Zna ból i wyrzeczenia. Nie posłuchał lekarzy. Triathlon, czyli dyscyplina dla twardzieli
- Skończyła się piłka nożna w wieku 36 lat i człowiek został bez ruchu – zaczyna swoją opowieść nauczyciel w-f z Łąkie. Miał wypadek motocyklowy i problemy z kolanem. Lekarze zabronili mu aktywnego sportu, on ich jednak nie posłuchał. Pierwszy maraton? – Pomyślałem: czemu nie. W Poznaniu pobiegłem na „żywca”. Tylu ludzi przebiegło, dlaczego mi się nie uda. I co? Totalna porażka! Na 35 km Jarosława Dopytałę dopadł kryzys. – Odcięło mi prąd. Zakwasiło organizm – mówi. Po trzecim maratonie było mu już mało. Dołożył jazdę na rowerze i po pewnym czasie chciał więcej.
Więcej i więcej adrenaliny - Dojeżdżałem 10 lat do pracy rowerem, kolega Witek Łańcucki z Lipki ścigał się, czym mnie zaraził – mówi. 5 lat temu wystartował w zawodach Family Cup i wypadł tam nadspodziewanie dobrze. Byli tam klubowi zawodnicy, których wyprzedził. W tym czasie biegał na 5 i 10 km, ale dla J. Dopytały było to wciąż mało.
Pierwsze 42 km ukończył resztkami sił, idąc z pęcherzami do krwi. Mężczyźni 70-letni wyprzedzali go, pozdrawiali i kazali iść mimo ogromnego fizycznego bólu, jaki odczuwał. Udało się dojść. Chciał jednak przebiec cały dystans. Przyszła kolej na drugi maraton i... też nie dobiegł – doszedł. Odezwał się nie do końca zaleczony uraz kolana. Do trzech razy sztuka - pomyślał. – Dobiegłem, wreszcie czułem satysfakcję – przyznał.
Jak zaczynał biegać ból po 10 km zagłuszał muzyką. Wtedy usłyszał, że ci najwięksi, prawdziwi sportowcy nie potrzebują do biegania partnerstwa i muzyki. - Słuchasz siebie i czujesz rytm. Na zawodach potrafię się wyłączyć, ale też rozmawiać z ludźmi, wyluzować się, co nie zdarzało mi się wcześniej. Po triathlonie gubi 5 kg. - To jest wliczone w koszty – dodaje. Poprzez bieganie zdrowie też ucierpiało. - To wynikało trochę z zaniedbania. Nie miałem dietetyka, brak było suplementów i problem gotowy.
W międzyczasie biegał w mniejszych imprezach, m.in. w biegu im. Romana Kęcińskiego w Łąkiem. Do tego dochodziły zawody MTB i XC na rowerze. - Nie mogłem usiedzieć w miejscu – stwierdza.
Kiedy biega i wyprzedza innych słyszy ich oddechy, męki i przypomina sobie, jak wtedy walczył ze sobą. - Teraz biegnę i sprawia mi to przyjemność. To nie do opisania. Trenuje 7 dni w tygodniu. Sierpień to jedyny miesiąc na odpoczynek. Trening rano, wieczorem drugi. Aby zgiąć się trochę do kierownicy pedałuje w lesie i na szosie. Do tego dochodzi siłowania i basen.
Wciąż było mu jednak mało, a maratony przestały sprawiać przyjemność. Dobrze za to wspomina górski rajd rowerowy we Włoszech. - To była piękna sprawa. Te widoki… W dodatku zdrowie zaczęło dopisywać i zgubiłem 15 kg. J. Dopytała brał już wtedy udział w zawodach duatlonu (rower i bieganie), nadal jednak odczuwał niedosyt. Skończył studia, robiąc specjalizację z pływania, co postanowił wykorzystać.
Dorzucił pływanie - Trzeba było to wszystko zebrać do kupy. Niestety po drodze znów pech - przytrafiły się kontuzje, jedna, druga… musiałem zacząć uważać.
Dozować wysiłek do odpoczynku - to jak mantrę powtarzał dzień w dzień Jarosław Dopytała. - Zrobić swoje i odpocząć. Jeśli coś wypadnie ci z treningu to przepada na amen – instruuje.
Pierwsze mniejsze zawody w triatlonie zaczął rowerem, który ważył 16 kg. Potem był już lżejszy, a obecny waży mniej niż 10 kg. - Prawie nim latam – uśmiecha się pasjonat. - Ten sport kosztuje, niestety, i to nie mało – mówi. Przy uprawianiu tej dyscypliny ważne są: konsekwencja, planowanie, taktyka. - Triathlon może być nowym pomysłem na siebie, swoje życie, szczególnie dla ludzi, którzy zbliżają się do magicznej 40. i czują, że brakuje im nowych wyzwań – przyznaje. Ale lekko nie jest – wtrąca zaraz.
Pogoń za triatlonem Zawody triatlonowe należy szybko obstawiać, zgłaszać się. Bywa, że puszczona lista zgłoszeniowa po 3 godz. jest już zamknięta. Z półrocznym wyprzedzeniem trzeba rezerwować uczestnictwo. To jednak lipczanina nie zatrzymało. Pojechał na mistrzostwa Polski Amatorów w Triatlonie do Szczecinka. 950 metrów pływania, 45 km rowerem i 10 km biegu - tyle trzeba było pokonać, aby zaliczyć zawody. –Ukończyłem pierwszy triatlon na 4 miejscu w swojej kategori wiekowej. - Byłem nawet całkiem wysoko – mówi.
Nauczyciel szukał jednak kolejnych wyzwań.
Nowy cel Tym celem była połówka Ironman (1,9 km pływania, 90 km rowerem, 21,1 km biegu). - Byłem niewyspany, bo przed zawodami była część artystyczna, a miałem samochód blisko sceny. O czwartej rano trzeba było zaprowadzić rower w sektor, a o godz. 9:00 start. Mocne przetarcie, był okropny skwar. 5 h i 6 minut to mój czas, zszedłem z mety o własnych siłach. Co było problemem? - Najtrudniejszy był bieg, miałem dolegliwości żołądkowe, mocno z tym walczyłem.
Tu zaczyna się walka na łokcie
Podczas pływania na zawodach były momenty, w których dostał w zęby, ktoś inny pociągał go za nogi, uderzył w rękę, aż zegarek stanął. - Miałem kryzys, ale wtedy musisz walczyć, nawet rozmawiać ze sobą i nie możesz się poddać.
Wsiadł na rower i był na 70. pozycji. Patrzył na licznik, kalkulował, spokój i rozwaga były potrzebne. Przyjechał na 20 miejscu. Wszystko po to, żeby za szybko się nie wyeksploatować. - Trzeba myśleć, jak przestaniesz - giniesz. Dotarł do mety i pomyślał: jedziemy dalej.
Dla Jarosława nie są ważne rekordy. Największa radość? – Przekroczysz metę i łezka poleci, masz to zaliczone - niesamowite uczucie.
Pełny Ironman Marzenie. - Na 44 lata chce przygotować się wzorcowo do pełnego Ironman. Co daje mu triatlon? - Jest wielki szacunek od ludzi, którzy widzą, jaki wysiłek musisz włożyć. Z niczym nie da się porównać satysfakcji na mecie – mówi. Do sportu zarazili go i wielokrotnie pomagali Wit Łańcucki oraz bracia Sławek i Marek Dereszkiewicz.
Nie wszyscy jednak mogą uprawiać ten sport. Przeszkodą są finanse albo możliwości. Pianka, rower, buty - to niemałe koszty, dodatkowo dochodzi jedzenie. Byle czego jeść nie można. - Każdy dzień bez kontuzji to mój sukces – przyznaje 42–latek. Dodaje jednak, że trzeba podążać za marzeniami. - Chciałbym pociągnąć za sobą większą rzeszę ludzi, np. braci Słonków, mam nadzieję, że się uda. To będzie mój mały sukces.
Triathlon łączy ze sobą trzy konkurencje wytrzymałościowe: pływanie, jazdę na rowerze i bieg, rozgrywany jest na kilku dystansach Karol Zabel
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze