Skarga miała być rozpatrywana na piątkowej sesji Rady Miejskiej w Łobżenicy. Ponieważ jednak komisja rewizyjna, która się nią zajmuje, nie zakończyła prac, przewodniczący rady zaproponował, by przenieść to na następne posiedzenie. Radni przychylili się do tej propozycji jednogłośnie. Mimo to temat powrócił pod koniec sesji za sprawą Ireny Kachel, która skargę złożyła.
15 marca pan burmistrz, pan wiceburmistrz i pani Anna Gryniewicz, dyrektor MGOPS wręczyli mi wypowiedzenie z pracy. Umotywowane zostało ono utratą zdolności pełnienia funkcji na stanowisku kierownika Warsztatu Terapii Zajęciowej w Liszkowie
Reklama
– rozpoczęła Irena Kachel. Z jej relacji wynikało, że sytuacja ta nastąpiła po tym, jak pięciu pracowników WTZ odwiedziło gabinet Piotra Łososia, by zgłosić szereg uwag na temat sposobu kierowania jednostką.
Pan burmistrz przebywał na terenie warsztatu aż dwa razy. Pierwszy raz podczas dziesięciolecia działalności WTZ, po raz drugi w czasie nieuprawnionej kontroli. Wjechał wówczas na teren warsztatu, sprawdzał pracownikom ich dokumentację, pytał, w jaki sposób pozyskują środki
– mówiła I. Kachel.
Podczas wypowiadania mi warunków umowy o pracę zgłoszono uwagę, że jeśli ja nie potrafię zapanować nad pracownikami, nie będzie mógł tego zrobić kolejny kierownik. W związku z tym zaproponowano, że trzeba jeszcze dwie lub trzy osoby usunąć z WTZ. Rozumiem, że jest to pozyskiwanie etatów, które mają być wykorzystane w innym celu?
– kontynuowała I. Kachel. W WTZ od dłuższego czasu brakuje księgowej.
Byłam u burmistrzów z prośbą o to, by zabezpieczyć księgową, gdyż nie możemy realizować podstawowej, bieżącej działalności, a dostałam wypowiedzenie z pracy. Od tego czasu słyszałam wielokrotnie od burmistrzów, od pani dyrektor MGOPS, że już nie jestem kierownikiem WTZ, że sprawy warsztatu mnie nie dotyczą, nie muszę się nimi zajmować. Nadal jednak nie ma na etacie księgowej. Księgowa pracuje tylko na umowę zlecenie i jest tylko w niektóre dni. Ja robię przelewy, ja muszę sprawdzać większość działalności placówki
Reklama
– stwierdziła Irena Kachel.
Kierownik WTZ w Liszkowie zarzucała też włodarzom, że od marca nie została wyjaśniona sprawa skargi złożonej przez pięciu pracowników warsztatu. Wskazywała, że nie odbyło się żadne spotkanie z pracownikami, ani żadna ocena ich pracy. Mówiła również o kontrolach z urzędu, PCPR w Pile oraz zamieszaniu z dokumentami[[pay]].
Pozostają mi cztery dni na przekazanie dokumentacji, ale nie wiadomo komu. To dokumenty z 11 lat działania WTZ. Trudno mi wytłumaczyć, w jakich ramach prawnych ma funkcjonować placówka, gdyż ja mam kolejną kontrolę z jednostki nadrzędnej. Minął dokładnie rok od poprzedniej kontroli i niezrealizowanych zaleceń pokontrolnych, gdzie pani Anna Gryniewicz poświadczyła, że my dostaliśmy dokumenty, a my ich do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy. Jest to równoznaczne z poświadczeniem nieprawdy. Nie wiem, czy celem usunięcia mnie z miejsca pracy było zatuszowanie tych wszystkich nieprawidłowości, czy też wyolbrzymiono problem pracowników, którzy złożyli niepodpisany dokument, co dla mnie osobiście pozostaje anonimem
Reklama
– dodała kierownik WTZ. Wskazała też, że grupa pracowników jednostki także obawia się zwolnień.
Byłam zastraszana przez pana burmistrza, pana wiceburmistrza i panią dyrektor MGOPS. Porównywano moją sytuację do sytuacji pani dyrektor DPS w Falmierowie, która utraciła pracę i nie mogła jej przez długi czas uzyskać. Panie burmistrzu, porównywał pan moją sytuację do sytuacji prasowej, która powstała niedawno wokół DPS w Dębnie. Twierdził pan, że pracownicy zlinczują mnie, tak jak linczują tamtejszego pracownika ds. merytorycznych, gdzie wykazano nieprawidłowości
Reklama
– do Piotra Łososia zwracała się Irena Kachel. Dodała również, że ufa, iż sprawa nie ma żadnego podłoża politycznego, bowiem nie należy ona do żadnej partii oraz że starała się i stara ciągle podnosić swoje kwalifikacje.
Rozumiem, że naszą gminę stać na płacenie odszkodowania, bo ja wystąpiłam z takim wnioskiem do sądu
– podsumowała swoją wypowiedź.
Rada podjęła dzisiaj decyzję, że skarga na tej sesji nie będzie rozpatrywana, dlatego nie będę się wypowiadał. Czuję się zaskoczony tym wystąpieniem. Państwo radni nie znacie tej sytuacji, bo nie była ona omawiana na komisjach rady. W sprawie jest bardzo dużo wątków. Zależy nam na absolutnie wnikliwym przeanalizowaniu wszystkich jej aspektów, o których pani tutaj częściowo wspomniała, a które były powodem naszej decyzji
Reklama
– odpowiedział Piotr Łosoś.
W tym momencie Irena Kachel powróciła do zadanego wcześniej pytania, czy WTZ jest jednostką organizacyjną gminy? Wskazała na zarządzenie burmistrza, które określa takie jednostki.
Próbuję zrozumieć, jaki wpływ na działalność WTZ ma mieć burmistrz Łobżenicy. Organizacyjne placówka podlega pod MGOPS w Łobżenicy. Naszym dyrektorem jest pani Anna Gryniewicz. Przy moim wypowiedzeniu były jeszcze dwie osoby, które decydowały o moim dalszym losie
– mówiła kierownik WTZ. Wskazywała też, że pojawiały się propozycje niezgodnego z wytycznymi, a nawet z prawem wydatkowania środków finansowych.
Rozumiem, że pan burmistrz zgłosi do odpowiednich organów wszystkie moje prośby dotyczące organizacji naszej jednostki
– mówiła I. Kachel, dodając, że zamierza walczyć o swoje dobre imię.

Anna Gryniewicz, dyrektor MGOPS zarzuty Ireny Kachel uznała za oszczerstwo
Głos w sprawie zabrała też Anna Gryniewicz. Dyrektor Miejsko–Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Łobżenicy wyraziła swoje niezadowolenie wobec braku reakcji przewodniczącego rady. Jej zdaniem Antonii Kapeja powinien był przerwać wystąpienie Ireny Kachel, bo nie ma jeszcze raportu komisji rewizyjnej, z którą prowadzone będą kolejne rozmowy, analizowane będą kolejne dokumenty, a przedstawiony przez kobietę, jej zdaniem niepełny, obraz sprawy może wywołać dezinformację radnych.
Uważam, że pani kierownik zadziałała celowo, bo wiedziała, że obecni będą wszyscy radni oraz media. Moją osobę przedstawiła jakbym nie wiadomo jakie rzeczy tam robiła, wywierała presję, nie miała dokumentów. To są oszczerstwa
– mówiła A. Gryniewicz.
Jest to trochę niezręcznie, że druga strona się nie wypowiada, ale będziemy się jeszcze tą sprawą zajmować i każdy będzie mógł zabrać głos
– stwierdził A. Kapeja.

Wiceburmistrz Lewandowski wskazywał, że Irena Kachel otrzymała propozycję innego stanowiska pracy, którego nie przyjęła
Do dyskusji włączył się też wiceburmistrz Józef Lewandowski, który podzielił zdanie dyrektor MGOPS. Poinformował również, że został wyznaczony przez burmistrza na przewodniczącego trzyosobowej komisji, która bada sprawę WTZ w Liszkowie.
Kończymy naszą pracę. Zapewniam, że przewodniczący komisji rewizyjnej otrzyma wszystkie, wyczerpujące w tej sprawie materiały
– stwierdził. Przedstawił też kulisy podjęcia decyzji o wypowiedzeniu umowy o pracę Ireny Kachel.
Pracownicy WTZ poprosili nas o przeprowadzenie mediacji. Pani dyrektor Anna Gryniewicz pozytywnie zareagowała na prośbę o wzięcie udziału w tych mediacjach. Te rozmowy zakończyły się trójstronnym spotkaniem i propozycją dla pani Kachel podjęcia przeniesienia do obsługi programu 500+ w siedzibie MGOPS w Łobżenicy z tym samym wynagrodzeniem. Po dwóch dniach pani tę propozycja odrzuciła. Ponadto z pani strony poszło pismo o możliwości popełnienia przestępstwa przez dyrektora MGOPS, a następnie skarga do rady miejskiej, co jest pokłosiem prac komisji rewizyjnej
Reklama
– przypominał J. Lewandowski. [[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze