a wytłumaczeniem nie może być to, że warunki terenowe, w jakich prowadzone są prace, są znacznie cięższe niż się spodziewano.
Wody nie ma, telefonów dużo
– w skrócie opisuje obecny stan rzeczy. Podkreśla, że sytuacja jest tym bardziej skomplikowana, że z rozpoczęciem pracy już w zasadzie czeka firma, która ma się zająć budową nowej nawierzchni drogi.
W tej sytuacji nie mogą jednak przygotować frontu robót
– przyznaje Mościcki.
W ostatnich dniach w Tarnówce sporo można było usłyszeć o inwestycji (przede wszystkim nieoficjalnie) również z dwóch innych powodów. Pierwszą przyczyną był piasek. Wykonawca miał używać w trakcie prac piasku z wyrobiska zlokalizowanego w pobliżu miejscowej oczyszczalni. Zabierający go stamtąd pracownicy firmy mieli tłumaczyć się zgodą ze strony wójta, jednak Jacek Mościcki zapewnia, że żadnego pozwolenia nikomu nie wydawał. Doszło do interwencji urzędników, którzy wezwali funkcjonariuszy, co potwierdza oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Złotowie Izabela Wrotek, która precyzuje, że policjanci interweniowali w tej sprawie 27 marca.
Osoba z urzędu gminy zadzwoniła do dzielnicowego, który był na miejscu i faktycznie potwierdził, że ktoś z tej firmy, która wykonywała prace, rzeczywiście bez zgody wójta brał piasek z tego miejsca
– Izabela Wrotek potwierdza, że ze zdarzenia sporządzono notatkę i trwają czynności pod kątem wykroczenia z artykułu 154 kodeksu wykroczeń. W rachubę wchodzi mandat albo, jeśli osoba go nie przyjmie, wniosek o ukaranie do sądu rejonowego. Jak wyjaśnia wójt, wyrobisko znajduje się na gminnym terenie i nikt z urzędu gminy, ani inne osoby, nigdy nie pobierały stąd surowca. Pracownik firmy miał tłumaczyć, że materiał pozyskiwał w celu zasypywania nowego rurociągu, ale czy zdarzyło się to raz czy więcej, trudno wójtowi szacować.
Zajmuje się tym policja
– odpowiada Jacek Mościcki, przyznając, że w umowie zawartej z wykonawcą nie ma słowa o tym, skąd ma być pozyskiwany do budowlanych celów piasek, stąd firma powinna była go najzwyczajniej kupić.
Większe zamieszanie miało powstać w Tarnówce z powodu polbruku. Chodzi o kostkę, którą rozbierano z chodników przed wymianą sieci wodociągowej, a która w całości miała być składowana w wyznaczonych miejscach w pobliżu urzędu gminy. Materiał miał być zabezpieczony za płotem, a w przyszłości trafić w inne części gminy Tarnówka, gdzie będą prowadzone chodnikowe inwestycje. O ile w sprawie piasku informacji można zasięgnąć na policji, tak w sprawie polbruku już nie, bo, jak mówi Izabela Wrotek, żadnego zgłoszenia w takiej sprawie nie było.
Tymczasem nieoficjalne doniesienia mówią o tym, że część rozebranego polbruku zniknęła, a miało się tak stać za sprawą niektórych mieszkańców, którzy ponoć przywłaszczyli materiał na własne potrzeby. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że skorzystało na tym kilka osób, w tym ponoć jedna w całkiem sporej ilości. To w tym miejscu osobiście miał interweniować wójt, przestrzegając przed konsekwencjami, jeśli materiał nie będzie zwrócony i nie trafi na gminny plac. Wójt i pracownik urzędu Jan Zając mieli przyłapać na gorącym uczynku osoby, które transportowały materiał na jedną z prywatnych posesji. Stąd też w nieoficjalnych rozmowach na ten temat nie brak pytań o to, dlaczego również tej sprawy urzędnicy nie zgłosili na policję. Inna sprawa, że według kolejnych naszych ustaleń w ostatnim czasie materiał miał zacząć spływać w miejsce, gdzie ma już nad nim kontrolę prawowity właściciel – gmina.
Wójt doniesień o przywłaszczeniu i przyłapaniu na gorącym uczynku nie potwierdza, mówi jedynie o tym, że rzeczywiście w jednym przypadku polbruk omyłkowo trafił w miejsce, w jakie nie powinien. Wójt miał udać się tam wspólnie z Janem Zającem, aby nakazać zwrot materiału jeszcze tego samego dnia, najpóźniej do wieczora.
To zostało zwrócone
– mówi Jacek Mościcki, dodając, że o innych przypadkach nic mu nie wiadomo. Tzn. wójt również słyszał plotki, ale gdy poprosił o precyzyjne informacje, do dzisiaj żadne do niego nie dotarły, dlatego nie reaguje na te doniesienia.
Ile polbruku trafiło w omyłkowe miejsce?
Wywrotka, może pół
– Jacek Mościcki zaznacza, że w odniesieniu do całości była to niewielka ilość. Wójt dodaje, że z całego ponad kilometra chodnika zdjęto jakieś 1200–1300 metrów bieżących polbrukowej kostki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zamiast jakichs eleganckich plyt chodnikowych znowu wala polbruk...szkoda bo znowu trzeba bedzie czekac kilkanascie lat na nastepny remont, zeby cos sie zmienilo Zero estetyki w tym kraju
Sam jesteś patol...
ale pato wieś
Zamiast jakichs eleganckich plyt chodnikowych znowu wala polbruk...szkoda bo znowu trzeba bedzie czekac kilkanascie lat na nastepny remont, zeby cos sie zmienilo Zero estetyki w tym kraju
Sam jesteś patol...
ale pato wieś